Odkąd zaczęłam obserwować kilka osób uświadamiających Polaków co tak naprawdę kupują i jedzą, otworzyły mi się oczy. Dlaczego jesteśmy takimi głupcami, jeśli chodzi o zdrowe jedzenie?

Otworzyły mi się oczy nie na to, jak bardzo producenci żywności nas oszukują, jak bardzo specjaliści od marketingu wpychają nam produkty, których powinniśmy w ogóle nie jeść, jako te, które są „zdrowe”, jak bardzo pojęcie „z witaminami” mydli oczy, otworzyły mi sie oczy na to, że tak ogromna liczba osób daje się na to wszystko nabrać. Mało tego, kupuje te gówna, wierzy zapewnieniom, że to dobre, a potem rozkłada ręce i mówi „oj tam oj tam, przecież mama mnie tak karmiła i jakoś żyję” (z naciskiem na jakoś), „coś trzeba jeść” (coś jest tutaj bardzo ważne), „bez przesady znowu, jeden jogurcik dziennie mojemu Jasiowi przecież nie zaszkodzi”, „nic innego oprócz parówki nie zje” (raz próbowałam, potem mi się już nie chciało). Dlaczego jesteśmy takimi głupcami? Dlaczego na własne życzenie robimy sobie krzywdę? A jeśli, jak ja, jesteśmy też rodzicami, tę krzywdę robimy też naszym dzieciom?

Jestem za równowagą w każdym aspekcie życia. Lubię z niego korzystać, a ponieważ uważam, że dzieci pojawiły się w moim życiu nie za karę, ale żeby je dopełnić, to i moje dzieci uczę korzystania z życia. Korzystanie z życia to w moim odczuciu wszelkie przyjemności. Jedzenie jest niewątpliwie taką właśnie przyjemnością, z której nie zamierzamy rezygnować. Kocham lody, zimnego szampana, pizzę we włoskiej pizzerii i sushi. Mogłabym codziennie jeść tajskie żarcie, zatopione w mleczku kokosowym aromatyczne curry. No właśnie, mogłabym, ale nie jem, bo wiem, że to wszystko to są życiowe przyjemności. Podstawa mojej diety jest jednak zupełnie inna. I podobnie jest w przypadku moich dzieci. Dobra wiadomość jest taka, że można znaleźć lody, które nie szkodzą, dobrą pizzę, która nie ugina się pod nadmiarem sera i tłustego salami, a tajskie można odchudzić. Można, ale trzeba się na początek trochę wysilić.

Wiem, że mnóstwo osób jest zagubionych, nie wie, co wybrać, o co chodzi z tym całym zdrowym żywieniem i w jaki sposób sobie i swojej rodzinie zapewnić zdrowie. A to zaczyna się na talerzu. To, co jesz i pijesz, ma bezpośredni wpływ na Twoje samopoczucie, zdrowie, wygląd, sen, energię, odporność. To dlatego ELEMENTARNA wiedza na temat żywienia jest niezbędna. Ten post nie ma na celu przybliżenia podstaw żywienia, bo zakładam, że osoby, które to czytają, wiedzą już, że kola jest niezdrowa, czipsy to nic innego jak niepotrzebny nikomu do niczego tłuszcz z solą, a do McDonald’s to najlepiej tylko na kawę.

Piszę to do osób, które mają pewną świadomość, ale nie do końca zdają sobie z wielu rzeczy sprawę, nie mają czasu, potrzebują wiedzy, a nie wiedzą, jak zacząć. Jest dobra wiadomość. Aby zdrowo się odżywiać, nie musisz od razu kończyć studiów na kierunku „żywienie człowieka” ani spędzać godzin na czytaniu fachowej literatury, która pomoże Ci w zrozumieniu symboli na etykietkach. Nie musisz zwolnić się z pracy, aby hodować swój własny jarmuż i nie musisz wcale zacząć się żywić jak mój królik, który jak widzi natkę pietruszki to kwiczy ze szczęścia. Nie musisz ze wszystkiego zrezygnować. Musisz zrobić właściwie tylko jedną rzecz: włączyć świadomość. Jak to zrobić? Podpowiadam kilka bardzo prostych rozwiązań.

  1. Kupuj świadomie.

Tak, wiem, może to być początkowo trudne i żmudne. Zasada jest jedna. Musisz czytać skład. I masz ten skład rozumieć. Etykietka to nie ma być wykład chemii dla studentów trzeciego roku farmacji. Skład żywności ma być prosty. Jeśli początkowo poświęcisz zakupom trochę czasu, szybko nauczysz się, które produkty Ci służą, którzy producenci nie robią Cię w balona i co wkładać do koszyka, żeby po jakimś czasie nie zacząć świecić.

