Wszystkim nam się wydaje, że robimy, co możemy, aby wychować fajnego człowieczka. Czasami te starania obierają złą drogę i zamiast fajnego człowieka, wychowujemy zapatrzonego w siebie bachora. Jak nie wychować małego gnojka?

1.       Dziecko musi czekać.

Możliwe, że w moim domu to po prostu dzieje się naturalnie, bo dzieci jest trójka na raz i nigdy nie miały okazji być pępkiem świata. Dzieci muszą czekać. Na swoją kolej, na obiad, na wymarzony gadżet, na moment, kiedy dorosły skończy rozmowę. Bawi mnie nagonka na rodziców, aby przy dziecku nie używać słów „potem, czekaj, zaraz”. No cóż, w prawdziwym życiu jest i pranie i brudna podłoga, które same się ogarną i szef i klient, który nie poczeka na odpowiedź, kiedy my zajmujemy się dzieckiem paniczem na wyłączność. Kręcisz nosem na obiad, nad którym stałam dwie godziny? Poczekaj na kolację, obiadu innego nie będzie. 

2.       Dziecko nie musi zawsze mieć tego, czego chce, natychmiast.

Jeśli zostały 3 czekoladki, dzielę na 5, bo też mam ochotę. Nie dam dzieciom wszystkich poduszek, bo ja też chcę się wyspać. Najpierw robię dla siebie kawę, potem dla dzieci śniadanie. Nie wyobrażam sobie, aby było inaczej. Przecież nawet w samolocie maskę zakłada się najpierw sobie. Prezenty pod Choinkę kupuję dla wszystkich, a nie dla dzieci wypasione cuda z nieba, a dla rodziców nic, bo już nie starczyło pieniędzy. Jeśli mam problemy finansowe, wszyscy dostaniemy skromniejsze prezenty, ale dostaniemy je wszyscy. Jak się wszystko ma, nic się nie docenia.

Jak nie wychować małego gnojka? Nie zapominać o sobie! Całe nasze życie podporządkowujemy dzieciom i jest to niezbędny element rodzicielstwa. I wspaniale, w końcu decydowaliśmy się na to życie świadomie, to nie jest za karę. Nie warto jednak całkowicie rezygnować z siebie. NIGDY i w żadnym wypadku. W przeciwnym razie nauczysz dziecko, że ono jest najważniejsze, a nikt inny się nie liczy, co niestety nie jest prawdą poza domem!

Możliwe, że za poświęcenia dzieci nam nie podziękują. I co wtedy? Co, jeśli nie będzie Ci ta szklanka wody na starość potrzebna, bo wcale nie będzie Ci się chciało pić?

3.       Dziecko musi wiedzieć, że nic nie jest za darmo.

Doskonałym sposobem, już dla kilkulatka, jest kieszonkowe. Odmawiam kupowania badziewia, namawiam do oszczędzania. Jeśli coś się zniszczyło, nie ma. Jeśli coś się skończyło, trzeba czekać na kolejne zakupy, a tymczasem, zamiast ulubionych płatków zjeść te, które akurat są. Wodę musimy zakręcać, gasić światło, ubrania prać, kiedy są brudne, a nie dlatego, że jest na nich kropelka wody. Podstawy ekonomii wynieść można z domu, nie czekać wiecznie, aż ktoś nam coś da, za nas zrobi.

4.       Są też inni.

Tego chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć. Nie jesteśmy na tym świecie sami. W klasie dzieci jest troszkę więcej niż jedno. Nasze dziecko dla nas jest najważniejsze, ale dla sąsiadki spod trójki, to jej dzieci są najważniejsze i, tak jak i nasze, mają prawo do ciszy nocnej, do miejsca na huśtawce, do zdjęcia na kolanach Mikołaja, do siedzenia w pierwszym rzędzie na teatrzyku. Jak nie wychować małego gnojka? Dajmy sobie wszyscy żyć i nauczmy nasze dzieci, że istnieje coś (i ktoś!) więcej niż koniec własnego nosa. Rozmowa o uczuciach i pragnieniach innych osób jest świetną lekcją. Jest na ten temat mnóstwo wspaniałych książek i bajek.  

