He, bezdzietne lambadziary! Mam dla Was dzisiaj tekst. Bo, jak się okazało parę dni temu, czyta mnie mnóstwo bezdzietnych, niezamężnych, leniwych, młodych i jeszcze jędrnych! W sumie się nie dziwię. Jakbym miała tyle czasu, sama pewnie czytałabym w necie byle pierdoły.

No więc chciałam Wam powiedzie, że ja Was zupełnie nie rozumiem, przecież dzieci są cudowne! I nawet, jeśli teraz mówicie, że nie chcecie ich mieć, to na pewno zmienicie zdanie, bo tego instynktu i powołania nie da się oszukać! Kariera, podróże, odpoczynek, zakupy, ani nawet szaleństwa, nie mogą się równać uśmiechowi bombelka, który, jak wiadomo, wynagradza wszystko. Macierzyństwo to sens życia kobiety!

Prawdą jest, że dzieci drą się jakieś pierwsze dwa lata swojego życia, często zupełnie bez powodu, prawdą jest, że nie śpią jakieś pierwsze pięć lat swojego życia, a jak już przestaną się wydzierać i nie spać, zaczynają pyskować. Ale, wiadomo – jeden uśmiech załatwia wszystko. I nieprzespane noce i papkę z brukselki, która wali i jest średnio wyględna i pogryzione sutki i pobudki o 4 nad ranem i kredyty zaciągane na zakup pieluch, kaszek, słoiczków, smoczków, nosidełek, misi szumisi, wózków, spacerówek, bujaczków, mat edukacyjnych, bodziaków, treningów judo, lekcji japońskiego i konnej jazdy. I nawet urodziny w kulkolandii, gdzie za cenę bólu głowy, drogiego prezentu i zmarnowanej soboty, możesz sobie razem z innym rodzicami postać w skarpetkach w jazgocie trzydziestu takich, jak Twoje. Wszystko to w porównaniu do jednego uśmiechu bombelka blednie i staje się mało istotne.

Pomyśl sobie leniwa, co Ty w ogóle wiesz o życiu? Kobieta została stworzona do rodzenia dzieci, a nie do kariery, malowania paznokci i fikania po świecie! Tylko w prokreacji jest sens, a dopóki się nie urodzi, życie nic nie jest warte. Mowa oczywiście o porodzie siłami natury. Cesarka to operacja, tak zwane wydobyciny i pójście na skróty, czyli jakby się nie liczy. Tylko wygodne egoistki nie chcą mieć dzieci, a przecież wychowywanie przyszłych podatników to inwestycja w przyszłość narodu! Ja bardzo każdemu współczuję braku w życiu jedynego sensu, który nadają mu dzieci!

Posiadanie potomstwa to same plusy. Powszechnie bowiem wiadomo, że dziecku się należy. Dziecko nie będzie stało w kolejce, przestrzegało zasad tudzież ciszy. Niech mu wszyscy schodzą z drogi, niech mu wszyscy ustępują, niech mu dają i niech mu pozwalają! TO TYLKO DZIECKO! A z nim matka, cała na biało. I Ty mi tu nie mędrkuj, jak będziesz miała swoje, to zobaczysz, jak to jest, jak Ci nikt nie chce ustąpić, jak w kolejce stoisz z 48 miesięcznym Brajankiem! 

Jak sobie strzelisz purchlaka, to na tych zjazdach rodzinnych, pomiędzy zdechłym śledziem, a „ale zbrzydłaś, aż miło popatrzeć”, już Cię żadna ciotka nie spyta „kiedy dziecko”. Oczywiście nadal pojawią się pytania o to, kiedy drugie, kiedy syn, kiedy większy dom, no ale jednak zawsze to jeden podjazd mniej i na chwilę spokój.

Zupełnie nie rozumiem dzisiejszych kobiet, które rodzą dzieci w okolicach trzydziestki, albo nawet później. Przecież wiadomo, że najlepiej urodzić w młodym wieku, bo taka trzydziestka to już zmęczona życiem jest, nie będzie jej się chciało za gówniakami latać. A tak, urodzisz młodo, szybko odchowasz i możesz sobie jeszcze poszaleć. Kiedy Twoje koleżanki na starość zakopią się w pieluchach, Ty będziesz znowu królową parkietu! I zapewne młodą babcią, a to same plusy (i przyszłość narodu).