Wędlina

Jeśli sobie zerkniesz na parówkę i ona ma w składzie 60% mięsa, to zastanów się proszę, proszę, bardzo ładnie proszę, co to jest to pozostałe 40%? Ja wiem, że może ktoś sobie myśli, że woda może, źródlana z całą pewnością, zdrowa taka, no ale chyba jednak nie. Producenci magii w proszku też raczej nie dają. No więc co? Co leci, Panie, ot co. Troszkę tego i owego, jakby często na oślep, pomieszać, zdrowo posolić, pofarbować, żeby się świeciło apetycznie, błyszczało nawet, do wora, etykietka jakaś mądra, że niby witaminy, że dzieci po niej zdrowe i silne rosną, że to samo mięsko, pyszna, naj i już można wjeżdżać na sklepowe półeczki.

Woda

Pić trzeba wodę. Codziennie, cały dzień, małymi łykami. Nie pasuje Ci woda? To do tej wody sobie dolej soczku. Takiego prawdziwego, kilka kropel cytryny, może limonki, pomarańczy, może być nawet listek mięty, zaszalej! I styknie. Do picia wody trzeba się przyzwyczaić. Jak do wszystkiego. Albo może najpierw trzeba się odzwyczaić. Jak pijesz kolorowe gówno zamknięte w puszce z napisem „napój” to polecam odwyk. Da się. Wiem, bo swego czasu kola całkiem mi podchodziła. Przestała.

Płatki

Zdrowe śniadanie to nie jest cukier z tłuszczem, buła z budyniem, ani nawet pajda z pasztetem. Sorry, nie. To, że nie jesz na śniadanie zestawu z maka, nie oznacza od razu, że odżywiasz się zdrowo. Nie. Nie musisz od razu sięgać po horrendalnie drogie mikstury polecane przez trenerki, które nigdy same nie były w markecie, wystarczy zdrowy rozsądek. Płatki z morelą, a w składzie 3% moreli? To znaczy, że może w co trzeciej miseczce się na jeden skraweczek załapiesz. Owsianka? Proszę bardzo. Płatki owsiane, suszone i/lub świeże owoce, trochę ziaren, trochę miodu. I już gotowa zdrowa owsianka. Czytaj. Tylko tyle.

Jogurt

Jeśli masz ochotę na jogurt, kup sobie jogurt. Ale jogurt, a nie mleko z cukrem. Jogurt tak naprawdę powinien mieć jeden składnik – mleko. Najlepszy jogurt to jogurt naturalny. Chcesz owoców? To sobie dodaj. Sezonowych, świeżych lub musu z owoców mrożonych. Mus zrobisz prosto – zmiksuj owoce z odrobiną wody. A jak nie masz miksera to się nie martw, ziomku, widelczyk też da radę. Owoce są słodkie, nie musisz sobie dosładzać, a jak musisz, ponownie – stawiaj na naturę, dodaj trochę miodu.

Dżem, masło orzechowe

Dżem to nic innego jak owoce. Nie potrzeba dodawać do niego cukru, bo owoce są przecież naturalnie słodkie. Wiesz co ma w składzie najlepsze masło orzechowe? Nie wiesz? Podpowiem. Tylko jeden składnik. 100% orzechów. I nic więcej. Czytaj. Tylko tyle.

Chleb

Dobry chleb nie zniża się do poziomu deski do krojenia, przy najmniejszym kontakcie z nożem. Dobry chleb to taki, którego nijak nie da się zwinąć w kulkę. Dobry chleb to nie jest „ciemny chleb”, bo ten ciemny producenci często magicznie wytwarzają z pomocą karmelu, kakao i innych substancji, których w chlebie zwyczajnie nie powinno być. Dobry chleb to chleb z mąki graham, razowej, z pełnego przemiału. Zdrowy chleb ma 4 składniki: mąkę, wodę, zakwas, ewentualnie sól, ewentualnie ziarna. Czytaj. Tylko tyle.

Jajka

Kupuj te z najniższym symbolem, na jaki Cię stać. 0 to jajka od prawdziwych kur, kury grzebią w ziemi, karmione są trawą i ekologiczną karmą bez chemii. Chów klatkowy to jajka z cyfrą 3. Pasza, brak możliwości ruchu, uwłaczające warunki, w jakich żyją kury.

  1. Korzystaj z wiedzy.

Na pewno, jak wszyscy, nie masz czasu. A jeść trzeba. Korzystaj więc z wiedzy osób, które dzielą się nią codziennie.

