Nigdy takich list prezentowych nie robiłam. No chyba, że mocno ironiczne i prześmiewcze, coś w stylu matkom trzeba trzeciej ręki i dodatkowej, 25 godziny w ciągu doby. Ale widzę, że kiedy tylko podesłałam na stories kalendarz adwentowy dla matki – z herbatkami na każdy dzień grudnia, dostałam dosłownie setki pytań, skąd to? A jak puściłam susz, to nie zliczę ilości pytań. Pisałam ten post tydzień! Mam nadzieję, że Wam się przyda.

Od lat robię zakupy w necie, teraz są jeszcze łatwiejsze, a w obecnej sytuacji jakby konieczne. Zamawiam przez apkę, płacę blikiem, odbieram w paczkomacie, który otwieram bezdotykowo, też przez apkę w telefonie. Zakupy stały się minimalnym wydatkiem czasowym. Szkoda, że tak samo łatwo pieniędzy się nie zarabia, co się je wydaje, no ale cóż, nie można mieć wszystkiego. W tym roku całość zakupów robię przez net, nie mam zamiaru bić się z nikim o miejsce parkingowe, jak już otworzą się galerie.

Zaczynam od kalendarzy adwentowych. Jestem pewna, że dzieciaki już dostały swoje kalendarze, a nikt o matce nie pomyślał. Musimy same o sobie pamiętać! Pokazywałam kalendarz dla matki z herbatkami (babcia, ciocia czy psiapsi też się z niego ucieszą). Dostałam taki kalendarz w zeszłym roku i był strasznie miłym dodatkiem do grudnia. W tym roku kupiłam sobie sama, dla siebie. Niby już grudzień w trakcie, ale te kilka dni szybko nadrobicie. Przy okazji zamówiłam piękne zestawy herbat. Jedna to zestaw do domowego spa. Sama sobie obiecałam bardziej dbać o swój spokój i urządzać takie domowe spa i herbata bardzo mi do tego rytuału pasuje. A że w moim otoczeniu są same herbaciane maniaczki, mam dla nich fajny prezent.

Kalendarz z herbatami – tutaj.

Herbatki zestaw serce – tutaj.

Herbaciane spa – tutaj.

Co do domowego spa, w tym roku dołączyły do niego świetne gadżety w stylu rollera, szczotki do ciała i olejku do twarzy. Oczywiście wszystko obok świec, masek i plastrów pod oczy, które już wszyscy znamy.

Roller do twarzy z różowego kwarcu do masażu i liftingu, oddziałuje na skórę przy pomocy zamykającego pory chłodu oraz poprawia krążenie krwi i drenaż limfy, dzięki czemu ma działanie przeciwzmarszczkowe oraz redukuje cienie, worki pod oczami i bruzdy. Odpręża i uspokaja skórę twarzy. Dla mnie, która worki mam od małego, roller działa cuda.

Roller kupisz tutaj.

Szczotka do masażu ciała na sucho – tutaj.

Olej malinowy do twarzy (pod roller, mój aktualnie ulubiony, nadaje skórze ładny koloryt) – tutaj.

 

Jeszcze w kwestii domowego spa, od kilku miesięcy testuję maski i peelingi Hello Body. Bogaty skład, naturalne składniki, nietestowane na zwierzętach, do różnych typów skóry. Świetny, luksusowy prezent, również dla siebie. Maska oczyszczająca z owsem i białą glinką Cara Rescue, maska wygładzająca z aktywnym węglem i różową glinką Rose Refine, maska ze złotem Coco Luxe, czy scrub z kawą, orzechem włoskim i torfem Coco Pure to moje absolutne hiciory. Do kupienia tutaj. Na hasło “spadagmara” dostaniecie aż 45% zniżki na zamówienia powyżej 250 zł oraz aż 2 darmowe maski do wyboru w prezencie.