Życie matki jest szalenie zajmujące, więc od momentu pojawienia się potomka, możesz sobie spokojnie podarować dbanie o urodę, figurę, zainteresowania, dom i pracę. Zajdziesz w ciążę i już nic nie musisz! Tylko brać, ręce wyciągać, niech Ci dają, niech Cię żałują, niech Cię podziwiają, pomniki stawiają, niech Ci każdy z drogi schodzi, bo jedziesz z wózkiem! Dziecko jest przepustką do burdelu w domu i permanentnego zmęczenia. Jedynym hobby prawdziwej matki wartym praktykowania, jest pouczanie innych matek, które nie weszły jeszcze na wyższy poziom matkowości. Swojego zdania należy bronić nie przebierając w słowach i na wszystkich dostępnych grupach dla mamuś szerzyć. W realu również.

Jak widzisz, nie ma co zwlekać z decyzją o rozmnażaniu i już w szkole średniej trzeba oglądać się za odpowiednim materiałem na tatusia. Nauką się nie przejmuj, przy obecnym poziomie dodatków socjalnych szlachta nie pracuje, a jedyną rozsądną inwestycją jest inwestycja w dzieci. Jak dobrze się rozeznasz w temacie, kilka tysi spokojnie co miesiąc wpadnie. Na etacie na kasie tego nie wyciągniesz.

Jednym z warunków posiadania kaszojada jest właściwy konkubent. No ja wiem, że może czekasz na ten swój ideał, ale słuchaj starszych i mądrzejszych od siebie, przecież nie masz dzieci, więc co Ty w ogóle wiesz o życiu! Ciotki i babcie znają temat i Ty ich słuchaj jak mówią, że w dupie Ci się przewraca, a w prawdziwym życiu miłość się nie liczy, bo byle bił, byle pił, byle był, i to jest właśnie doskonałe kryterium wyboru życiowego partnera, ojca dzieciom. Rycerzy na białym koniu i w lśniącej zbroi nie ma, moja droga, więc nie wiem na co Ty jeszcze czekasz?

Jak już swoimi wdziękami ogłuszysz odpowiedniego samca, musisz wykazać się sprytem. Mądrość ludowa głosi, że chłopu trzeba dać dupy i zupy, bo jak dobrze zje w domu, to na mieście nie musi, więc sobie to dobrze w zakres domowych obowiązków skalkuluj. Najlepiej sobie wziąć takiego, co i w domu pomoże i dzieckiem się zajmie, tylko byle nie za bardzo, bo jednak przed kolegami wstyd. Chłop ma nie być przesadnie zadbany, pachnący, wygolony i trzeźwy, bo może pantoflarz, czy jakiś inny pedał? Dres, czapka wpierdolka, na koszulce propolskie hasło, to niezbędne atrybuty każdego szanowanego na dzielni samca. Rurki długości 7/8 to oczywisty zamach na prawdziwą męskość. Dobrze mieć męża, ale z pobudek ekonomicznych konkubent jednak bardziej się opłaca, więc jeszcze to przemyśl.

Chłopy już takie są, że ledwo to to wydarzone, więc nie oczekuj za dużo, bierz co leci, tak miała Twoja mama, ciotka i sąsiadka, nie ma co wybrzydzać. Latka lecą kochana, wkrótce zostaną Ci już tylko tacy po recyklingu i czterdziestoletni kawalerowie mieszkający z mamusią i kotem. A dzieci chcą mieć matkę, nie babcię!

No, to trzymajcie się mordy kochane, mam nadzieje, że pomogłam w przyspieszeniu decyzji! Dzieci są wspaniałe, a życie w rodzinie to sens życia kobiety. Gdybyś jednak nadal miała wątpliwości i ociągała się z decyzją, nie zapominaj o koronnym argumencie, którego absolutnie nic nie przebije. Dziecko to dożywotnia gwarancja tego, że na starość będzie Ci kto tę szklankę wody miał podać! 

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie strona https://www.facebook.com/spottedmadka/ oraz wypowiedzi na forach i grupach dla matek. 😉 

Zdjęcie – źródło

  • Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim ze znajomym.
  • Zostaw proszę komentarz. Dla Ciebie to moment, a dla mnie istotna wskazówka.
  • Polub mój fanpage na Facebooku, dzięki temu będziesz na bieżąco.
  • Zapisz się do Newslettera. Dzięki temu prosto na swoją skrzynkę dostaniesz info o nowościach i będziesz zawsze na bieżąco.
  • Możesz śledzić mnie na Instagramie, gdzie oprócz fotek moich dzieciaków znajdziesz całą masę zdjęć żarcia i plaży.
Written by calareszta.pl