Australia płonie. 

Czuję się wywołana do tablicy, nawet ktoś mi napisał, że jestem pół Australijką, że prowadzę australijskiego bloga. Że przecież muszę próbować uspokoić, muszę zabrać głos. Cóż, nic z tych rzeczy. Na pewno nie jestem osobą, która odczuwa potrzebę komentowania absolutnie wszystkiego, bo nie prowadzę serwisu informacyjnego. Nie mam też ciśnienia, aby wypłynąć na kryzysie w Australii. Nie mam obowiązku publicznej żałoby, każdy z nas przeżywa to po swojemu. To, że kiedyś mieszkałam w Australii, absolutnie nie oznacza, że wiem lepiej, co się tam aktualnie dzieje i kto za to ponosi odpowiedzialność. 

Znam natomiast kilka faktów.

Australia płonie. Giną ludzie, zwierzęta, cudna przyroda tego pięknego kraju, palą się domy.

To nie była do końca dla nikogo niespodzianka i można było częściowo temu, co się dzieje, zapobiec.

Australia jest ogromna, nie pali się cała, a jedynie jej niewielka część. Na przykład w Perth, w którym mieszkałam, nic się nie dzieje.

Informacje na temat zwierząt, które zginęły, są szacunkowe. Prawdopodobnie wiele osobników zdążyło uciec przed pożarem, szacuje się jednak, że przez pożary lasów nawet, jeśli przeżyją pożar, umrą z głodu.

Wiele „zdjęć”, które obiegły internet, to wizualizacje lub ilustracje. Część z nich pochodzi z innych krajów, z innych pożarów, z innych lat. Jest mnóstwo nieprawdziwych informacji.

Jak przy każdej tego typu tragedii, wiele ludzi żeruje na nieszczęściu. Najlepiej wspierać sprawdzone zbiórki.

Australia to bogaty, wysoko rozwinięty kraj, który poradzi sobie i z tą tragedią. Pożary buszu są w Australii normalne, choć nie na taką skalę.

Winą za obecny stan nie można obarczać tylko zmian klimatu. Nie jest to wina „zielonych”. Faktem jest jednak, że rządy wielu krajów od lat ignorują nawoływania naukowców, ekologów, strażaków.

Klimat się zmienił i zmienia się każdego dnia.

Wszyscy jesteśmy temu winni.

Wszyscy.

Dlatego ja nie nawołuję do jednorazowej akcji. Oczywiście, to są piękne gesty i jak najbardziej popieram zbiórki, apele, adopcje koali. Piękne gesty, istota człowieczeństwa to przecież empatia.

W tych strasznych czasach, kiedy jeden kontynent cierpi z powodu suszy, a drugi zalewa tsunami, w tym momencie przerażenia i bezsilności MUSIMY odrobić zadane nam przez naturę zadanie domowe. To ważna lekcja.

Co możesz zrobić?

Nawet 1 stopień podwyższenia temperatury ma katastrofalne skutki dla środowiska, które właśnie widać w Australi. Rekordowe i dużo wcześniejsze, w porównaniu do innych lat, upały, silne wiatry i susza spowodowały klęskę, która będzie trwała jeszcze wiele miesięcy, do chwili, aż spadnie porządny deszcz. W dużej mierze ocieplenie klimatu związane jest z emisją gazów cieplarnianych przez człowieka.

Wśród gazów cieplarnianych wyróżniamy:

  • Dwutlenek wegla CO2 – emisje pochodzą głównie ze spalania paliw kopalnych czyli gazu, ropy i węgla, produkcji cementu, zmiany sposobu uprawiania gruntów i wypalania lasów.
  • Metan (CH4) – emisje pochodzą głównie z upraw ryżu, wypasu bydła, z wysypisk śmieci i ścieków komunalnych.
  • Podtlenek azotu (N2O) – emisje pochodzą głównie z rolnictwa, z gospodarowania glebą i nawożenia obornikiem.

Ograniczenie emisji i związanych z nią skutków jest możliwe przede wszystkim dzięki działaniom organizacji międzynarodowych ale i dzięki indywidualnym osobom.

Co możesz zrobić?

– zmienić węgiel na inne, bardziej ekologiczne paliwo do ogrzewnia mieszkania czy domu

– wymień żarówki na energooszczędne, gaś niepotrzebne światło, wyłączaj urządzenia z prądu, kiedy z nich nie korzystasz, urządzenia w stanie czuwania pochłaniają masę energii

– nie wkładaj ciepłych posiłków do lodówki i nie otwieraj jej na zbyt długi czas

– gotuj tyle wody, ile potrzebujesz

– pierz tylko przy pełnym załadunku pralki, zrezygnuj z prania wstępnego, odwiruj pranie, dzięki czemu będzie zużywało mniej ciepła, aby wyschnąć

– reguluj temperaturę swojego wnętrza, nie wietrz intensywnie, nie przegrzewaj, wyłącz grzejniki w przypadku nieobecności, uszczelniaj okna i drzwi

– segreguj odpady

– otaczaj się roślinami, bierz udział w akcjach sadzenia drzew – przyczynisz się do poprawy jakości powietrza

– wyłącz silnk auta podczas dłuższych postojów, pozbądź się z samochodu niepotrzebnego bagażu, dzięki czemu zmiejszysz jego spalanie, pamiętaj o przeglądach