Ten rok to był dla mnie rok odkrycia miodów smakowych. Pasują i na chleb i do wypieków i do herbaty też. Ulubiony to u mnie ten z czekoladą i orzechami, lubię też z cytryną, z malinami. Dobry miód jest dość kosztownym wydatkiem, a wszyscy bardzo się z takiego prezentu cieszą. Sprawdziłam to i na babci i na nauczycielach i na koleżankach. Smakuje wszystkim. Miody kupisz na przykład tutaj.

Dla dzieci nie będę szczególnie oryginalna.

Pogoda jest jaka jest, czasu mamy dużo więcej, więc ciągle gramy. Ryzyko to była gra w którą namiętnie graliśmy ze znajomymi w Australii, niestety ta dorosła wersja była dla dzieci zbyt trudna, stąd bardzo się cieszę, że pojawiła się wersja dla dzieci, Ryzyko Junior, z motywem pirackim. Dzieci muszą przesuwać swoje pionki w kształcie okrętów tak, by odnaleźć ukryte skarby i toczyć bitwy w celu zdobycia łupów. Gra nie wymaga umiejętności czytania, jest prosta i szybka do rozłożenia, a jedna partia może zostać rozegrana w mniej niż 30 minut.

Ryzyko kupisz tutaj.

Emma męczyła mnie bardzo o projektor do rysowania i w końcu się na niego zgodziłam, jest bardzo fajnym prezentem dla dzieci, które uwielbiają wszelkie prace artystyczne. Można go dodatkowo podłączyć do telefonu i robić szkice ze zdjęć. Czad. Uczy szkicować, rysować, ćwiczyć rękę i kreskę.

Projektor kupisz tutaj.

LEGO – coroczny prezent doskonały, nigdy się nie nudzi. Jesteśmy na etapie budowania miasta z klocków, więc zbieramy po kolei nowe budowle, drogi, pojazdy i mieszkańców. Baza powietrznej policji, księgarnia i delfinarium najbardziej w tym roku przypadły mi do gustu. Dom jest bardzo przewidywalny, kocha Batmana.

LEGO batmobile kupisz tutaj.

LEGO baza policji powietrznej z dwupiętrowym posterunkiem – tutaj.

LEGO księgarnia – tutaj.

LEGO Friends na ratunek delfinom z łodzią podwodną i ruchomymi elementami – tutaj.

LOL – z jakiegoś powodu moim córkom nie minął zachwyt i szaleństwo na laleczki LOL. W tym roku wyhaczylam auto z basenem. Nie mówię wcale, że sama bym takiego nie przygarnęła, z tym, że model 3D. Hihi.

Autko z basenem – tutaj.

Emma jakiś czas temu z oszczędności kupiła sobie koło gancarskie, do wyrobu ceramiki, fajny gadżet, choć ostrzegam – konieczne jest każdorazowe mycie podłogi i wsadzenie dziecka pod prysznic po tej twórczej zabawie. Ale kto  by się tam tym przejmował, co nie?

Koło gancarskie – tutaj.

PictionaryAir – już kiedyś polecałam, zachwyt nie minął, gramy do dziś. PictionaryAir to klasyczne kalambury, tylko na ekranie. Ściągasz apkę, a potem, za pomocą specjalnego pisaka, rysujesz w powietrzu, a rysunek pojawia się na ekranie urządzenia. W zestawie jest pisak i karty z przykładowymi hasłami. Apka odlicza czas i zlicza punkty. Najlepiej jest połączyć mowę ciała z rysunkiem. Na przykład udawać przejście przez narysowane przez siebie drzwi, czy jeść narysowanego loda. Mega fajna zabawa.

PictionaryAir kupisz tutaj.

Moje dzieci od jakiegoś roku przeżywają również fascynację zegarkami, które mierzą kroki – tu prym dla mnie wiedzie wodoodporny Xiaomi mi band 4. Fajna opaska też dla dorosłego. Cena nie zwala z nóg, prosty w obsłudze, fajny gadżet. Ścigam się aktualnie z moim Domciem na liczbę kroków w tygodniu. Stara matka czasem nawet wygrywa!!

