Istnieją tylko dwa rodzaje matek na tym łez padole. Według internetowych doniesień, of kors. Nie ma nic pomiędzy. Są albo prawdziwe matki albo leniwe lambadziary. Oba obozy zacięcie walczą, aby udowodnić sobie, że ta druga strona słowa matka nie jest godna. Jeśli masz problem z klasyfikacją, już podpowiadam. 

Ciąża. 

Dla prawdziwej matki jest to stan błogosławiony, nowinę ogłasza wszem i wobec od dwóch kresek na teście, kupuje ubrania, w których wygląda jak sigma, który pożarł pi, nawet w trakcie snu podtrzymuje i gładzi brzuch, żeby dzidziuś czasem nie wypadł i każdą rozmowę rozpoczyna od tego, co robili. My. Bo kobity już dawno nie ma, pozamiatane w tym temacie, są oni. Czyli dziecko i przylepiona naokoło niego matka. 

Dla leniwej lambadziary poród to stan chorobowy, wszystko ją boli, wszystko jej puchnie, a sam dziewiąty miesiąc zdaje jej się trwać 2378 dni. Dobrowolnie raczej nie decyduje się na kolejną. 

Poród. 

Prawdziwa matka musi rodzić w bólach, inaczej się raczej nie liczy. Tylko SN ma sens, to prawdziwe świadectwo matkości! Prawdziwe bohaterki, obrończynie prawego porządku świata narodzin wiedzą co to skurcze trwające 28 godzin! Ból jest kobietą! 

Leniwa lambadziara zawsze znajdzie sposób na wyjście z sytuacji! Albo cwaniara nabawi się czegoś, co uniemożliwia poród naturalny, albo przekona dziecko, żeby się tak ułożyło, że nijak samo nie wyskoczy. Mogłaby chociaż te żałosne wydobyciny jakoś bez znieczulenia ogarnąć, ale gdzie tam, toż to wygodnicka królewna. 

Dzieci to…

Dla prawdziwej matki aniołeczki, moje wszystko, jestem bo jesteś, słodziaczki, mamusine skarby, bobaski. Musi być słodziutko, pierdząco, tęczowo. I dwa łabędzie dorzuć. 

Dla lambadziary, w zależności od dnia, nazwa zmienia się od bombelków, przez kaszojady, potworki, po gówniaki, co żyć nie dają. 

Karmienie. 

Prawdziwa matka do pójścia potomka do szkoły karmi piersią. Nawet jeśli nie może, nie poddaje się tak łatwo! Dopóki dziecko samo nie krzyknie znad kawałka pizzy, że nie chce już cyca, będzie karmiła, zawsze i wszędzie! 

Leniwa lambadziara truje gotowymi mieszankami, a potem przerzuca się na słoiki, choć przecież wiadomo, że nie ma w nich nic innego, jak tylko zmielone świńskie wymiona, marchewka z ołowiem i barwniki nadające brokułom ciepłej, fluorescencyjnej i jakże apetycznej barwy. 

Słodycze. 

Prawdziwa matka nie molestuje swoich dzieci cukrem, białą mąką, glutenem, tłuszczem, polepszaczami i żadnymi E. Tylko jarmuż. Bio, z własnej uprawy. 

Leniwa lambadziara natomiast kupuje krem znanej firmy i wierzy w slogan reklamowy, który mówi, że to zdrowy miks orzechów i mleka! A potem sama bije sobie brawo, kiedy wpadnie na pomysł zamówienia pizzy w piątkowy wieczór. Czysta przemoc domowa! 

Czas wolny.

Oczywistym jest, że prawdziwe matki nie mają nigdy czasu dla siebie, piją zawsze zimną kawę i nie myślą o seksie. Nie wypada im przecież chodzić do fryzjera, czy kosmetyczki, bo kto wtedy zajmie się dzieciaczkami?? Nawet jeśli te dzieciaczki mają już swoje dziewczyny bądź chłopaków i zarabiają własne pieniądze, matka musi stać na posterunku. Zawsze być w gotowości, bo a nuż będzie niezbędnie potrzebna. Nie może dzieci samych z ojcem zostawić, bo jakże by tak same? Z ojcem? Same? 

