No dobra dobra, my tu gadu gadu, jakieś Tłuste Czwartki, Walentynki, a zbliża się nieuchronnie najlepszy dzień w roku, czyli Dzień Kobiet. Bo to takie bardzo nasze święto, takie mało feministyczne, bo przecież nie ma nigdzie dnia chłopa, a stary na Dzień Chłopaka za stary i koło się zamyka.

Ja wiem, że Dzień Kobiet to socjalistyczne święto, że nie wszyscy są w stanie wymazać z pamięci obchody Dnia Kobiet w zakładach pracy z bombonierkami, goździkami i rajstopami, że to służba propagandzie i przywiązaniu obywateli to Państwa Ludowego była. Ale przecież to piękne święto i nie ma co roztrząsać, czy kojarzy się bardziej z paczką kawy czy gerberami, czas wziąć sprawy we własne ręce!

Wiem, że my, matki, to mamy taki przełączniczek pierdolniczek wbudowany w trakcie porodu, że całkowicie o sobie potrafimy zapomnieć, z każdych zakupów przywlec do domu prezent dla dziecka, bombelki stroić w najnowsze kolekcje, a same chodzić w płaszczu sprzed 3 sezonów, na święta tak się urobić, że przy stole zasypiać, a w wolny weekend to sobie sprzątać, sobie gotować i sobie prać.

Dlatego podpowiadam, co należy uczynić z okazji naszego święta. Co, gdzie, jak i z kim, żeby było to prawdziwie nasze święto, żeby złapać trochę oddechu i jeszcze pozwolić rodzinie zatęsknić.

Z kim?

Po pierwsze – obchodzimy ten dzień z daleka od bombelków, starego, mopa i piekarnika. To nie jest Dzień Matki, Święto rodziny, ani nawet Wszystkich Świętych Matek Polek. To jest Dzień Kobiet. Nawet jeśli matka wybiła w nas skutecznie kobietę, świętujemy próbując sobie przypomnieć. Najlepiej w innym, również babskim towarzystwie. Możemy sobie ponarzekać w tym czasie i na współspacza i na kochane dzieciaczki, na siwe włosy, opadające wszystko i ciastki, co nie chcą iść w cycki. NAJ-LE-PIEJ!

Gdzie?

Najlepiej daleko od domu, bo w domu, wiadomo, robota zawsze czeka. Więc najlepiej poza. Polecam wyjazdy minimum dwudniowe. Kiedyś poleciłabym spa, ale aktualnie może być ciężko z dostępnością. Hotele jednak otwarte, a spa można sobie zrobić nie wychodząc z pokoju! Korzyści są podwójne – nie dość, że odpoczywamy, to jeszcze pozwalamy ojcu dzieci się wykazać. Niektóre z nas są na tyle zapominalskie, że wychodzą nie zostawiając instrukcji obsługi i nie zabierając ze sobą ładowarki do telefonu. Skonsternowana rodzina ma szansę się przekonać jak ciężkie byłoby życie bez nas. Witają po powrocie jak królową brytyjska. Efekt nie trwa wiecznie, dlatego regularnie należy powtarzać takie ucieczki z tego naszego cyrku, minimum dwa razy do roku.

Jak?

Dzień Kobiet to dzień bez obowiązków, bez zmartwień, bez zakłócaczy, czytamy sobie książki, napawamy się ciszą, śpimy do oporu, pozwalamy, żeby nas obsługiwano, mamy zen. Niczym się nie przejmujemy, bo przez takie na przykład dwa dni świat się nie zawali, a familia przeżyje choćby o parówkach. Pozwalamy milusińskim poszukać własnych skarpetek, dowiedzieć się jak się robi papu, odkryć do czego służą guziczki na pralce i takie tam inne przydatne życiowe skile. Dlatego, aby ten plan się udał, patrz powyżej: wyjazd nie może trwać zbyt krótko! Minimum dwa, trzy dni, optymalnie tydzień.

Prezent

W moim domu zawsze się mówiło – nie proś się, zrób se sama. Więc Ty się kobieto nie proś, nie czekaj, nie ryzykuj, że może jakiś odkurzacz dostaniesz, a prezent zrób sobie sama. Prezent ma być DLA SIEBIE. Czyli nie jakieś tam koronkowe fatałaszki, z których to on ma uciechę, a coś dla siebie tylko. Niech to będzie kolejna para butów, świeczki, czy nawet gar, jeśli taka nasza ochota!

Co do kwoty, jaką należy wydać, swoją wartość wyceniamy obiektywnie. Ale bez przesady, bo potem się okaże, że stary na jakiś dzień wędkarza, czy fana auto moto kupi sobie w rewanżu jakiś drogi gadżet, zupełnie w naszym mniemaniu zbędny!

A poza tym powinnyście pamiętać moje drogie o starej prawdzie – mężowi całej dupy się nie pokazuje. Pieniądze na swoje wydatki należy mieć w gotówce, nie zamawiać kuriera, bo a nuż spotka się ze starym pracującym akurat w domu, a kupować osobiście lub do paczkomatu. Potem szybciutko otwieramy, urywamy metki, a jemu mówimy, że to przecież stare i zapobiegawczo strzelamy focha, że on nigdy na nas nie patrzy i nic nie zauważa!

I choć zwykle pitoli bez sensu, ten jeden raz zgadzam się z Dżoaną Rinke – prezent może być niepraktyczny! Ma sprawić przyjemność, a nie szybciej odkurzyć kąty.

No, mam nadzieję, że pomogłam! Sama wybieram się 5 marca na weekend w góry z kumpelkami i już wiem, że to miejsce tylko dla dorosłych (wiem, że też tak macie – swoje ledwo toleruję, cudzych wcale), nie ma tam zasięgu, a przez duże opady śniegu, możliwe, że nie uda nam się wrócić w niedzielę, a dopiero w poniedziałek. To by dopiero było coś! Ostatnio jeden znajomy tata przyznał mi się, że nie ma pojęcia do której klasy chodzi jego dziedzic. Mój to wie, bo sam odwozi, ale już takie pakowanie śniadaniówek mogłoby go kosztować troszkę nerwów. Przecież wiadomo, że kanapka musi być pokrojona w trójkąty, a nie w trójkąty i każdy lubi inne owoce. Ale co mu będę psuła zabawę, niech sam to odkryje!

Mam nadzieję, że pomogłam! Howgh!

Photo by Levi Guzman on Unsplash

 

Written by calareszta.pl