Zegarek kupisz tutaj.

Jeśli chodzi o Xiaomi, ja napisałam w liście do Mikołaja, żeby przyniósł mi szczoteczkę soniczną Oclean x Pro, bo się w tym roku okazało, że prawdopodobnie będę musiała mieć przeszczep dziąseł (!), za mocno naciskam i muszę mieć szczoteczkę z czujnikiem siły nacisku. W apce jest aż 20 programów szczotkowania, szczoteczka wyposażona jest w żyroskop, który monitoruje każdy obszar jamy ustnej. Po skończeniu szczotkowania, na ekranie wyświetli się statystyka mycia. Bo prawidłowa higiena ust to nie tylko szczoteczka, a jakość i długość mycia. Oclean X umożliwia też zmianę ustawień szczoteczki z poziomu ekranu dotykowego na wyświetlaczu szczoteczki, bez konieczności wchodzenia w apkę, a jedno 120 minutowe ładowanie starcza na miesiąc użytkowania! Marzy mi się. To może też być fajny prezent dla lubiących gadżety panów, szczoteczki są w różnych kolorach.

Szczoteczkę kupisz tutaj.

Zestaw artystyczny – mamy takie w domu dwa, w walizkach. Jeżdżą z nami we wszystkie podróże, dalekie i bliskie. Dziewczynki je uwielbiają.

Zestaw kupisz tutaj.

Buty – w tym roku poszłam w styl piżamowo dresowy, bo to taki rok jest i kupiłam sobie zimowe buty sportowe, moje pierwsze buty NB. Mam jej już kilka tygodni i je uwielbiam. Są ocieplane i ultra wygodne, no nie mogłam lepiej trafić. Kocham!

Sportowe zimowe cichobiegi kupisz tutaj.

Książki. W sumie standard prezentowy. Ja się zawsze bardzo z książek cieszę. Szczególnie od momentu, kiedy minęła mi covidowa blokada – na początku pandemii nie byłam w ogóle w stanie się skupić na czytaniu, na szczęście znowu połykam książki i wyczytałam już wszystko, co miałam w domu. I ciągle szukam nowych inspiracji. Nie będzie tu zaskoczeniem, kiedy polecę książki Karoliny Wójciak, których po prostu nie da się odłożyć, dopóki nie skończysz. Karola wydała niedawno swoją pierwszą serię „Powrót”. Zarywałam przez nią noce i strasznie mi żal, że już to przeczytałam.

Książki Karoliny Wójciak kupisz tutaj.

Moim od lat ulubionym autorem jest Murakami, przeczytałam wszystko, co wydał. W listopadzie pojawiła się nowość, kolejny zbiór opowiadań „Pierwsza osoba liczby pojedynczej”, którą czytałam jak największą nagrodę, codziennie po troszku, żeby za szybko się nie skończyła. Nie potrafię opowiedzieć, jak na mnie działają książki Murakamiego, ale przykro mi, jak się kończą. Murakami to muzyka. Muzyka słów. Kocham najmocniej. Murakami napisał też bardzo fajną książkę o bieganiu, o początkach i swoich zmaganiach. Jeśli chcesz zacząć, albo już biegasz, albo masz w rodzinie biegacza – to świetna lektura. Szczególnie teraz, kiedy przez pandemię wiele osób rozpoczyna swoją przygodę z bieganiem.

Murakami “Pierwsza osoba liczby pojedynczej” kupisz tutaj.  

Książki dla dzieci polecam cyklicznie, w tym roku dodam tylko cykl, który moje dzieci totalnie ukochały: Biuro detektywistyczne Lassego i Mai. Wspaniała seria, sama się zachwycam i nie dziwię się dzieciom, że po prostu je połykają. W Polsce jest ich na razie 28 sztuk, cieszę się, że je odkryliśmy, są cudne, a dzieciaków nie trzeba gonić do czytania.

