Nic mnie w życiu tak nie wpieprza, jak licytacja w Internecie. Te zwykłe przechwałki i konkursy o to, kto ma gorzej.

Przecież ogólnie wiadomo, że najgorzej mają matki, wiadomka. Ale nie, to nie wystarczy, bo zawsze odezwie się wtedy Alina z Opola, która twierdzi, że ona ma jednak naj naj gorzej ze wszystkich, bo ma 5 dzieci z dwoma chłopami, każdy poszedł w ch w siną dal. Nie zapominajmy o matkach ciężarnych ponownie, matkach dzieci trudnych, matkach na wsi, matkach na obczyźnie, matkach bez pomocy dziadków, matkach pracujących, matkach wielodzietnych. Zawsze, ale to zawsze znajdzie się ktoś, kto wygrywa ten festiwal biadolenia. Do usranej śmierci i jeden dzień dłużej.

Czy wyszłaś z domu, czy masz fajnego męża, czy ładnie wyglądasz, czy w końcu masz dobry dzień albo zwyczajnie chce Ci się, zawsze znajdzie się ktoś, kto bardzo pragnie przy okazji Twojego blasku poużalać się nad sobą. Bo to jest nasz sport narodowy. Narzekanie, użalanie, bidowanie. Często zupełnie bez powodu i celu.

Zawsze mnie zastanawiają Ci wszyscy urobieni po łokcie, w znienawidzonej robocie, z nadpobudliwymi dziećmi i nieobecnymi, niewydarzonymi partnerami, Ci, na których zawsze pada deszcz i wiatr im w oczy, mający jednak czas na tę licytację. Na tracenie drogocennych minut na czcze gadanie i przerzucanie się przeciwnościami losu, szczytem pecha, skrajnym lenistwem czy wymówkami. Na ocenianie innych, którym akurat coś wyszło, coś się udało, na coś ciężko zapracowali. No po co.

Codziennie czytam wypociny Kubusiów Fatalistów, którym w życiu ewentualnie mogą wyjść, ale chyba tylko włosy. Najgorzej mają dojeżdżający do pracy w korkach, matki siedzące w domu, matki pracujące (święta wojna zawsze na topie), pielęgniarki, ekspedientki w sklepach użerające się z roszczeniowymi klientami, panie na poczcie, nauczycielki, grube, ale i te z małymi piersiami, chude, małe, z krzywym nosem, bez niani, w nieudanych związkach i z urlopem pod blokiem, a wszyscy na olinklusiw. Serio?

A ja nie chcę nikogo żałować, bo co to za życie, jak Cię ciągle tak żałują. Śpię tak, jak sobie pościelę, a nie tak, żeby mi wszyscy współczuli. Nawet sobie mogę ponarzekać przecież czasami, bo to normalne i ludzkie, ale bezzasadnie z nikim nie wchodzę w licytację, kto ma gorzej. Chcę podziwiać, nie współczuć. Chcę inspiracji, a nie pola na gorzkie żale. I wcale lepiej mi się nie robi, jak sobie napiszę, że przecież ja mam najgorzej! Wcale. Medali za to nie ma. Co mi to daje oprócz tego, że ludzie widzą mnie w kategoriach przegranych, a ja czuję się jak totalny nieogar? Zamiast wyliczać, co mi dziś wyszło gorzej, lepiej widzieć szklankę do połowy pełną i szukać tego, co mi dziś poszło doskonale. Zamiast chwalić się problemami, lepiej szukać rozwiązań. Zamiast wyliczać przeszkody, lepiej je usuwać. A jak się nie da, to obok poleżeć. Olewanie to też sztuka, ważna w życiu do opanowania. Żałosną licytację o to, kto ma gorzej, raczej sobie podarujmy. Hę?

Zdjęcie: źródło

    • Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim ze znajomym.
    • Zostaw proszę komentarz. Dla Ciebie to moment, a dla mnie istotna wskazówka.
    • Polub mój fanpage na Facebooku, dzięki temu będziesz na bieżąco.
    • Zapisz się do Newslettera. Dzięki temu prosto na swoją skrzynkę dostaniesz info o nowościach i będziesz zawsze na bieżąco.
    • Możesz śledzić mnie na Instagramie, gdzie oprócz fotek moich dzieciaków znajdziesz całą masę zdjęć żarcia i plaży.
Written by calareszta.pl