5.       Altruista to fajny gość.

Dawanie czegoś bez oczekiwania rewanżu jest dziś rzadkością. Możliwe, że nie mamy czasu, możliwe, że jesteśmy przyzwyczajeni do wiecznego czerpania korzyści. W domu mamy doskonałe pole do popisu, aby pokazać dzieciom, że możemy robić coś dla kogoś tylko i wyłącznie z miłości i bycia miłym. To tak wiele, a tak niewiele kosztuje. Otwórz komuś drzwi, podaj rękę, gdy wsiada do auta, popraw koc, zrób herbatę, podnieś coś, co upadło, ustąp miejsce. I przede wszystkim – daj dobre słowo. Nieoczekiwany komplement, wyznanie miłości, uścisk dłoni, zwykłe dziękuję – czynią prawdziwe cuda.

6.       Praca.

Dziecko od małego powinno mieć obowiązki. Przestrzegam tego bardzo i każdy poranek u mnie w domu zaczyna się od obowiązków i na nich się kończy. W domu nie ma niewolnika, który zrobi, podniesie, posprząta. Kilkulatek spokojnie może poodkurzać, pościelić swoje łóżko, trafić brudnymi majtkami do kosza z bielizną, rozpakować zmywarkę, odnieść naczynia do zlewu, powiesić pranie, posprzątać swój pokój. Jak nie wychować małego gnojka? Przyzwyczaić do pracy. Jest nieuniknionym elementem życia. I wspaniałym lekarstwem na fochy, bóle egzystencjonalne i muchy w nosie. 

7.       Zwyczajny też jest fajny.

W naszych czasach dzieciom pompuje się ego, co krok wykrzykując „świetnie, cudownie, jesteś wyjątkowy”. Każdy z nas jest przecież wyjątkowy, nie musimy powtarzać tego na każdym kroku. Nie każdy z nas jest jednak „nadzwyczajny”. Jest różnica pomiędzy chwaleniem dziecka, zachęcaniem i pozytywną motywacją, a robieniem z niego Einsteina, bo w wieku 7 lat pokolorowało jabłko na czerwono, a nie na fioletowo. Nie zaszkodzi trochę samokrytyki, bo może się okazać, że wychowamy sobie małego bufona. Nie wszystko i nie wszyscy są niesamowici, magiczni i obdarzeni wyjątkowym talentem. Nasze dziecko zawsze będzie dla nas naj, ale nauczmy je odrobiny obiektywizmu, żeby potem nie przeżyło twardego lądowania na planecie Ziemia, na której są lepsi i gorsi i to jest naprawdę w porządku. Postawa „każdy wygrywa” nie zawsze jest najlepszym wyborem, bo jest zwyczajnie fikcją.  

*Mała uwaga do rodziców – dla nas nasze dzieci są wyjątkowe. Nie są one jednak wyjątkowe dla wszystkich ludzi na świecie. To dlatego wysyłanie 50 zdjęć swojego dziecka z konkursu recytatorskiego, na którym dostało tylko dyplom za udział, do wszystkich znajomych, których masz w kontaktach, jest męczące. Jedno w zupełności wystarczy. Yay, brawo Zosia i rozejdźmy się w pokoju.

8.       Szczerość jest najważniejsza, ale słowa bolą.

Jest pewien moment w życiu każdego dziecka, kiedy musi się nauczyć, że należy aplikować filtr i nie mówić wszystkiego, co nam ślina na język przyniesie. Są słowa, które bolą, które są obraźliwe, które nigdy nie powinny zostać wypowiedziane na głos. Gruby, śmierdzi, brzydki, stary – bądźmy grzeczni i mili, bo odpowiedź „grubego pana” może pójść nam w pięty. Możliwe, że to od tego Pana dziecko pozna nowe słowo. Brzydkie słowo. 