Seria o Lasse i Mai do kupienia tutaj.

W Australii jedna nauczycielka mi poradziła, żeby dzieci czytały cokolwiek, ważne, żeby czytały. I jak moim się nie chce, podsuwam im komiksy. Hitem jest Garfield (dla Dominika), a dziewczynki lubią Studio Tańca. Warto spróbować.

Garfield do kupienia tutaj.

Studio Tańca do kupienia tutaj.

Kupiłam nam niedawno do domu kilka niezbędnych sprzętów do treningu. Niestety straciłam już nadzieję na otwarcie siłowni. Hantle, taśma, mata – mini zestaw, który wystarczy na sport w domu. Do tego treningi on line i można ćwiczyć formę.

Gumy do kupienia tutaj.

Hantle do kupienia tutaj.

Mata do kupienia tutaj.

Chcę Wam jeszcze polecić świece. Prawda jest taka, że niestety 95% wszystkich świec w ogóle nie pachnie. Jest jedna firma, która jednak skradła moje serduszko. Te świece są dość drogie, nie są ekologiczne, czy prozdrowotne, ale dają taki zapach, że jak wchodzisz do domu, to od progu je czujesz. Są tak mocno perfumowane olejkami eterycznymi , że każdy ruch powietrza w domu sprawia, że je czuć. Uwielbiam. W dodatku starczają na bardzo długo, a zapachy są od tradycyjnych po mocno kuszące, piżmowe, szampańskie. Mój ulubiony zapach to ostatnio ten – aromat bogatego mahoniu, drzewa tekowego, dębu i oszronionej lawendy (na zdjęciu). Bosko. Nawet stary przymyka oko na ten wydatek, bo już się przyzwyczailiśmy do naszego pachnącego domu. Świece tutaj.

MAHOGANY TEAKWOOD EXTREME 3- knotowe świece zapachowe 14.5 oz / 411 g

Z tej samej firmy kupuję też pachnące pianki do mycia rąk. Ponownie – to nie są kosmetyki dobre w składzie, ale jedyne, po których dłonie długo pięknie pachną. Od święta przymykam oko na skład. Na nadchodzące święta kupiłam to – karmel, wanilia, brązowy cukier, pachnie jak ciasteczka, dzieci myją ręce na wyścigi, hihi. Luksusowe mydło w piance: tutaj.

W tym roku po raz drugi już kupujemy też prezent dla psiura. Trochę poczytałam i poszukałam i znalazłam edukacyjne zabawki dla psów autorstwa Niny Ottosson. Kupiłam w końcu jedną, chociaż przyznam szczerze, wybór jest przeogromny! Zabawki są dla piesków inteligentnych, które lubią być aktywne. Muszą same wpaść na trop smaczków i rozpracować system. Jestem ciekawa jak szybko nasz Wacik sobie z nimi poradzi. Właściciele psów mówią, że te zabawki pomagają zając psa jeśli się nudzi i sprawiają, że psy mniej niszczą w domu (chodzi o te psiury, które lubią podgryzać kapcie, czy inne kanapy).

Zabawki edukacyjne dla psa kupisz tutaj.

Jeśli zaś chodzi o smaczki, polecam polską, krakowską markę Slow-dog. Naturalne, najwyższej jakości składniki i pomysłowe formy, eko opakowania, nasz psiur jest zachwycony. Mięsny obwarzanek i lizak to totalnie hiciory.

Psismaczki kupisz tutaj.

Jak już robicie zakupy, w zeszłym roku mnóstwo osób miało do mnie żal, że swoją eko choinkę pokazałam tak późno. Od lat mam choinkę, na której królują same ozdoby naturalne. To znaczy szyszki, cynamon, suszone pomarańcze, papierowe i drewniane ozdoby, worek, korek, sznurek, piórka, pierniczki. I w tym roku kupiłam już susz. Wystarczy trochę sznurka i sami wyczarujecie sobie super ozdoby.

