organizacja

Ogarnięcie życiowej kuwety nie jest zadaniem prostym, ale jest kilka sposobów, które zdecydowanie ułatwiają to zadanie. Właściwie nie ma dnia, żeby ktoś nie prosił mnie o poradę dotyczącą organizacji czasu, domu, samochodu i, oczywiście, dzieci. I od czasu do czasu napiszę taki post, który można potraktować jak podpowiedź i skorzystać z tego, co Ci się najbardziej spodoba, albo przynajmniej zerknąć na rozwiązania w tych miejscach, w których coś u Ciebie kuleje. Poniżej kilka sposobów, które na pewno Ci pomogą.

Każdy z nas cierpi na chroniczny brak czasu. Chcielibyśmy mieć zorganizowany świetnie dom, bo wtedy moglibyśmy skupić się nie tylko na szukaniu potrzebnych rzeczy na pięć minut przed tym, kiedy ich potrzebujemy. Który z rodziców choć raz nie zapomniał o owocach na sałatkę do przedszkola, przebraniu na bal, czy w niedzielę rano nie zorientował się, że za chwilę jedzie do cioci na imieniny, ale niestety zapomniał kupić prezentu. Kto w końcu jest sfrustrowany wiecznym bałaganem na biurku i w samochodzie? Jeśli jakikolwiek punkt odnosi się do Ciebie, czytaj dalej. Możliwe, że dzięki tej lekturze zaoszczędzisz masę czasu i nerwów.

Powiem nieskromnie – jestem mistrzynią planowania. Właściwie nie pamiętam, kiedy to się zaczęło? Zawsze robiłam listy, o których szczegółowo pisałam już tutaj http://www.calareszta.pl/skad-brac-czas/ Kiedy zostałam mamą trojaczków, planowanie czasu stało się wręcz sztuką i niezbędną, codzienną czynnością. Bywają dni, które mam zaplanowane godzinowo. Nie widzę za bardzo innego wyjścia, zakładając, że samodzielnie 5 dni w tygodniu prowadzę dom i zajmuję się dziećmi (mąż wychodzi do pracy o 7 rano i wraca o 19). Poza tym piszę popularny blog, który ponad rok temu stał się pełnoetatową pracą (nadal ciężko mi to pisać, bo praca to zawsze był dla mnie mniej lub bardziej uciążliwy obowiązek, a ten blog to jest moje czwarte dziecko, które uwielbiam), co najmniej raz w tygodniu wychodzę wieczorem z domu oddać się swoim przyjemnościom (kino, plotki z koleżankami, zakupy, fryzjer) i co najmniej godzinę dziennie ćwiczę (poza tym, że sport jest dla mnie sprawdzianem samodyscypliny i jestem uzależniona od adrenaliny, jaką daje aktywność fizyczna, robię to też dla zdrowia i kondycji, muszę być w nienagannej formie, żeby wychować to moje tornado!). Żeby ogarnąć naszą wesołą, pięcioosobową gromadkę, muszę być dobrze zorganizowana. 

Polecam więc kilka trików, które wypróbowałam, u nas się sprawdziły, a dzięki nim ogarnięcie życiowej kuwety stało się prostsze. Słowa na niebiesko w tekście poniżej to aktywne linki. Kiedy w nie klikniesz, przeniesiesz się na Allegro, gdzie możesz kupić potrzebne Ci rzeczy.

CZAS

Fajnie się u nas sprawdza tablica, którą powiesiliśmy w pralni. To jest miejsce u nas w domu po drodze do toalety, więc każdy codziennie zagląda tam kilkakrotnie. Na tablicy zapisujemy wszystkie informacje istotne dla całej rodziny. W miejscu na notatki znajdują się rzeczy, o których należy pamiętać, zwykle staramy się je ogarnąć w weekend, kiedy jesteśmy razem i mamy więcej czasu. Tablicę można przykleić bezpośrednio do ściany lub innego materiału. Można po niej pisać pisakami do tablic magnetycznych. Tablicę kupisz tutaj

PA190004 PA190002

Bardzo lubię mieć na biurku, przy którym pracuję, kalendarz. Jest to chyba nawyk z korpo, w którym zawsze miałam takie kalendarzowe podkładki. Aktualnie zakochałam się w tym cudnym kalendarzu ze złotym ananasem, który kupisz tutaj

PA190011 PA190007

Naklejki do organizera. Lubię takie papiernicze gadżety, poza tym jestem wzrokowcem i nie lubię nudy. Jaka to jest przyjemność sobie wkleić już w poniedziałek symbol manicure, zaplanowanego na wtorkowy wieczór, czy drinka z koleżankami w sobotę. Naklejki kupisz tutaj i tutaj.

