Jedna rzecz, o której rodzice bardzo często zapominają. No właśnie, co to jest?

Możliwe, że jako matka trojaczków, zmagam się częściej z koniecznością dyscyplinowania dzieci i łagodzenia sporów. W domach wielodzietnych częściej jest problem ze skupieniem się na dziecku, bo cały czas „coś się dzieje”. Albo ktoś płacze, albo czegoś szuka, albo się kogoś karmi, albo coś sprząta. Często mam wrażenie, że cały dzień mówię „nie, zostaw, nie rób”, przypominam zasady panujące w domu i w szkole, upominam, napominam, nawołuję, uspokajam. A jeśli tego nie robię, to absorbuje mnie milion innych czynności, które zwyczajnie trzeba codziennie zrobić. 

Jaka jest jedna rzecz, o której rodzice bardzo często zapominają? Kiedy dziecko zrobi coś “złego” zawsze reagujemy. Pouczamy, ganimy, wymagamy natychmiastowej poprawy. Co jednak w sytuacji, kiedy nasze dziecko robi wszystko tak, jak sobie tego życzymy? Czy na KAŻDĄ taką sytuację reagujemy? Dlaczego wychowanie sprowadza się teraz głównie do reagowania na przewinienia?

Już kilkukrotnie robiłam sobie mały test. Przeanalizuj kilka ostatnich minut z dzieckiem, szczególnie, jeśli skończyły się niepomyślnie, w złości, z wyrzutami sumienia. Przeanalizuj je najpierw ze swojej perspektywy, dosłownie rozbierz na czynniki pierwsze. Kiedy, jak, dlaczego, jakie padły słowa, jak ta interakcja wpłynęła na Ciebie, rodzica, a jak na Twoje dziecko.

Choć to bardzo trudne, spróbuj teraz przeanalizować tę sytuację oczami dziecka. Powoli, ponownie analizując każdy detal, przeanalizuj tę sytuację z punktu widzenia dziecka. Doskonale je znasz, więc wiesz, jaka jest jego wiedza, umiejętności, rozumienie czy rozwój emocjonalny w wieku, w którym aktualnie jest.

Możliwe, że ta ostatnia sytuacja to było pożegnanie przed drzwiami przedszkola, a może kolejne upomnienie, a może w końcu krzyk, bo nie posłuchało, rozlało, nabroiło? Na pewno będą też momenty, w których Twoja interakcja z dzieckiem była miła, spokojna, bezpieczna, służyła budowaniu więzi i wzajemnego szacunku.

Będą też takie momenty, kiedy stwierdzisz, że informacja, jaką bezwiednie przekazujesz dziecku, nie jest taka, jak sobie życzysz. Pomiędzy wierszami mówisz, żeby się odczepiło, że jest nieważne, denerwujące lub nieporadne. Jesteś w szoku? No jasne, kto by nie był. Przecież JA czy TY nigdy tak do dzieci nie mówimy. Czyżby? Czy nigdy nie mówisz “daj już spokój”, „ubieraj się, czemu się tak guzdrasz, przez Ciebie się spóźnimy”, „ojej, przecież nic się nie stało”, „zaraz, potem, później”. Nigdy? Wow, gratuluję. Większości jednak z nas, mimo największych starań, zdarza się jednak wypowiedzieć te słowa. W złości, gniewie, w pośpiechu.

A przecież chcielibyśmy, aby dzieci widziały w nas kochających, odpowiedzialnych, lojalnych i zaangażowanych rodziców. Nie tylko w momentach, kiedy wszystko się udaje, ale i wtedy (a może szczególnie wtedy), kiedy mleko się rozleje. Niestety – z perspektywy dziecka, często wysyłamy mu zupełnie inny komunikat.

Kiedy dziecko zrobi coś “złego” zawsze reagujemy. To wtedy nasze dziecko skupia naszą uwagę i energię. Zawsze mamy czas zganić, skrytykować. Kiedy jednak dziecko robi coś dobrze, często nam to umyka. Jedna rzecz, o której rodzice bardzo często zapominają to pochwała. Częsta, spontaniczna i szczera. Szkoda, że tak często, pomiędzy tysiącem obowiązków, nam to umyka. 

 

Jak to poprawić? Oto kilka bardzo prostych wskazówek, które na pewno znasz, ale możliwe, że zapominasz:

 

  • Chwalmy dziecko za każdym razem, kiedy widzimy objaw dobrego zachowania (albo, co bardzo ważne, brak negatywnego zachowania, które wcześniej musieliśmy korygować!). Kiedy ładnie się bawi, kiedy je nożem i widelcem, kiedy używa zwrotów grzecznościowych, kiedy nie grymasi, czy nie niecierpliwi się w kolejce w sklepie. Wtedy, kiedy o coś prosi, po sobie posprząta, czy zapnie pas w samochodzie. Chwalimy dziecko natychmiast, W TYM momencie. Dokładnie tak samo, jak zrobilibyśmy, gdyby to było coś negatywnego. Nie czekajmy z pochwałami. I nie bierzmy nic za pewnik. To, że dziecko dziś lubi sprzątać pokój, nie oznacza, że będzie robiło to zawsze tak samo chętnie. Nadal na pewno będzie miło zauważyć i docenić jego wysiłki.

 

  • Chwalmy nasze dzieci do innych dorosłych (w obecności dzieci), na przykład – nauczycielowi w szkole powiedzmy, że dziecko bardzo przyłożyło się do pracy domowej, znajomym opowiedzmy, że dziecko przed ich odwiedzinami ładnie posprzątało pokój, babci opowiadajmy jakie dziecko jest już duże – po przeczytanej bajce samo zasypia! To wsparcie jest bezcenne. 

 

  • Chwalmy dzieci pod koniec dnia. Nawet, jeśli to był kiepski dzień, wieczór jest do godzenia się. Rozmawiamy, wyjaśniamy i zawsze staramy się zamknąć dzień pozytywnym komentarzem, nawet jeśli jesteśmy wściekli i sfrustrowani, a dziecko najchętniej wysłalibyśmy w kosmos. Pamiętajmy – to tylko dziecko, nikt nie jest nieomylny, jutro też jest dzień. Czy to, co dziś się wydarzyło, będziemy pamiętać za miesiąc? A za pięć lat?

 

Całe lata studiów nad zachowaniem człowieka dowodzi: posłuchamy i zrobimy DUŻO więcej dla osób, które traktują nas dobrze, niż przestaniemy cos robić, kiedy ktoś nas straszy, krzyczy na nas lub do czegoś nas zmusza. Przypomnij sobie szefa, czy nauczyciela. Tego łagodnego, empatycznego i spokojniejszego jakoś milej się wspomina, prawda? 

Warto zapamiętać, że to, co mówimy do naszych dzieci, to pakiet startowy na całe życie. Niech będzie jak najlepszy.

Nieźle się napracowałam, żeby napisać dla Ciebie ten post, uff. Teraz czas na Ciebie, razem tworzymy to miejsce. Będzie mi miło, jeśli pozostaniemy w kontakcie. Jest kilka opcji:

  • Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim ze znajomym.
  • Zostaw proszę komentarz. Dla Ciebie to moment, a dla mnie istotna wskazówka.
  • Polub mój fanpage na Facebooku, dzięki temu będziesz na bieżąco.
  • Zapisz się do Newslettera. Dzięki temu prosto na swoją skrzynkę dostaniesz info o nowościach i będziesz zawsze na bieżąco.
  • Możesz śledzić mnie na Instagramie, gdzie oprócz fotek moich dzieciaków znajdziesz całą masę zdjęć żarcia i butów.
Written by calareszta.pl