Nie jestem mamą, jaką sądziłam, że będę. Jestem lepsza. I Ty też. Twoje dzieci nie potrzebują idealnej matki. Potrzebują mamy. Mamy, która będzie kochała je takimi, jakie są.

Chciałabym sobie to czasami wytatuować na wierzchu dłoni, tak, żebym to widziała cały czas, żeby mi się nie zapomniało. Bo mi się zapomina, Tobie też.

Wiem, że tak jest, bo dobre matki mają te głupie wyrzuty sumienia, boją się o przyszłość swoich dzieci, w których wspomnienia z dzieciństwa i ich słowa i czyny będą kluczowe. Przecież nie ma to jak mama. I ta dobra, najlepsza, ciepła, kochająca, zawsze z dobrym słowem i ta despotyczna, nieobecna, złośliwa, egoistyczna.

I ja wiem, że nikt Wam tego nie musi mówić, bo przecież wiecie, że Wasze dziecko lepszej matki miało nie będzie. I nikt Was w tej roli nie zastąpi, nikt Was nie wygryzie, zawsze będziecie tą mamą. Jedyną.

Nie jestem mamą, jaką sądziłam, że będę. Chociaż sprawdziło się to, co myślałam latami. Nie lubię małych dzieci, po prostu. Swoje kochałam nad życie, robiłam tyle ile mogłam i co trzeba było. Ale to teraz dopiero ubóstwiam moje dzieci. Nawet jak mnie wkurzają, kocham. Są takie fajne, mądre, piekielnie spostrzegawcze, sprytne i dowcipne, wykorzystują to, co im dajemy, a czego sami nie mieliśmy, bo przecież inne czasy były. Możemy już właściwie wszystko robić razem i to jest dla mnie rewelacyjne. Będę się tym napawać, bo już za rogiem stoją foszki i nastoletnie dramaty i humory.

Nie jestem mamą, jaką sądziłam, że będę. Nadal nie lubię się bawić w wiele rzeczy, na szczęście ten okres minął, te pluszaki, herbatki, przebieranki za nami. Mogę w nieskończoność grać w różne gry, układać lego, malować, tworzyć, gotować. Nie potrafię się zmuszać i udawać, że jest fajnie, kiedy nie jest. Nudziły mnie niektóre rzeczy, więc ich nie robiłam. Za to robiłam miliony innych! Byłam na każde zawołanie.

Nie jestem mamą, jaką sądziłam, że będę. Wtłoczyłam sobie jakieś myślenie, że będę mamą zawsze uśmiechniętą, wyrobioną ze wszystkim na czas, nigdy nie podnoszącą głosu, mającą odpowiedz na każde pytanie. Sądziłam, że macierzyństwo przyjdzie do mnie jako coś absolutnie naturalnego, druga skóra, wrodzony instynkt, nieomylna intuicja. O rety, chyba żyłam w jakimś amoku. Z wiekiem wiem, że nic nie wiem, nie boję się swoich emocji, krzyknę i się zezłoszczę i nawet płakać mi się zdarzy wcale nie w ukryciu.

Nie wiedziałam, że człowiek, którego kochasz najmocniej na świecie, a który ma 98 cm w kapeluszu, potrafi Cię jednocześnie doprowadzić do szału. Nie wiedziałam, że można coś powtarzać LATAMI. Dokładnie to samo zdanie, to samo polecenie. Nie wiedziałam, że rozrzucona piżama może wyprowadzić mnie z równowagi. Znowu.

Cały dzień latasz jak z piórem, a i tak pod koniec dnia widzisz mnóstwo rzeczy, które nadal nie są zrobione. Każdy dzień przynosi coś, za co można się skrytykować. Ale dzieci tego nie zauważają. Nie wiedzą, co sprawia, że czasami budzisz się w nocy ze strachem. Doceniają za to te miliony malutkich rzeczy, które sprawiają, że jesteś niezastąpiona. Te wszystkie czytane jeszcze raz książeczki, przykrywanie tym miękkim kocem, ulubiona kanapeczka, wyścigi w salwach śmiechu do ukochanej lodziarni, ciuchy przygotowane na kolejny dzień i starannie czesane kucyki. Te wszystkie małe rzeczy, które robimy, aby dzieciom było najlepiej.

Wiem, że to nic nie zmienia, co tu napisałam. Nie ominą Cię dziś bunty dwu, trzy, piętnastolatka. Dom sam się nie posprząta, rozrzucone buciory nie wrócą w rządku na półkę, lodówka się nie zapełni. Stres rodzicielstwa nie minie. Ale czasami trzeba zrobić krok do tyłu i przyjrzeć się sobie oczami dziecka i zauważyć wszystkie te rzeczy, które robisz dobrze i na czas.

Życie zaskakuje na każdym kroku, nic dziwnego, że ta najtrudniejsza rola jest absolutnie nie do przewidzenia. Nie jestem mamą, jaką sądziłam, że będę. Jestem lepsza. Jestem najlepsza, dla moich dzieci, jedyna.

Nie zapominajcie o tym, bo to daje siłę w te dni, kiedy coś spieprzymy, kiedy coś nie wyjdzie, kiedy mogłyśmy, miałyśmy, miało, a wyszło jak zwykle. Nie ma na świecie nic, co zastąpi naszym dzieciom otwarte ramiona i matczyne ciepło. To naprawdę wystarczy. Nie jestem mamą, jaką sądziłam, że będę. Jestem lepsza. I Ty też.

Photo by Kelly Sikkema on Unsplash

Written by calareszta.pl