PA190006

DZIECKO

Nie wiem, jak to wygląda w pozostałych domach, ale u nas króluje rutyna. Oczywiście miewamy spontaniczne zrywy w piżamach na zachód słońca czy lody w upalny dzień, ale raczej od poniedziałku do piątku dni mamy zaplanowane. I bardzo ważne w tym planowaniu jest konsekwentne przestrzeganie planu przez dzieci. Jeśli możemy sobie pozwolić, aby dzieci mogły chociaż częściowo mieć wpływ na grafik, uwzględnijmy ich pomysły. U mnie w domu sprawdził się rozkład dnia, na którym dokładnie jest rozpisane, co dzieci mają po kolei robić. Plan jest tablicą magnetyczną, która u nas wisi na lodówce. Można po niej pisać pisakiem do tablic. Czynności są magnesami, które można przyczepić w odpowiednim miejscu do tablicy. Dzięki planowi dzieci wiedzą co je czeka, a rodzic nie musi w nieskończoność powtarzać, że teraz nie możemy pójść na plac zabaw, bo mamy inne obowiązki. Po kilku dniach rutyna wchodzi w krew. Oczywiście plan można dowolnie modyfikować, można go też rozbijać na czynności poranne i popołudniowe, na rzeczy, które musimy i przyjemności. Plan dnia kupisz tutaj. Do planu możesz dokupić piktogramy (tutaj) z czynnościami, które mogą okazać się przydatne dla dzieci, które jeszcze dobrze nie czytają lub są wzrokowcami. 

PA180006 PA180003 PA180001

Super ułatwieniem jest przybornik na biurko. Dzięki temu kredki, pisaki, gumki, nożyczki i inne gadżety są w jednym miejscu. I dzięki niebiosom za takie ułatwiacze życia, bo przecież pomiędzy moją trójką, dopóki ich nie mieliśmy, nieustannie któreś dziecko szukało nożyczek, kleju albo temperówki. Wrrr. Przybornik kupisz tutaj i tutaj albo bardziej pasujące do dziecięcego pokoju tutaj i tutaj

PA180018

Jeśli, tak jak ja, masz w domu małą diwę, która potrafi zalać się rzewnymi łzami z powodu skarpetek, które nie pasują do gumki do włosów i to karygodnie niedopatrzenie kosztuje Cię 10 minut cennego, porannego czasu (że o liczeniu do 100 nie wspomnę), możesz skorzystać z organizera do szafy. Celowo kupiłam taki, który ma pięć przegródek, czyli tyle, ile dni tygodnia, w których gonimy się z czasem. Zawartość przegródek, w zależności od wieku dziecka, można ogarnąć samemu lub wspólnie z dzieckiem, w wolnej chwili. Na przykład w niedzielę wieczorem przygotować gotowe zestawy na cały tydzień. Jeśli nie lubisz planowania z takim wyprzedzeniem, możesz robić to dzień wcześniej, wieczorem. Moje dzieci w tygodniu chodzą do szkoły w mundurkach, więc nie musimy aż tak szczegółowo planować. Zwykle jednak po szkole musimy się przebrać i u nas sprawdza się wybieranie gotowych zestawów. Zestawów, które sprawdziły się wcześniej, które do siebie pasują, są odpowiednie na daną porę roku, a które dziecko lubi. Mamy też półeczkę przeznaczoną do zajęć sportowych. Znajdują się w niej ubrania na gimnastykę i na basen. Dzięki temu nie zdarza mi się gorączkowo przegrzebywać domu w poszukiwaniu kąpielówek. Wiszącą półkę kupisz tutaj

PA180020

Lubię też minutnik, który u mnie w domu sprawdza się w przypadku bajek czy ubierania się. Kiedy widzę, że czas nas nagli, nastawiam budzik i mówię dzieciom, że mamy 5 minut na ubranie się. To samo tyczy się bajek. Każde dziecko ma na przykład 10 minut czasu z iPadem. Może w tym czasie oglądać wybraną przez siebie bajkę lub grać w grę. Ze względu na trojaczki wprowadzamy też często „czas na wyciszenie”, który u nas w praktyce polega na tym, że każde dziecko idzie do swojego pokoju i zajmuje się sobą przez określony czas. Pomaga nam to w momentach, kiedy wojny gangów (rodzeństwa) przybierają na sile i dzieci muszą chwilę za sobą zatęsknić. W tym celu korzystam ze zwykłego, tradycyjnego retro budzika, który każde dziecko ma w swoim pokoju. Dzięki temu widzi, ile czasu upłynęło i nie musi stale pytać. Ponownie, jest to coś, co pewnie inaczej działa w niektórych domach, ale moje dzieci mają takie chwile, kiedy wolą się kłócić i przekrzykiwać, zamiast zająć się sobą. Ale jak już coś zaczną robić w swoim pokoju, potrafią się totalnie wyciszyć i wraca im ochota wspólnej zabawy. Budzik retro kupisz tutaj, a minutnik tutaj

