Ćwicz. Jedz zdrowo. Kupuj świadomie. Żyj ekologicznie. Leć do przodu. Zdobywaj. Rozwijaj się. Gdzie Twoja motywacja? Samodyscyplina? Czy Ty wiesz, czym żyje świat? Pracuj nad sobą. Nie stój w miejscu.

Bleee. Lubię być normalna, całkiem zwyczajna i tym zwykłym szczęściem po prostu się delektować. Nie wszystkim i nieczęsto się to udaje. Podpatrujemy osoby, które każącym paluchem zmuszają nas do tego, żeby ciągle gdzieś biec, po coś sięgać, dążyć do zmian.

Może pasuje mi siedzenie w tym samym miejscu? Uwierzyliśmy, że życie musi być ciągłą walką i dążeniem do czegoś WIĘCEJ. Prawdziwe szczęście natomiast, to zadowolenie z tego, co się ma. Teraz, tutaj, przed sobą, pod ręką. Ciągły pęd bawi tylko niektórych, większość z nas wpędza jednak w poczucie winy i frustrację. Podobno trzeba się przez całe życie rozwijać. A jeśli mnie pasuje to, co aktualnie mam? A jeśli lubię siebie taką, jaką jestem teraz?

Mam wrażenie, że ten trend udoskonalania i poprawiania wszystkiego wprowadza w nasze życie niepokój. Bo co, jeśli ja mam wszystko i moim wielkim zmartwieniem jest to, żeby nic się nie spieprzyło? Bo wiem, doskonale wiem, że dobrze to tylko w życiu bywa. Zawsze gdzieś za rogiem czai się coś niekoniecznie cudownego.

Ja nie chcę ciągle biegać po mieście, bo ktoś, z kim chcę spędzać te krótkie chwile, których nie wypełniają obowiązki, praca, czynności życiowe, jest aktualnie pod moim własnym dachem. Nie chcę zdobywać, nie chcę przygód. Co, jeśli moje szczęście wcale nie jest na drugim końcu świata pod egzotyczną palmą, a w ciasnym, ale własnym, naszym domu, z kubkiem herbaty, a nie drogiego szampana w ręce? Podróżuj, bywaj, zwiedzaj. A co, jeśli akurat nie chce mi się tego robić, bo nie po to go mam, żeby nigdy w swoim domu zwyczajnie nie mieszkać?

Ja nie szukam, ja wszystko mam
Teraz trzymam to w rękach, bo nie chcę
Wypuścić już nic

Czy tylko ja jestem zmęczona wymądrzaniem się pseudo ekspertów od wszystkiego, którzy radzą mi jak zarządzać czasem, talerzem, podróżami, portfelem, związkiem? Zawsze chcę zapytać, co się stanie, jeśli już zepnę poślady, skreślę wszystko z mojej miliony razy przepisywanej listy, wykonam wszystkie zadania, to co wtedy?

Ano właśnie, pojawią się nowe priorytety, rzeczy, które koniecznie muszę. Nie chcę tak. Jeśli mam ochotę, to zjem czekoladowe ciastko, doskonale wiem, że nie jest zrobione z brukselki. Jeśli mam ochotę, to poleżę i porobię NIC. Bez obaw, że ten moment prawdziwego luksusu, na który niewielu już z nas może sobie pozwolić, oznacza, że się cofam w rozwoju, lub że leniwe i mało ambitne ze mnie babsko i na pewno coś mnie w tym momencie omija. Mam ochotę odcinać kupony od pięknego życia, które sobie zbudowałam, a którego nie mam czasu doceniać, w codziennym maratonie i pogoni za ideałem, który serwują mi media. Zmiany nie zawsze przecież są na lepsze.

Możliwe, że przez kolejny rok będę się cieszyć z tego, co mam, może to wystarczy? Może nie musi być lepiej, Ci, których kocham są wypasioną wersją, nie potrzebują tuningu. Co dokładnie mogłoby mnie spotkać na mieście? Może nie chcę przekraczać swoich granic? Może dobrze mi z tym, że wpadam wszędzie „pięć po”? Może dobrze być zadowolonym z bycia sobą, a nie kolejną wersją ideału po przemianach w kilku rozdziałach e-booka?

Chwilowo nie dopuszczam do siebie gderania, że muszę mieć więcej (bo ambicja), mniej (bo minimalizm), szybciej (bo życie jest krótkie), wolniej (bo slow life tak bardzo w modzie), eko, wege. Raz będę gazelą biznesu, drugi raz mistrzynią prokrastynacji. Poleżę, potem pobiegnę. Przytyję i schudnę. Poczytam, a potem obejrzę coś odmóżdżającego, dla samej rozrywki.

Ja nie chcę iść pod wiatr
Gdy wieje w dobrą stronę
Nie chce biec do gwiazd
Niech gwiazdy biegną do mnie
Nie chce chwytać dnia
Gdy w ręku mam tygodnie
W końcu mam swój czas
To chyba dobry moment

To takie niemodne, żeby płynąć z falą, a nie wiecznie pod prąd. Ale po co naprawiać coś, co działa? Już jutro może się spieprzyć. Dziś po prostu będę się powolutku i niespiesznie cieszyć tym, co mam. Bo ja już wszystko mam. I wszystkich w komplecie do pełni szczęścia. 

* W tekście wykorzystałam fragmenty utworów „Początek” Męskie Granie Orkiestra 2018 Korteza, Podsiadło i Zalewskiego oraz „Weź nie pytaj” Pawła Domagały.

  • Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim ze znajomym.
  • Zostaw proszę komentarz. Dla Ciebie to moment, a dla mnie istotna wskazówka.
  • Polub mój fanpage na Facebooku, dzięki temu będziesz na bieżąco.
  • Zapisz się do Newslettera. Dzięki temu prosto na swoją skrzynkę dostaniesz info o nowościach i będziesz zawsze na bieżąco.
  • Możesz śledzić mnie na Instagramie, gdzie oprócz fotek moich dzieciaków znajdziesz całą masę zdjęć żarcia i plaży.
Written by calareszta.pl