Wiecie co nam pomoże? Slogany, w które trzeba uwierzyć. Będzie dobrze. To kiedyś minie. Każde morze gówna ma swój brzeg. To się skończy. Jeszcze będziemy się z tego śmiali. Wyjdziemy z tego silniejsi. Będzie dobrze. 

Wiem, że się boisz. Paraliżuje Cię strach. O zdrowie, o życie swoich bliskich, o rodzinę dawno nie widzianą. O pracę. O naukę dzieci. O stabilność finansową. O plany na przyszłość. O świat po koronawirusie. O ciągle ograniczaną rzeczywistość. Nie jesteś w tym sama. Codziennie milionom ludzi towarzyszą te same obawy. Codziennie staramy się pocieszyć, żyć w miarę normalnie, odnajdywać drobne przyjemności w sytuacji, do której zmusiło nas życie. Codziennie, również dla naszych dzieci, robimy dobrą minę do złej gry. 

Przyznam szczerze, choć to takie niemodne, że czasami pękam. Tak dobrze znana mi bezsilność i beznadzieja, dopada mnie i teraz. I wtedy desperacko poszukuję tratwy i wyjścia awaryjnego. Jeśli to pomoże, chcę dziś odwrócić Twoją uwagę od szamba, które nas otacza. Zobacz tylko, ile dobrego dzieje się na świecie! Ile ta straszna sytuacja odsłoniła w nas empatii. Jacy mili się nagle zrobili ludzie w sklepach. Jak wszyscy potrafią nagle pomóc starszemu sąsiadowi. Jak do siebie dzwonimy, jak się troszczymy o tych dziadków, co do nich nie mieliśmy czasu zadzwonić od roku. Jacy jesteśmy gotowi na zbiórki, ratowanie lokalnego biznesu, szycie maseczek i kibicowanie służbie zdrowia. Jak wszyscy kombinujemy co by tu zrobić, aby uratować nie tylko swój, ale i cudzy tyłek. Jak się pięknie jednoczymy. To jest piękne, wyjątkowe i ma wymiar ponadczasowy. Może uda nam się do siebie zbliżyć, choć na chwilę przewartościować swoje życie i dojrzeć piękno w szczegółach, w prostych przyjemnościach. Naprawdę będzie dobrze. Musi być. W końcu w życiu wszystko przecież jakoś zawsze jest. Zawsze. 

Kiedy dołują mnie liczby pocieszam się tymi na plus. Ile osób wyzdrowiało, w ilu krajach sytuacja powoli się stabilizuje, jak sobie radzą ludzie na całym świecie. Może to pomoże, choć na chwilę. Mnie pomaga. Będzie dobrze, jak u innych, którzy najgorsze mają za sobą. 

Zawsze byłam ambasadorką czasu dla siebie i tym razem podkreślam – on jest konieczny. Zamiast oglądania kolejnego serwisu informacyjnego, polecam chwilę relaksu. Moment, w którym można zrobić coś dla siebie, coś, na co masz ochotę, nie tylko coś, co musisz i trzeba. Wystarcza pół godziny. Na polegiwanie w wannie z książką, na trening online, na pogaduchy z koleżanką, na maskę, masaż, komedię w tv. Nawet kosztem olania czegoś, czy posadzenia dzieci przed tv, muszę te pół godziny znaleźć, inaczej zwariuję. W normalnym życiu, na przykład, chodziłam przynajmniej raz w tygodniu do kina. Teraz też mi tego nikt nie zabierze. Nowy film, zgaszone światło i czuję się jak kinie. To dużo lepiej robi na głowę niż czytanie kolejnych ponurych wiadomości. 

Jestem raczej w obozie, który twierdzi, że ten straszny czas jak na razie nie jest dla mnie czasem, w którym będę mistrzynią organizacji, rozwinę swoje talenty, będę serwować trzydaniowe obiady, nauczę się dziergać swetry i zrobię formę na lato. Nie mam siły, chyba najbardziej psychicznej, na nadrabianie zaległości. Są dni, w których nie potrafię się skupić na jednej nawet stronie książki, nie mam czasu na nic więcej poza prozę życia. Z pełną chatą ludzi w domu, muszę codziennie sprzątać na potęgę, czego szczerze nie znoszę, więc nie mam ochoty dodatkowo na wielkie wiosenne porządki. Gotuję teraz więcej niż kiedykolwiek i powiem szczerze, że nie mam weny na eksperymenty, nasza kuchnia stała się prosta – to sprawdzone przepisy na potrawy, które każdemu smakują. Nie dolewam sobie do ognia niemożliwymi oczekiwaniami, podniesioną poprzeczką. Nie będę robiła remontów, bo sytuacja materialna wszystkich jest niepewna, więc lepiej kasy byle gdzie nie wydawać. Nie mam ochoty niczego się uczyć, bo najpierw muszę się nauczyć jak żyć teraz, tu, jak wydostać się z mułu, do którego zepchnęło nas życie. Jak w końcu wydostanę się na powierzchnię, wtedy rozglądnę się za opcjami. Może. W może nie, dam sobie czas. Teraz zadowalam się banalną komedią, którą oglądałam milion razy, lodami z dzieciakami. To nic, że to mało ambitne, nie szkodzi. Pomaga. 

I chcę Ci dziś powiedzieć, że to jest naprawdę ok, jeśli czujesz podobnie. Ten czas jest ciężki, jeśli uda Ci się go przeżyć we względnym zdrowiu psychicznym i fizycznym, to naprawdę wystarczy. Proste życie mnie osobiście pomaga przetrwać. 

Tak wiele ludzi jest daleko od domu. Tak wiele osób nie zobaczy swoich bliskich przez wiele miesięcy. Tak wielu kurierów, listonoszy, lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych, sprzedawczyń w sklepach, pracowników poczty i wielu wielu innych codziennie dla nas walczy. Tak wiele ludzi straciło pracę i nie wie co dalej zrobić. Tak wiele uroczystości się nie odbędzie. Tak wiele osób siedzi w domu w pojedynkę i cierpi na depresję, samotność, ma ataki paniki. Tak wiele osób znajdzie się w sytuacji bez wyjścia. Tak wiele osób ma zwykły ból zęba, czy przewlekłe choroby, z którymi teraz nie można nawet pójść do rodzinnego lekarza. 

Tak wiele osób straci kogoś bliskiego. 

Jeśli jesteś w swoim domu z rodziną, masz wszystkich bliskich i zdrowych na oku, masz z czego żyć, nie stoisz codziennie na froncie wydarzeń, ryzykując zdrowiem i życiem, masz nadzieję – to masz naprawdę wiele. Będzie dobrze. 

Photo by Jan Tinneberg on Unsplash

    • Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim ze znajomym.
    • Zostaw proszę komentarz. Dla Ciebie to moment, a dla mnie istotna wskazówka.
    • Polub mój fanpage na Facebooku, dzięki temu będziesz na bieżąco.
    • Możesz śledzić mnie na Instagramie, gdzie oprócz fotek moich dzieciaków znajdziesz całą masę zdjęć żarcia i plaży.
Written by calareszta.pl