Moja choinka zeszłoroczna.

Szyszki kupisz tutaj.

Cynamon kupisz tutaj. Wystarczy przewiązać go szureczkiem, choć oczywiście w necie jest milion inspiracji, o na przykład poniżej.

Pomarańcze kupisz tutaj.

Słuchawki – w tym roku niezbędny gadżet. Jeśli chodzi o słuchawki polecam jednak te większe, nie bezpośrednio wciskane do ucha, a większe, żeby dzieciaków nie cisnęły w uszy. U nas po wielu próbach i błędach najbardziej sprawdzają się JBL – słuchawki bezprzewodowe, wyciszające. Są ultra lekkie i miękkie, a w dodatku składane i kolorowe. Moje dzieciaki i stary bardzo sobie je chwalą. Chwila na kawę w ciszy dla matki. Sprawdzają się też idealnie w podróży, ale i w weekend, kiedy nie mam ochoty słuchać bajek, a spokojnej muzy.

Słuchawki kupisz tutaj.

Jeśli jesteś mamą, teraz pewnie pijesz jeszcze więcej kawy. A szklanki z podwójną ścianką znasz? Ultra lekkie i utrzymujące temperaturę napoju. Fajny gadżet i kawka dłużej ciepła. Hicior.

Szklanki z podwójnymi ściankami tutaj.

Do domu polecam kupić sobie wyciskarkę wolnoobrotową. Mamy ją już kilka miesięcy i się nie nudzi. Wyciskają wszyscy, ze wszystkiego, na potęgę. Praca nad odpornością wre. Z okazji Black Friday wyciskarka jest w niższej cenie, a dodatkowo jako bonus dostaniemy generator ozonu. Ozon to silny środek bakterio- i wirusobójczy, znacznie skuteczniejszy np. od chloru. Poprawne korzystanie z dobrodziejstw ozonu jest też w pełni bezpieczne dla ludzkiego organizmu. Oprócz zabijania wirusów i bakterii ozon działa też jako utleniacz, aktywizując i poprawiając metabolizm ludzkich tkanek.

Wyciskarkę kupisz tutaj.

Nie zapominajmy o gadżecie roku 2020 – wolnowarze! Sam Ci wszystko ugotuje, możesz zostawić na cały dzień lub noc w domu, wracasz, obiad gotowy, sztos. Dostałam tysiące wiadomości od kobiet, które realnie oszczędzają masę czasu, odkąd zainwestowały w wolnowar. Kupisz od 100 zł, a wierz mi, to będzie najlepszy prezent! Więcej o wolnowarach pisałam tutaj: https://www.calareszta.pl/wolnowar-czyli-ugotuje-sie-samo/

Wolnowar kupisz tutaj.

A jeśli temat Cię zainteresował, mój autorski ebook z przepisami kupisz tutaj (jeszcze przez kilka dni, sklep jest na etapie dezaktywacji i do momentu, kiedy w moim grafiku nie pojawi się więcej czasu, ebooka już wkrótce nie będzie można kupić). Skromnie przyznam, że zbiera same pozytywne recenzje.

Najmniej pomysłów mam dla starego, ale cóż, niech się cieszy przynajmniej że ma nas. O!

Ale jakby tak się uprzeć, to na przykład fajnym prezentem będą sportowe okulary – do biegania, czy na rower.

Okulary kupisz tutaj.

Czytnik kindle – nie trzeba reklamować, dla kochających gadżety must have.

Czytnik kupisz tutaj.

No to chyba tyle. Strasznie dużo pracy w ten prezentownik włożyłam, ale mam nadzieję, że znajdziecie tu morze inspiracji i cudownych prezentów. Miło jest dostawać, ale jeszcze przyjemnie jest dawać!

Partnerem wpisu jest Allegro.

Written by calareszta.pl