Leniwa lambadziara wykorzystuje biednego ojca i hulaj dusza! Do roboty, na weekendy z kumpelkami, czy na inne shoppingi z dziką radością i regularnie. Taka to i  zna adres spa i pazury malują jej co trzy tygodnie! 

Wychowanie. 

To w najlepszym razie tresura, według mądrych książek, poradników, zgodnie z kalendarzem. Dziecko prawdziwej matki nigdy nie robi kupy, nie potrzebuje odpieluchowania, ani odsmoczkowania, bo w odpowiednim czasie intuicyjnie wie, co dla niego najlepsze. To się wysysa z mlekiem matki! Od kołyski samo sobie czyta, Szekspira w oryginale. W wolnych chwilach nie bawi się, a słucha klasyków w trakcie wycieczki po galerii sztuki współczesnej, w której gustuje. 

Leniwe lambadziary nie dbają o to, czy będzie im kto miał szklankę wody na starość podać. Oddają do placówek, korzystają z niań, karmią, ubierają i tyle. Przeczytały jakiś tam poradnik, ale szczerze tylko jednym okiem, bo drugim oglądały ostatni sezon Gry o tron. Pechuńcio. 

Zabawa. 

Kreatywne, artystyczno-muzyczne zajęcia, a z czasem fizyczno-chemiczne doświadczenia w domowych pieleszach, to hobby prawdziwej matki. Jej dziecko musi mówić trzema językami, poznawać tajniki muay thai, grać na ukulele i ćwiczyć balet. Pół życia spędza na wożeniu dziecka z jednego końca miasta na drugi, do mistrza kaligrafii. Drugie pół spędza na dywanie. Nuda zabija, czas należy spędzić produktywnie! 

Leniwa lambadziara posiłkuje się laptopem, bajkami, grami i, o zgrozo, podwórkiem, na które puszcza dziecko same od momentu, od którego potrafi samo wrócić do domu. Nie bawi się lalkami, bo jest starą babą, jakby poza targetem przeznaczenia lalek i misiów. A jak dziecko się nudzi, natychmiast proponuje, że można gnijące w pralce pranie rozwiesić albo gary umyć. 

Kwarantanna. 

Dla prawdziwej matki to wspaniały czas, w końcu można przez 24/7 być razem, za rączkę, bujać, tulić, huśtać, rysować, lepić pierogi, kreatywnie rozwijać, od rana do nocy bawić się razem!! Kto tego nie docenia ten wyrodny rodzic, leniwy, priorytetów nie znający! Żadna praca ani żaden kredyt nie ma przecież takiej wagi, jak czas spędzony razem! 

Lambadziary piszą w tym czasie petycję do ministra w sprawie otwarcia szkół. Kiedy mają chwilę, intensywnie pracują nad stworzeniem szczepionki na Covid i rakiety do wysyłki bombelków w kosmos. Najlepiej razem ze starym, który od kilku tygodniu balansuje na krawędzi widma powrotu do mamusi. 

 

Nie wiem jak Ty, ale z dniem, kiedy w mojej zagrodzie pojawiła się progenitura, mam problem dopasować się do jednej z tych grup. No cóż, Jeśli istniej tylko dwa rodzaje matek, mam kolejne potwierdzenie na to, że tak naprawdę jestem ojcem!!!

 

Photo https://gratisography.com/photo/woman-mustache/

 

    • Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim ze znajomym.
    • Zostaw proszę komentarz. Dla Ciebie to moment, a dla mnie istotna wskazówka.
    • Polub mój fanpage na Facebooku, dzięki temu będziesz na bieżąco.
    • Zapisz się do Newslettera. Dzięki temu prosto na swoją skrzynkę dostaniesz info o nowościach i będziesz zawsze na bieżąco.
    • Możesz śledzić mnie na Instagramie, gdzie oprócz fotek moich dzieciaków znajdziesz całą masę zdjęć żarcia i plaży.
Written by calareszta.pl