Instrukcja obsługi dziecka bardzo się przez lata zmieniła.

Instrukcja obsługi dziecka bardzo się przez lata zmieniła.

W szpitalu powinni rozdawać instrukcję obsługi dziecka. Na przestrzeni lat ona się jednak bardzo zmieniła. Na naszą wielką niekorzyść.

Instrukcja obsługi dziecka, którą dostałaby moja prababcia brzmiałaby pewnie tak: Oto Twoje dziecko. Wkrótce nauczy się pomagać przy pozostałych dzieciach i przy gospodarstwie. A Ty rób dalej swoje.

Instrukcja obsługi dziecka, którą dostałaby moja babcia brzmiałaby pewnie tak: Oto Twoje dziecko. Weź je do domu i pozwól mu rosnąć, zapytane niech odpowiada, głodne niech je, a poza tym niech nie przeszkadza. A Ty rób dalej swoje.

Instrukcja obsługi dziecka, którą dostałaby moja mama brzmiałaby pewnie tak: Oto Twoje dziecko. Jak najszybciej poszukaj koleżanek i sąsiadek, które też mają dziecko, będzie Wam łatwiej, dzieci się razem pobawią, jedna drugiego popilnuje. Dziecko wpuszczaj do domu tylko na czas spania i posiłków. A Ty rób dalej swoje.

Szczęściary.

Gdybyśmy to nam została wręczona instrukcja obslugi dziecka, zaczynałaby się ona od słów: “Oto Twoje dziecko. Czekałaś na nie całe Twoje życie. A razem z Tobą czekały na nie Twoja matka, teściowa, sąsiadka i koleżanka z ławki, która już ma swoje trzy, a Ty leniuszku ani jednego! To dziecko to szczyt Twoich osiągnięć, pragnień i marzeń. Jeśli natychmiast nie odczuwasz powodzi wdzięczności, nieograniczonej miłości i chęci bezgranicznego poświęcenia, jesteś wybrakowana, nie nadajesz się do roli, szukaj pomocy, a najlepiej zostaw to dziecko w szpitalu, bo z taką matką jak Ty, to lepiej mu będzie bez.

Jak już skończysz pierwsze sesje z terapeutą, który wytłumaczy Ci Twoją nową, jedyną i najważniejszą życiową rolę, zacznij ogarniać nianie, żłobki, przedszkola i akademik. Twoje dziecko już jest do tyłu! Czy Ty nie wiesz, że miejsca w najlepszych przedszkolach zajęte są na najbliższe 10 lat? Czy Ty w ogóle myślisz o przyszłości swojego dziecka? Co z Ciebie za matka! No i weź się ogarnij. Z wózkiem można przecież biegać po parku, w trakcie karmienia możesz robić brzuszki, a w trakcie drzemek przysiady, im szybciej zrzucisz, tym lepiej.

Matka to teraz nie jest już rzeczownik. Matka to czasownik! I to w trybie rozkazującym! Czytaj! Rozwijaj! Maluj! Zapisuj! Woź! Odżywiaj! Stymuluj! Chroń! Kołuj! Naprawiaj! Planuj! Lep! Rzeźb! Lecz! Rehabilituj! Ucz! Strofuj! Chwal! Nie będziesz miała Bogów cudzych przed sektą Jedynie Słusznych Metod w zastępach Matek. Czyść kalendarz, na nic innego nie zostanie już czasu. Przecież MASZ DZIECKO!

Nadrzędnym Twoim życiowym celem jest teraz dziecko, musisz przede wszystkim dbać, aby absolutnie NIC mu się nie stało. Twoje dziecko musi wygrać wszystkie konkursy, w których weźmie udział, nawet jeśli oficjalnie ich nie ma, na przykład ten na pierwszy ząb, pierwsze słowo i pierwszy krok. Twoje dziecko musi być NAJLEPSZE. Twoje dziecko nie może doznać odrzucenia, musi każdemu się podobać, z każdym się bawić, dzielić i przyjaźnić. Twoje dziecko nie może doświadczyć nudy, ani czekania. Już najlepiej teraz wykup roczne bilety do zoo, teatru i filharmonii. Kultura to priorytet, przecież nie będziesz marnować sobót na głupoty i stanie w kolejkach. Tylko rozwój. Mamy nadzieję, że masz spore oszczędności. Balet, jazda na nartach, na koniu, kółko aktorskie, jujitsu, japoński i robotyka nie są tanie.

Czy założyłaś już własny ekologiczny ogródek? Najwyższa pora, bo nim się obejrzysz, będziesz musiała dziecku trzeć marchewki. Nie będziesz ich chyba kupowała w sklepie?? Co z Ciebie za matka, chcesz otruć własne dziecko?

Jeśli któreś dziecko nie będzie się chciało z Twoim dzieckiem bawić albo nie zaprosi go na urodziny, zadzwoń do rodziców tego dziecka i oczekuj wyjaśnień i przeprosin. Wszystkie szkolne nieporozumienia załatwiaj przy pomocy mediacji z dyrekcją. Twoje dziecko nie popełnia błędów, nie mogłoby nikogo obrazić, nauczyciel powinien natychmiast przeprosić za wszystkie zaistniałe nieporozumienia.

Jak widzisz, Twoje życie się skończyło, teraz możesz za to żyć życiem swojego dziecka! Wspaniale, prawda? No, to teraz marsz do domu”.

Brzmi znajomo? A przecież nie napisałam nic o poczuciu winy, o wiecznych wyrzutach, ocenach, oczekiwaniach, wykańczających obowiązkach, permanentnym braku czasu i frustracji. Nic.

Nasza instrukcja obslugi dziecka jest do dupy i to w dwie strony. Rosną nam rozpieszczone, wpatrzone w koniuszek własnego nosa, zniecierpliwione i przewrażliwione dzieciory, które uczy się wyprania z emocji, przyzwyczaja do ciągłych sukcesów i nie ranienia ich uczuć. Dzieci, które traktuje się jak śmierdzące jajka, nie pozwala się im opuszczać maminej spódnicy, której kant sięga nawet kolejnych placówek. Ona wyjaśni, co naprawdę miał na myśli Pawełek, kiedy powiedział Guciowi, że śmierdzi i spyta, czy Kasia na przerwie zrobiła smutną minkę, bo Zuzia dostała piątkę, a ona nie? Czy to było konieczne?

Nie pozwalamy naszym dzieciom przegrać, zapłakać, poprosić o pomoc, powygłupiać, pobawić, jwypieramy smutek i frustrację, czekanie i trud. Od wyboru książeczki do czytania, drugiego śniadania, dodatkowych zajęć, po kolegów w szkole, żyjemy ich życiem, swoje pozostawiając daleko w tyle, lub zupełnie o nim zapominając. Od zajęcia do zajęcia, w każdej roli musimy być najlepsze. A najlepiej wychodzi nam wpędzanie się do neurotycznego dołka własnych i cudzych ocen i niespełnionych oczekiwań.

Nowa instrukcja obslugi dziecka powinna brzmieć: Oto Twoje dziecko. Bądź blisko. Kochaj je, kochaj siebie, kochaj życie. Powodzenia.

Możliwe, że same musimy sobie taką instrukcję powiesić na lodówce, a wszystko inne traktować jak szkodliwe science fiction.

Powodzenia.

 

Photo by Siora Photography on Unsplash