9.       Bieda, choroby, starość i śmierć.

Nie budujmy dziecku wizualizacji życia, w którym latają jednorożce, a po niebie pływają różowe obłoczki. Świat jest piękny, a ludzie w nim dobrzy. Oczywiście. Ale są też choroby, zdarzają się wypadki, bywają ludzie niepełnosprawni, biedni, chorzy, starzy, nie wszyscy są dobrzy, niektórzy kradną, chcą zrobić nam krzywdę. Nie jesteśmy w stanie tego wszystkiego ukryć i im wcześniej zaczniemy z dzieckiem na te tematy rozmawiać, dopasowując słownictwo i poziom wiedzy do wieku, tym bardziej dziecko ma szansę zrozumieć świat i być wrażliwym na ludzką krzywdę. Życie to nie serial komediowy, w którym wszyscy są piękni i wszystko dobrze się kończy. 

10.   Zasady są dla wszystkich, a „nie” to całkiem pożyteczne słowo.

Jeśli jest napisane, że należy stać w kolejce, Twoje dziecko MUSI stać w kolejce. Nie może sikać na środku marketu, bo od tego są toalety. Jeśli gdzieś ma być cisza, to znaczy, że ma być cisza. Nie wolno kopać w stołek? To nie kopiesz w stołek. Rodzice wszystkich dzieci w brzydki dzień chcieliby wjechać do szkoły po schodach prosto do klasy, no ale się nie da. Zakaz parkowania obowiązuje wszystkich. Jeśli każde dziecko dostaje czerwonego lizaka, Twoje nie dostanie zielonego. Baloniki są dla klientów, możesz spokojnie wytłumaczyć to dziecku, nawet jeśli dzisiaj jeszcze tego nie rozumie. Sklep to nie plac zabaw. W zoo zwierząt nie wolno karmić. Eksponatów w muzeum dotykać nie wolno nikomu, kwiatków w parku wyrywać też. Twoje dziecko tego nie rozumie? Być może nie powinno się tam znaleźć, może jeszcze jest za małe? To nie jest TYLKO dziecko. To jest AŻ człowiek, a ludzi na świecie jest 7,5 miliarda i jakieś zasady muszą nas wszystkich, małych i dużych, bogatych i biednych obowiązywać. Słowo „nie” wyznacza granice, które są nam wszystkim potrzebne. 

Nikt z nas nie zasługuje na lepsze traktowanie, na taryfę ulgową i ustępstwa. Każdy z nas może świecić swoim blaskiem, nie odbierając go innym. Jak nie wychować małego gnojka? Stawiać na empatię i skromność. To piękne wartości, których możemy nauczyć nasze dzieci w domu, aby nie wychować małego gnojka, z którym nikt nie będzie się chciał kolegować, pracować, a w końcu żyć.

Zdjęcie: źródło

Nieźle się napracowałam, żeby napisać dla Ciebie ten post, uff. Teraz czas na Ciebie, razem tworzymy to miejsce. Będzie mi miło, jeśli pozostaniemy w kontakcie. Jest kilka opcji:

  • Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim ze znajomym.
  • Zostaw proszę komentarz. Dla Ciebie to moment, a dla mnie istotna wskazówka.
  • Zerknij do mojego sklepu, w którym czekają na Ciebie autorskie produkty. SKLEP.
  • Polub mój fanpage na Facebooku, dzięki temu będziesz na bieżąco.
  • Zapisz się do Newslettera. Dzięki temu prosto na swoją skrzynkę dostaniesz info o nowościach i będziesz zawsze na bieżąco.
  • Możesz śledzić mnie na Instagramie, gdzie oprócz fotek moich dzieciaków znajdziesz całą masę zdjęć żarcia i plaży.
Written by calareszta.pl