Szybciej niż koronawirus zabije nas głupota. Nie wiem, czy ktoś jeszcze pamięta, ale zupełnie niedawno ludzkość miała wyginąć przez ptasią grypę. Jeszcze wcześniej, w 2009 roku, miała nas zabić świńska grypa. 

Doskonale to pamiętam, bo tak się złożyło, że w maju 2009 brałam ślub i nie pojechaliśmy na zaplanowaną podróż poślubną do Meksyku, bo panowała pandemia i WHO ostrzegało, żeby jednak nie ryzykować i nie podróżować. Polecieliśmy w lipcu, miesiąc po ogłoszeniu pandemii, która przecież zaczęła się właśnie w Meksyku. O świńskiej grypie nie było już ani słychu ani widu. W jednym z największych miast na świecie nie widzieliśmy ani jednej osoby w masce. Na ulicach nadal wcinano tacos, a w barach lała się Corona. 

11 lat później media poszły do przodu, mamy Insta, mamy youtuberów, mamy jeszcze więcej portali, brukowców i pseudo specjalistów. Mamy kolejny atak paniki. Ludzie masowo wykupują mydło i papier toaletowy. Czy nikt nigdzie przed wybuchem epidemii się nie mył i nie podcierał tyłka? Zrobiło się to tak niewiarygodnie komiczne, że jak pojawisz się przy kasie w markecie z paczką srajtaśmy, od razu ludzie patrzą na ciebie z przerażeniem, może już chorujesz i musisz przejść na kwarantannę, lepiej, dla bezpieczeństwa, omijać cię szerokim łukiem. A spróbuj kichnąć. 

Bawią mnie artykuły o myciu rąk, o uważnym obserwowaniu objawów choroby, o zwiększaniu odporności, o unikaniu osób widocznie chorych, o konieczności pójścia do lekarza, jeśli zauważysz symptomy, o zakrywaniu ust, kiedy kichasz lub kaszlesz. Czy tylko mnie się wydaje, że to są całkiem normalne praktyki, które powinny być na porządku dziennym w trakcie każdego sezonu chorobowego, czyli w naszym klimacie mniej więcej od października do kwietnia? Niby tacy jesteśmy przerażeni swoim zdrowiem i bezpieczeństwem, a nie znamy podstawowych zasad higieny? Serio? Szybciej niż koronawirus zabije nas głupota. Bo jeśli nie przestrzegamy tych podstawowych zasad na co dzień, to jednak jakby lekko lipa. 

Boimy się obcego, nieznanego, zła, które przyjdzie nie wiadomo skąd i będzie miało straszne skutki. A tak naprawdę powtarzane są cały czas plotki, skandaliczne doniesienia, zdjęcia z netu, dobrze klikające się nagłówki. Mało kto zadaje sobie trud, aby cokolwiek zweryfikować. Koronawirus to doskonały temat, klikalny. W końcu żeruje na najważniejszej dla wielu ludzi wartości – życiu i zdrowiu. 

A tymczasem fakty o koronawirusie nie są już takie dramatyczne, jak wołają śmieciowe tytuły. Wirus niebezpieczny jest przede wszystkim dla osób starszych, u których występują dodatkowe schorzenia, śmiertelność jest procentowo niewielka, większość osób przejdzie go łagodnie. Podobnie jak się sprawa ma ze zwykłą, znaną nam wszystkim doskonale, grypą. Choć koronawirus nią nie jest, co jest kolejnym powtarzanym przez wszystkich mitem. 

Co jakiś czas wszystkie media żyją sensacją. Czy ktoś dziś pamięta o pożarach w Australii? A przecież niecałe dwa miesiące temu wszyscy masowo adoptowaliśmy misie koala! Czy ktoś jeszcze pamięta o tragedii pod Nanga Parbat? A przecież jeszcze tak niedawno wszyscy byliśmy specjalistami od górskiej wspinaczki! I tak dalej, kręci się informacyjna karuzela. Codziennie! W końcu o czymś te wszystkie brukowce muszą donosić, bo ileż można czytać o wtopach partii rządzącej.  

Można jednak czytać coś bardziej wiarygodnego, można szukać sprawdzonych źródeł informacji, można nie klikać w sensacyjne tytuły, można w końcu nie powtarzać bzdur. Inaczej szybciej niż koronawirus zabije nas głupota! W erze fake newsów naprawdę ciężko o rzetelną informację. Ale jest nadzieja. Są strony rządowe, jest WHO (Światowa Organizacja Zdrowia), z których dowiesz się na przykład (szok, niedowierzanie), że maskę to trzeba sobie sprawić przede wszystkim wtedy, kiedy podejrzewasz, że możesz być chory lub kiedy już jesteś chory, żeby nie zarazić INNYCH osób. Dowiesz się też w jaki sposób ją zakładać, a przede wszystkim ściągać, gwarantuję, że bardzo się zdziwisz! 

Dlatego bardzo proszę mi tu bez paniki. Możesz sobie kupić tonę ryżu i makaronu, jeśli to sprawi, że będziesz spokojnie spać. Mam jednak takie przeczucie, że ludzkości w 2020 roku potrzeba czegoś więcej, niż kolejnego wirusa, aby 7,5 miliarda ludzi w kilka miesięcy wyginęło. Tak więc spokojnie, jeszcze chyba musimy się trochę pomęczyć!

Zamiast panikować, spekulować, paraliżować strachem otoczenie, postawmy na wiedzę i fakty. Zagrożenie wirusem jest realne, zróbmy to, co zalecają nam specjaliści, naukowcy, lekarze, nawet jeśli te działania, jak kwarantanna, skomplikują nasze życie. Panikę i lęk zastąpmy rzetelną informacją i konkretnym działaniem! 

Przydatne źródła informacji: 

https://www.who.int/

https://www.gov.pl/web/zdrowie

https://www.nfz.gov.pl/

https://www.pzh.gov.pl/

Zdjęcie: Dimitri Karastelev on Unsplash

Written by calareszta.pl