– przesiądź się, kiedy tylko możesz, na rower lub komunikację miejską

– ogranicz mięso – do emisji gazów cieplarnianych przyczynia się rolnictwo – w przewodach pokarmowych krów, owiec i kóz powstaje metan, a do tuczenia zwierząt potrzeba na przykład soi, dla jej produkcji karczuje się lasy tropikalne, przemyśl też to latte na sojowym i tosta z awokado

– ogranicz plastik – na zakupy weź wielorazową torbę, odmawiaj kupowania 3 plasterków sera na tacce i w folii, kup wielorazowe pojemniki do przechowywania żywności, nie kupuj wody – sprawdź czy możesz bezpiecznie pić kranówkę, lub zainwestuj w filtry

– szanuj wodę, zakręć kran przy myciu zębów, ogranicz czasowo prysznic

– kupuj lokalne i sezonowe produkty w ilościach, które starczą Tobie i Twojej rodzinie, planuj zakupy, aby nie marnować żywności

– zastanów się, czy dokument wymaga drukowania – oszczędzaj papier.

To tylko przykłady, możesz żyć bardziej świadomie, właściwie bez żadnych ogromnych wysiłków czy nakładów finansowych.

Australia płonie. Piękna, choć odległa. A przecież na własnym podwórku, namacalnie, codziennie obserwujemy ekologiczne tragedie. Powietrze w Polsce jest katastrofalnej jakości. Wiele dni w roku nie można w ogóle wyjść z domu. Kiedy uchylam drzwi, aby wypuścić na ogródek psa, oczyszczacz powietrza szaleje. PRZY UCHYLONYCH NA MINUTĘ DRZWIACH! Powietrze tu, gdzie mieszkam, śmierdzi. Robię, co mogę, ale to za mało. Brak decyzji z góry, decyzji na szerszą skalę. Brak działania. Można z tym walczyć, mało tego, jak pokazało wiele krajów, które walczyły z tym problemem w przeszłości, smog jest do zlikwidowania. Z powodu złej jakośći powietrza tutaj, w tym pięknym kraju nad Wisłą, chorują dzieci, umieraja ludzie. Codziennie. To katastrofa ekologiczna, która dzieje się przed naszymi oczami. Tutaj, teraz. Dziś.

Australia płonie. Giną zwierzęta, które nie potrafią uciec przed ogniem. Wiele z tych zwierząt, które giną, to gatunki rzadkie, występujące tylko w Australii, jak na przykład kangury. Czy wkrótce będziemy widywać je tylko w zoo? Cały świat ma rozdarte serce na widok poparzonych koali, kangurów. A w Polsce w najlepsze i zgodnie z prawem, trwa sezon łowiecki. Każdego roku giną tutaj, teraz, setki tysięcy bezbronnych zwierząt. Zabijanych dla zabawy, rozrywki, męskiego ego.

Australia płonie. Palą się miliony hektarów lasów, zielonych płuc Ziemi. A w Polsce wycina się najcenniejsze w Europie lasy reliktowe. W Polsce, w której powietrze jest fatalne. Na naszych oczach, tutaj, teraz, giną lasy, nasze piękne, zielone puszcze.

Zmiany klimatyczne to nie wymysł lewaków. Apokalipsa w Australii to nie kara za legalizację małżeństw jednopłciowych i aborcji. To nie jest normalne, że się pali, przecież odrośnie. Nie było nas, był las. To straszne, że ludzie, którzy rządzą tym krajem, pozwalają sobie na tego typu debilne komentarze w obliczu takiej skali katastrofy ekologicznej.

Dlatego apeluję. Pomagajmy oczywiście dotkniętej tragedią Australii, ale też zastanówmy się nad tym, co możemy zrobić tu i teraz. Wybieraj odpowiedzialnie i głosuj mądrze. Głosuj na tych, którzy są przerażeni zmianami na Ziemi i chcą walczyć o zmiany, które są możliwe. Możliwe teraz, kiedy nie jest jeszcze za późno.

Musimy odebrać tę ważną lekcję która płynie od nas z dalekiej Australii. Należy przyjrzeć się głównie sobie ale i krytycznie spojrzeć na działania rządów. Pożary trwają od pażdziernika. Czy był sens w stanie najbardziej dotkniętym pożarami (NSW – Nowa Południowa Walia) organizować hucznego sylwestra w Sydney i puszczać z fajerwerkowym dymem miliony dolarów? Czy był sens angażować tysiące służb porządkowych potrzebnych na zabezpieczenie takiej imprezy? Czy te zasoby nie były potrzebne w innych częściach stanu? Choć drastyczne ocieplenie klimatu obserwujemy od lat, nakłady na służby gaśniccze nie zostały w Australii zwiększone…

Wybierajmy mądrze.

Australia płonie. Choć daleko, problem jest bardzo blisko. Codziennie podejmujesz decyzje. Na co wydajesz swoje pieniądze. W co wierzysz. Jakiej chcesz przyszłości. Co robisz dla środowiska. Wyciągnij lekcję, z tego, co dziś oglądasz, co dziś przeżywasz. Wszyscy jesteśmy temu winni.

    • Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim ze znajomym.
    • Zostaw proszę komentarz. Dla Ciebie to moment, a dla mnie istotna wskazówka.
    • Polub mój fanpage na Facebooku, dzięki temu będziesz na bieżąco.
    • Zapisz się do Newslettera. Dzięki temu prosto na swoją skrzynkę dostaniesz info o nowościach i będziesz zawsze na bieżąco.
    • Możesz śledzić mnie na Instagramie, gdzie oprócz fotek moich dzieciaków znajdziesz całą masę zdjęć żarcia i plaży.
Written by calareszta.pl