Wiecie kto najlepiej radzi sobie w trakcie pandemii? Bingo! Matki.

Pogadałam ostatnio z wieloma kumpelkami i zupełnie mi obcymi kobietami. Okazało się, że nie tylko jakoś dajemy sobie radę, my sobie doskonale radzimy i jeśli już w ogóle ta cała pandemia będzie miała na nas jakikolwiek wpływ, to tylko sprawi, że będziemy jeszcze silniejsze! 

Bo przecież czym się różni izolacja od siedzenia w domu z nowo narodzonym dzieckiem? Też w sumie wiesz, że musisz siedzieć, bo to dla wszystkich zainteresowanych dobre, ale chętnie byś się czasami z domu wyrwała. No ale nie ma jak, więc siedzisz. A potem, kiedy dziecko pójdzie do przedszkola, czy nie spędziłaś w domu długich tygodni, kiedy chorowało? I też marzyłaś tylko o zdrowiu, o tym, żeby szybko się skończyło i żeby można było wrócić do codziennych spraw. 

Na początku swojej macierzyńskiej drogi bardzo się stresujesz, każdy symptom napawa Cię strachem, czujesz, że błądzisz. Z czasem jednak nabierasz wprawy i już tak bardzo się nie boisz. Wiesz, czego możesz się spodziewać. W trakcie pandemii jest bardzo podobnie. Na początku chaos, który ciężko było zaakceptować, z czasem spowszedniał i już wiadomo, że nic nie wiadomo. Nauczyłaś się robić zakupy raz w tygodniu, piec chleb i jakoś ogarniać całe to zamieszanie. 

Czy masz wrażenie, że teraz codziennie żyjesz w bańce, nie wiesz dokładnie który jest dzień tygodnia, zdarza się, że na kolację jesz śniadanie, chodzisz cały dzień w dresie, zapominasz czasami jak się nazywasz, nie pamiętasz, kiedy myłaś ostatnio włosy, zarastają Ci pazury, niby jest jakieś światełko w tunelu, ale cholera wie kiedy i jakie? Coś Ci to przypomina? Wypisz wymaluj pierwsze tygodnie po porodzie! Niby cały dzień coś robisz, ale pod koniec dnia nadal jest burdel, kosz na pranie pełny i światełko w lodówce. 

W trakcie pandemii nasze życie towarzyskie zostało zredukowane do towarzystwa domowników lub ewentualnie obrazu w lusterku. Nic dziwnego, że wszystkim się marzą spotkania, balety, densy do rana na mieście. Co Ci to przypomina? Życie towarzyskie totalnie nie istnieje, przynajmniej na początku macierzyństwa. Albo karmisz, albo nie masz z kim dziecka zostawić, albo nie dosypiasz i nie masz nastroju. Ale za to jak pojawia się okazja, planujesz jak mrówka na otwarcie lasu, kreacje, makijaże. Teraz pewnie też tak będzie, że jak już wyrwiemy się z domu, to na maksa. 

Czas strasznie szybko leci. Nim się nie obejrzysz, Twoje dziecko zaczyna gadać i paradować po domu. A przecież jeszcze przed chwilą było takie małe! Miałaś się cieszyć każdą sekundą, ale ledwo nadążałaś pomiędzy kupką-zupką-drzemką. Czas kwarantanny też miałaś wykorzystać kreatywnie, miałaś posprzątać w domu, zrobić formę na lato, poczytać, pooglądać wszystkie zaległe filmym czegoś nowego się nauczyć. No ale ups, nie udaje się jakoś. Każdy dzień mija na prozaicznych czynnościach, a wieczorem padasz na pysk. 

Kiedy byłam młodą matką, dostałam doskonałą poradę: ogranicz doktora Google, nie konsultuj na necie kolorów kupki, czy etapów rozwoju malucha. Nabawisz się nerwicy, a prawdziwego problemu medycznego i tak w taki sposób nie rozwiążesz. Podobnie w czasie pandemii! I mniej pseudo specjalistów, tym mniej paniki! Jak będziesz słuchała wszystkich twórców teorii spiskowych, wkrótce ze strachu nie wyjdziesz nawet do toalety! Lepiej ograniczyć net i tv, dla zdrowia psychicznego. 

Kto najlepiej radzi sobie w trakcie pandemii? Matki. Teraz, bardziej niż kiedykolwiek, doceniamy siatkę zaprzyjaźnionych mam, kumpelek, przyjaciółek niedoli. Tych, które mamy od dwóch kresek na teście! Możemy sobie ponarzekać na zdalne nauczanie, pracę z domu, wiecznie głodną rodzinę. Możemy sobie wysłać śmieszne memy i historyjki. Możemy sobie podrzucić nawzajem zakupy, jeśli jest potrzeba. Czy nie było podobnie, kiedy urodziłyśmy i miałyśmy zaufaną powierniczkę, do której dzwoniłyśmy przy każdej kolce, ząbkowaniu i dziwnych kropkach na czole? Mogłyśmy się pożalić, popłakać i pośmiać, kolejny raz przekonując się, że to, co przeżywamy, przeżywają wszyscy rodzice! Te emocje! Od wdzięczności i euforii, że jednak wszyscy zdrowi, po kompletny dół i przygnębienie. Toż to prawie jak baby blues! 

Tak więc nie przejmujmy się, matki. Przeżyłyśmy macierzyństwo, przeżyjemy koronę. Kto najlepiej radzi sobie w trakcie pandemii? My! Doskonale przecież wiemy, jak to jest, kiedy cały Twój świat wywróci się do góry nogami! Ale macierzyństwo to doskonała lekcja, najlepsza, jaką dostałyśmy. Może uda się kwarantannę przekuć w coś pozytywnego, z czego też wyjdziemy silniejsze. W końcu jesteśmy matkami. A matki dają radę.

Photo by Brooke Lark on Unsplash

Written by calareszta.pl