mama mi nie mówiła

Im jestem starsza, tym więcej w życiu mnie zaskakuje i tym częściej sobie myślę, że czemu mnie nikt nie uprzedził, że to tak będzie? Czemu mama mi nie mówiła?

Mama mi nie mówiła, że za mąż trzeba wyjść za kogoś, kto będzie mnie kochał taką, jaką jestem. Bo mamy zawsze mówią, że trzeba wyjść za mąż dobrze, żeby pracę miał, dzieci lubił, z dobrej rodziny był i inne bzdety. Jeszcze jak byłam mała, to się mówiło, żeby przystojny, wysoki, dobry, majętny. No i niech będzie i taki. Ale z perspektywy, oprócz zaradności życiowej i potwierdzonego rozwodu z mamusią, musi, po prostu musi kochać bez żadnego „ale”. I to działa w dwie strony. Będę moim dzieciom powtarzać, że partner się po ślubie zmieni. Zmieni się na gorsze. Tak jak kobiety się zmieniają, kiedy zostają matkami, tak i narzeczony, czyli pakiet rozrywkowy, szwankuje po zamianie na wadliwy system operacyjny o nazwie mąż.

Mama mi nie mówiła, że dzieci to wyprawa na Everest. Z tym, że ten Everest zalicza się codziennie i ta wyprawa nigdy się nie kończy. I w byciu matką jest podobnie, jak w górach. Jak już się zaaklimatyzujesz w bazie, już sobie widoczki podziwiasz, już innym radzisz, jak przeżyć te pierwsze chwile, następuje załamanie pogody i znowu jesteś w czarnej d…ziurze. Tak samo mają matki, jak już względnie opanujesz malucha, zaczyna się kolejny etap przygody i nagle lądujesz z wijącym się po posadzce supermarketu przedszkolakiem, który nawet na pytanie „jak masz na imię” odpowiada „nie”.

Mama mi nie mówiła, że w moim domu nikt oprócz mnie nie będzie potrafił zauważyć, że trzeba do kibla włożyć nową rolkę papieru toaletowego, pusty kartonik po mleku się wyrzuca, a nie odstawia do lodówki, a jeśli się czegoś nie może znaleźć, to się szuka, a nie woła „mamo” (ani tym bardziej „kochanie”). Nikt oprócz mnie nie będzie opróżniał kieszeni przed wrzuceniem brudnych ciuchów do kosza z bielizną, dzięki czemu będziemy regularnie podziwiać rozkład chusteczki higienicznej wypranej w tylnej kieszeni. Mama mi nie mówiła, że żeby był porządek w domu, muszę nieodwracalnie wyprowadzić z niego męża i dzieci.

Mama mi nie mówiła, że najbardziej w życiu trzeba unikać ludzi głupich. Tuż obok morderców, zboczeńców i naciągaczy, trzeba unikać wysysających resztki optymizmu życiowych frustratów, dla których szklanka zawsze jest do połowy pusta, słońce grozi czerniakiem, a śmiech powoduje brzydkie zmarszczki. Tych, którzy w absolutnie wszystkim, nawet w jednorożcach na tle brokatowej tęczy odnajdą upierdliwy detal, którym będą próbować spieprzyć Ci życie. W życiu trzeba umieć być jak krakowski Bazyliszek i nie zadowalać się byle baranem!

Mama mi nie mówiła, że z życiem można flirtować. I wcale nie trzeba mieć nudnej, ale pewnej pracy, wyjść za mąż z rozsądku i dzieci mieć wtedy, kiedy jest na to najwyższa pora, bo Hanka i Zośka już do pierwszej klasy swoje posyłają a Ty nic. Można mieć życie, od którego nie potrzeba wakacji, a którym można się cieszyć codziennie. Trzeba je sobie tylko po swojemu ulepić.

Mama mi nie mówiła, że wcale nie mogę być, kim chcę. Z typowo słowiańską urodą kobiety o dużych udach i wielkim tyłku (zapewne w spadku po Jagnie, która przecież mogła pośladkami orzechy trzaskać), modelką bikini nie będę, nie będę też nigdy aktorką, członkiem boysbandu, arabską księżniczką ani florecistką. Pechuńcio. Mogę za to być sobą, co dla wielu osób jest luksusem, na który nigdy nie będzie ich stać. Ani designerskie ciuchy, drogie auta, silikonowy biust i przystojniak u boku, nie są w stanie zmienić tego, kim naprawę jesteś. Tylko będąc sobą, można być limitowaną edycją.

Mama mi nie mówiła, że mam się podobać najbardziej sobie. Innym zawsze coś we mnie będzie przeszkadzało, bo każdemu podoba się tylko dolar. Jedni będą krytykowali długie włosy, inni krótkie. Nie dogodzisz.

Mama mi nie mówiła… Zaraz, zaraz, a może jednak mówiła? Tylko ja nie słuchałam? Może i moje dzieci ogłuchną? Może wcale nie trzeba nic mówić, bo i tak trzeba samemu przeżyć? Przecież gdyby mama mi mówiła, że będę w końcu spełniona zawodowo pracując dla siebie “w Internecie”, za męża mając surfera, który nie będzie potrafił wypowiedzieć słowa „szczęście”, a moje dzieci urodzą się w trójpaku i wyprawa na Everest w porównaniu z moim macierzyństwem okaże się wypadem po cukier do Biedry to i tak bym nie uwierzyła!! 🙂

A u Ciebie, jest w życiu coś, o czym mama Ci nie mówiła?

Zdjęcie: źródło

Nieźle się napracowałam, żeby napisać dla Ciebie ten post, uff. Teraz czas na Ciebie, razem tworzymy to miejsce. Będzie mi miło, jeśli pozostaniemy w kontakcie. Jest kilka opcji:

  • Zostaw proszę komentarz. Dla Ciebie to moment, a dla mnie istotna wskazówka.
  • Polub mój fanpage na Facebooku, dzięki temu będziesz na bieżąco.
  • Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim ze znajomym.
  • Możesz śledzić mnie na Instagramie, gdzie oprócz fotek moich dzieciaków znajdziesz całą masę zdjęć żarcia i butów!

 

Written by calareszta.pl