W tym debilnym czasie jeszcze bardziej doceniam szczerość. Chcę usłyszeć kilka słów na k, chcę emocji prawdziwego życia. Nie chcę już dłużej słyszeć, że jakoś to będzie, bo może nie będzie dla wszystkich. Pod maską wszystkobędziedobrze, chcę zobaczyć to, z czym każdy się teraz mierzy. 

Naprawdę nie mogę uwierzyć, że nikt nie czuje się przerażony. Czy tylko ja od czasu do czasu uruchamiam tefałkę i łapię się za głowę, przypominając sobie kwestię z dawno recytowanych Dziadów “Co to będzie, co to będzie”? Nie przychodzą mi wtedy do głowy myśli, że to doskonała lekcja życia. W ogóle nie. 

Naprawdę nie mogę uwierzyć, że ktoś dopiero teraz czuje wdzięczność. Czy nie czuł jej wtedy, kiedy rodziły mu się zdrowe dzieci, mógł wyjść z domu i lecieć do Rzymu na pizzę, miał pieniądze na rachunki, przyjemności, a jeszcze starczało na wakacje? Nie czuję wdzięczności za to, że boleśnie przekonałam się, jak bardzo cały świat jest w ciemnej dupie za sprawą małego wirusa. Ale nie, nie martwmy się tym w ogóle, przepychajmy się o stołki, licytujmy się na temat jedynie słusznych prawd. 

Naprawdę nie mogę uwierzyć, że ktoś narzeka na nudę, porównuje kwarantannę do więzienia. A przecież siedzi na czterech literach w swoim bezpiecznym domu, przeważnie w otoczeniu bliskich, ma żarcie, Internet, może więcej czasu. A tymczasem tuż pod nosem rozgrywają się prawdziwe dramaty, umierają ludzie, rośnie liczba ofiar przemocy domowej, bankrutują firmy, ludzie masowo tracą środki do życia, władza idiocieje w zastraszającym tempie. 

Chcę prawdy. Najbardziej ze wszystkiego chcę teraz prawdziwych ludzi, którym chce się wyjść na ulicę i krzyczeć ze złości i bezsilności. Chcę matek, które przyznają głośno, że są krańcowo wyprowadzone z równowagi każdego dnia, kiedy muszą żonglować pomiędzy pracą z domu, lekko już sfrustrowaną, wiecznie głodną rodziną, od tygodni zamkniętą na kilkudziesięciu metrach kwadratowych, domową edukacją, która w wielu domach jest lekkim nieporozumieniem, a własnymi lękami przemykania pomiędzy sklepowymi półkami.

Chcę, żeby powiedziały, jak jest naprawdę. Niech mówią głośno, że nie lubią się bawić z dziećmi, bo etap lalek i lego mają dawno za sobą, bo się boją, bo nie mają sił. Niech głośno przyznają, że chcą wyjść z domu, choćby na ławce pod blokiem posiedzieć pół godzinki, zupełnie same. Niech mówią, że nie chcą już dłużej rozwiązywać matematycznych zadań i przepytywać z rozmnażania pantofelka. Niech sobie przeklną, że znowu wszystko zeżarte, a podłoga lepka. Niech mają odwagę powiedzieć, że na kolejne wołanie mamo, mamo, gdzie jesteś mają czasami ochotę pod nosem burknąć “w dupie”. Mnie mogą powiedzieć. Bo czuję tak samo. Macierzyństwo w czasie pandemii to kolejny wyskok matek w kosmos, jakby to, co robią codziennie, to było jeszcze za mało.  

Chcę przyznania głośno, że nie jesteś teraz mistrzynią rozwoju, planowania, edukacji, logistyki, zaopatrzenia, kuchni, nie wystartujesz w żadnej olimpiadzie, kiedy to wszystko się skończy (no chyba, że w grę w Uno), nie wyjdziesz z kwarantanny mądrzejsza, szczuplejsza, bogatsza. Jak wyjdziesz o własnych nogach i ze wszystkimi włosami na głowie, to będzie dobrze. 

Chcę też prawdziwych momentów radości. Wcale nie na miarę metamorfozy salonu, bo wierzę, że niekoniecznie musiałaś się zabrać za wielkie projekty. Chcę drobiazgów, w życiu przecież najważniejszych. Kiedy po kolejnym takim samym dniu, w Twoim odczuciu całkiem szarym, dzieci mówią, że fajnie jest tak z Tobą ciągle w domu, bo kochają najmocniej. Kiedy uda się obiad dobry, choć wyczarowany z resztek. Kiedy zadzwoni dawno nie słyszana koleżanka z troską o Twoje zdrowie. Kiedy uda się na moment zapomnieć o tym, co się dzieje, co nas czeka, co się jeszcze może wydarzyć i po prostu roześmiać szczerze. Przecież wiadomo, że z tego wyjdziemy, show must go on. 

Chcę trochę zwykłego ludzkiego narzekania, pryszcza na nosie i zakalca w cieście. I trochę dzikiej radości, bez cenzury, że może dziurę po szóstce będzie widać. Jeśli teraz nie odczuwasz żadnych skrajnych emocji, to kiedy?

Zdjęcie https://gratisography.com/photo/happy-face-mask/

 

Written by calareszta.pl