Fajnie działa też minutnik odmierzający czas mycia zębów. Jest to klepsydra, którą ustawiasz w łazience. Fajny gadżet dla dzieciaków. Klepsydrę kupisz tutaj

Wiem, że wiele osób nie pochwala list czynności, punktów, nagród, ale dla mnie jest to jak na razie abstrakcyjne podejście do tematu i lubię nasze tablice motywacyjne. Miałam już ich kilka przez ostatnie 6 lat, ta, którą mamy teraz, wydaje się najfajniejsza. I nie jest oparta o nagrody, ani kary, a raczej o przyjemność, na której zależy dzieciom, a którą mogą dostać, jeśli zrealizują poszczególne etapy planu. I naturalnych konsekwencji, które wynikają z zaniedbywania obowiązków. W mojej głowie działa to na takiej samej zasadzie. Jeśli wykonam swoją pracę, mogę (hipotetycznie) pójść do kina. Jeśli tego nie zrobię, muszę z kina zrezygnować, bo nie mam ani pieniędzy na bilet (nie wykonałam pracy, więc nie otrzymałam wynagrodzenia), ani czasu (nie wykonałam pracy, więc zamiast cieszyć się relaksem, muszę pracować). Tablica, którą polecam sprawdzi się dla 1-3 dzieci i można ją codziennie dowolnie modyfikować. Tablicę kupisz tutaj

PA180008 PA180007

Jeśli masz mało miejsca, fajnym gadżetem są też wiszące kieszenie, które powiesisz na przykład na drzwiach. W szafie mogą służyć za skrytkę na bieliznę, w dziecinnym pokoju jako półka na resoraki, a w łazience schowasz do niej kosmetyki, waciki i inne pierdoły. Świetny wybór kieszeni znajdziesz tutaj

SAMOCHÓD

Do samochodu polecam dwie rzeczy. Po pierwsze organizer (lub jeśli ktoś woli – pokrowiec). Irytowałam się porozwalanymi po samochodzie książeczkami, przekąskami, długopisami. I na to znalazł się sposób. Organizer można zainstalować na stałe, można go też używać w dni, kiedy udajemy się na dłuższe wycieczki. Wiem, wiem, że są dzieci, które w samochodzie nie mogą pić, jeść, nie trzeba organizować im rozrywek, bo zasypiają albo podziwiają krajobraz. Moje dzieci, których jest trójka i które ciasno siedzą ramię w ramię obok siebie, również podziwiają. Walkę z bratem lub rozważania, dlaczego siostra oddycha ich powietrzem. Dla własnego spokoju i bezpieczeństwa, wolę kilka rozrywek. Organizer pomaga w zaprowadzeniu porządku w samochodzie. Dzieci po zakończonej podróży mają za zadanie włożyć wszystkie swoje rzeczy do odpowiedniej przegródki, dzięki temu rodzic ma mniej pracy. Jest jeszcze jeden plus – tył siedzeń nie jest ubłocony i pokopany. Możesz do organizera spakować szybkie śniadanie na te dni, w których zaśpisz. Pokrowiec kupisz tutaj

PA180032

W Australijskiej szkole każde dziecko ma swoją mini tablicę magnetyczną. Kupiłam je też do domu. Ćwiczymy na nich pisanie i liczenie, w podróży doskonale sprawdzają się jako powierzchnia do radosnej twórczości. Nie trzeba podkładek, kartek, kredek, nie produkuje się śmieci. Bardzo polecam, to idealne rozwiązanie. Tablicę kupisz tutaj

To tak w skrócie, moje sposoby na zarządzanie kuwetą. Mam nadzieję, że Cię zainspiruję. Jeśli masz swoje niezawodne hiciory i triki, koniecznie się podziel!

Sponsorem wpisu jest Allegro

P8060378

Nieźle się napracowałam, żeby napisać dla Ciebie ten post, uff. Teraz czas na Ciebie, razem tworzymy to miejsce. Będzie mi miło, jeśli pozostaniemy w kontakcie. Jest kilka opcji:

  • Zostaw proszę komentarz. Dla Ciebie to moment, a dla mnie istotna wskazówka.
  • Polub mój fanpage na Facebooku, dzięki temu będziesz na bieżąco.
  • Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim ze znajomym.
  • Możesz śledzić mnie na Instagramie, gdzie oprócz fotek moich dzieciaków znajdziesz całą masę zdjęć żarcia i butów!

 

Written by calareszta.pl