Czuję się lekko oszukana. Im więcej wiem, tym mniej mogę zrozumieć. Jak żyć?

Nie kumam, dlaczego panie w sklepach nigdy nie mają wydać grosika i chcą być dłużne. A jak poproszę kiedyś o odsetki? Nie kumam, dlaczego kawa na mieście kosztuje więcej niż dwudaniowy obiad. Ale najbardziej na świecie nie kumam reklam. I nawet studia na kierunku marketing mi w tym nic nie pomogły.

Weźmy takie potrawy. Czy ktokolwiek przygotował kiedyś cokolwiek, co wyglądałoby chociaż podobnie jak na zdjęciach? Ha! Nie. Nie przygotujesz tak nic, co potem można zjeść, bo to żarcie na zdjęciach jest podklejone szybkoschnącym klejem (to dlatego naleśniczki trzymają się nieruchomo w stosiku – eureka), popsikane lakierem do włosów (okazuje się, że doskonale nabłyszcza nie tylko matowe pukle ale i morelowe skórki), czy podrasowane farbkami (coś dla oka i dla podniebienia, smacznego).

A zabawki? Mają być piękne, samobawiące się, a dziecko ma znikać na długie godziny w swoim pokoju i bawić się w ciszy i skupieniu nowym gadżetem, z którego wyskakuje do wyboru Alladyn, psychodeliczna świnka, czy przyjazny duszek. Tymczasem nikt nie mówi o tym, że ośmiu baterii, potrzebnych do wytworzenia wykurzających melodyjek i debilnych piosneczek, producent nie dołączył i zamiast sielskiej zabawy, jest płacz ryk i zgrzytanie zębów.

Dlaczego nikt nie wyjaśnia, że w reklamach produktów dla dzieci jako matki występują wynajęte modelki, które te dzieci widzą pierwszy raz w życiu? I dlaczego pokazują bombelka jak bierze łyżeczkę z kaszką do buzi, ale już potem to nie pokazują, jak ma ową kaszkę we włosach, na pleckach, w każdej fałdce wysokiego krzesełka i na podłodze? Dlaczego nigdy nie pokazują, jak bombelek słodko pluje w mamusię brokułkami z królikiem w delikatnym sosie?

A fitness? Wyskakuje mi z przodu, w środku i z tyłu. Jak nie włosy, to pod pachą zwoje, to rolki z getrów uwolnione przy podskokach. Dlaczego słynne trenerki po siłce nie wyglądają wcale jak po ćwiczeniach na siłce? Czy one nie leżą, jak reszta, na śmierdzącej macie? Czy się nie pocą? Mejkap im się nie roluje? Czy włos im się nie mierzwi, a rumieniec i cyc nie atakuje nagle?

Dlaczego kolorowe magazyny prezentują panie dobrze wyglądające w dżinsach typu boyfriend i białym podkoszulku, podczas gdy normalny człowiek nie ma prawa w tym zestawie wyglądać dobrze? Normalny człowiek w białym pomiętym podkoszulku i dżinsach wygląda jak pacjent szpitala psychiatrycznego. Ewentualnie jak klient zakładu karnego.

Dlaczego plamy na reklamach proszku do prania są zielone od trawy, czerwone od barszczyku, a w moim koszu na brudy wszystkie rzeczy są bure, a większość skarpetek nadaje się do wyrzucenia, a nie do prania? I trzeba je najpierw dwa dni moczyć, po to tylko, żeby zobaczyć czy wyprać trzeba z kolorami czy jednak kiedyś były białe, po czym i tak lądują w koszu.

A jeśli już jesteśmy przy robótkach domowych, to niech wspomnę o DIY, hahahahahahahahahahaha. To wszystko wygląda na takie proste, szybkie, do zrobienia raz dwa trzy. Szafeczki, kwietniczki, ozdoby na choinkę? Proszę bardzo, w necie znajdziesz wszystko, zrobisz w trzy minutki, kochana. Weź tylko pod uwagę, że jeśli sobie prostej kreski na oku nie potrafisz zrobić bez wizyty w szpitalu, ewentualnie straszenia całej rodziny przedwczesnym Halloween, to bombki z Pinteresta też sobie raczej nie wyczarujesz. Tutoriale w necie są fascynujące. Trochę jak z potwora zrobić niunię. Dobrze, że nie wszystkim wychodzi, uff.

Czuję się lekko oszukana. Właściwie to już od małego, kiedy kawa, która miała być najmilszą chwilą poranka, okazywała się lurą, kiedy Nutella nie dawała energii na cały dzień, Red Bull nie dodawał skrzydeł, a Lays nie były paczką na imprezkę. Magiczne tabletki nie stopują zgagi, bólu głowy, ani nawet swędzenia. Co robię nie tak?

Zdjęcie: źródło

    • Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim ze znajomym.
    • Zostaw proszę komentarz. Dla Ciebie to moment, a dla mnie istotna wskazówka.
    • Polub mój fanpage na Facebooku, dzięki temu będziesz na bieżąco.
    • Zapisz się do Newslettera. Dzięki temu prosto na swoją skrzynkę dostaniesz info o nowościach i będziesz zawsze na bieżąco.
    • Możesz śledzić mnie na Instagramie, gdzie oprócz fotek moich dzieciaków znajdziesz całą masę zdjęć żarcia i plaży.
Written by calareszta.pl