Polecam kanały Doktor Ani, która codziennie podpowiada, które produkty są dobre, a które są zwykłym gównem w złotym papierku. Ania w sposób przystępny pokazuje, jak bardzo producenci robią konsumentów na szaro, jak produkty dla dzieci nie nadają się dla dzieci, co kryje się w opisach i nazwach. Robi to dobrze i odwala kawał doskonałej roboty. https://doktorania.pl/

Strona z porównaniem produktów https://czytajsklad.com/ – czytałam sobie swego czasu w wolnych chwilach, robiłam zdjęcia polecanych produktów, żeby na zakupach wiedzieć, co wybrać. Zerkałam, kiedy miałam wątpliwości, albo wybierałam nowy produkt, którego wcześniej nie jadłam.

Program Wiem co jem. https://www.tvnstyle.pl/programy/wiem-co-jem-i-wiem-co-kupuje,6255.html – oglądam powtórki wtedy, kiedy mam czas. Zawsze czegoś się dowiem.

Jest kilka świetnych aplikacji na telefon, w tym chyba najbardziej popularna “zdrowe zakupy”. Skanujesz kod kreskowy produktu i dowiadujesz się, co w nim siedzi i jak wpływa na Twój organizm. To takie proste!

  1. Stawiaj na umiar i prostotę.

Zdrowe jedzenie jest… proste. Najzdrowsza jest zwykła woda, warzywa, owoce, nieprzetworzone produkty, które, aby trafić na Twój stół, nie musiały zostać zmięte, sproszkowane, zmieszane z tekturą, doprawione aromatami identycznymi z naturalnymi, podkolorowane i uformowane w idealny, łatwy do zareklamowania gadżet. Bo tak właśnie jest. Sklepowe półki uginają się od gadżetów, a nie zdrowego jedzenia, które coraz trudniej rozpoznać pomiędzy kupą szajsu.

Możliwe, że początkowo zauważysz, że zdrowe jedzenie jest droższe. Oczywiście. Ale czy leki nie są drogie? Czy kwestia Twojego samopoczucia nie jest sprawą priorytetową? Czy nie warto wydać więcej na produkty, które zrobią dobrze Twojemu organizmowi? Możesz szukać zdrowych, a tanich sposobów na żywienie. Chleb można piec samemu. To samo tyczy się przetworów, zdrowych płatków na śniadanie czy wędliny. Kawałek własnoręcznie upieczonego schabu w ziołach to doskonały zamiennik sklepowego świństwa. A pasztet? Zrobisz w domu. Naprawdę da się.

Oczywiście, zdrowe jedzenie to też wysiłek. Początkowo na pewno. Ale to działa tak – jak już raz kupię dobry jogurt, chleb czy masło, kolejny raz wybieram je w sklepie automatycznie. Dużym ułatwieniem są zakupy on line, gdzie zapamiętuje się koszyk. Czyli jeśli zdecydujesz się na dobre jakościowo produkty, możesz bez szukania wkładać je przy okazji kolejnych zakupów do wirtualnego koszyka. Pracę polegającą na szukaniu i sprawdzaniu w taki sposób wykonasz tylko jeden raz

W 2019 nie wypada już wrzucać w siebie byle czego i udawać, że się o siebie dba. Przecież nie jesteś śmietnikiem! Dla mnie zdrowe jedzenie to pierwszy punkt na liście rzeczy, które codziennie robię dla siebie i mojej rodziny. To konieczność. To nie drogie spa, strzykawki z botoksem, egzotyczne podróże. Codzienne nawyki dają nam zdrowie i świetne samopoczucie. Spróbuj. Masz bardzo wiele do stracenia. “Choć zdrowie nie jest na pewno wszystkim, to bez zdrowia wszystko jest niczym” Arthur Schopenhauer.

Zdjęcie: źródło

Nieźle się napracowałam, żeby napisać dla Ciebie ten post, uff. Teraz czas na Ciebie, razem tworzymy to miejsce. Będzie mi miło, jeśli pozostaniemy w kontakcie. Jest kilka opcji:

  • Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim ze znajomym.
  • Zostaw proszę komentarz. Dla Ciebie to moment, a dla mnie istotna wskazówka.
  • Zerknij do mojego sklepu, w którym czekają na Ciebie autorskie produkty. SKLEP.
  • Polub mój fanpage na Facebooku, dzięki temu będziesz na bieżąco.
  • Zapisz się do Newslettera. Dzięki temu prosto na swoją skrzynkę dostaniesz info o nowościach i będziesz zawsze na bieżąco.
  • Możesz śledzić mnie na Instagramie, gdzie oprócz fotek moich dzieciaków znajdziesz całą masę zdjęć żarcia i plaży.
Written by calareszta.pl