W kółko powtarzamy dzieciom niektóre zasady, które chciałybyśmy, żeby wyniosły z domu. A same się nijak do nich nie stosujemy. A powinnyśmy, bo na dobre by nam wyszło. Czego możesz nauczyć się od dziecka?

Nie wiadomo, jak to się dzieje, ale jak tylko trochę podrośniemy i wyprowadzimy się z domu, zapominamy o wszystkim tym, czego uczyła nas mama. Nie jemy śniadania na korzyść kawy, wszędzie się spieszymy, o wszystkim zapominając, mamy ciągły bałagan i tygodniami nie bywamy na świeżym powietrzu.

Tylko się zastanów. Czego możesz nauczyć się od dziecka?

Jedz zdrowo.

Kawa wypita duszkiem z termalnego kubka w samochodzie się nie liczy. Podobnie jak śniadaniowe ciastka, wepchnięte na szybko do buzi, na stojąco, nad zlewem, też nie. Pizza z paczki na kolację – dałabyś dziecku? Codziennie? No nie. Nawet jeśli nie masz czasu, zdrowe żarcie nie zajmuje go aż tak dużo, na przykład koktajl, którego składniki możesz wrzucić do blendera dzień wcześniej, a rano na śniadanie tylko zmiksować. Zupa na domowym bulionie, z warzywami i ciemnym ryżem też nie, przecież jak już obierzesz warzywa, gotuje się sama, a masz przynajmniej na dwa dni. Nie tylko powtarzaj swoim dzieciom, aby jadły śniadanie, warzywa i owoce, ale dawaj też czasami dobry przykład. Dla siebie!

Nic się nie stało.

Zdanie, które powtarzamy dzieciom chyba najczęściej. Kiedy rozleje się soczek, kiedy kredka wyjedzie za linię, kiedy się nie uda wygrać, kiedy gniewa się na kolegę. Przecież nic się nie stało. Tylko dlaczego wtedy, kiedy to my jesteśmy bohaterkami zdarzenia, nie potrafimy sobie samej okazać empatii? Zupa z wczoraj? Nie zdążyłaś z rachunkiem? Nie udało się wstać wcześniej, choć planowałaś? Pożarłaś się z kumpelką? Przecież nic się nie stało. Wybierz bitwy, które chcesz wygrać, resztę zaakceptuj. Pomyśl, czy to, co teraz Cię gryzie będzie miało jakiekolwiek znaczenie za miesiąc. Oddziel rzeczy, na które masz wpływ od tych, które po prostu się dzieją bez Twojego udziału. Nie ma idealnego rodzica, partnera, dziecka. Są za to wystarczająco dobrzy. Ty też. Nie bądź swoim własnym wrogiem i najsurowszym sędzią. Nikt z nas nie jest nieomylny. Nie ma podręcznika do rodzicielstwa. Czego możesz nauczyć się od dziecka? Błędy są absolutnie naturalnym czynnikiem rozwoju. Naprawdę nic się nie stało.

Pozbieraj zabawki!

Znasz to własne gderanie do dziecka? „Masz taki bałagan w pokoju, nic dziwnego, że nic nie potrafisz znaleźć”! A Twój własny bałagan? W torebce? W dokumentach? A bałagan w szafkach? A syf w aucie? Gdyby wszystko było na własnym miejscu, oszczędziłabyś masę czasu! Porządek w torebce rób na bieżąco. Robię w tak zwanym międzyczasie i nie za bardzo mnie interesują ciekawskie spojrzenia, kiedy akurat wypadnie mi to w poczekalni u lekarza. Przecież ani bomby, ani wibratora tam nie noszę, więc nie kumam oburzenia. Zanim kupię ciuchy na nowy sezon, przeglądam szafy. Notorycznie wywalam/sprzedaję/oddaję rzeczy, których nie używam. Minimalizm na około siebie pomaga w ogarnianiu rzeczywistości i lżejszym samopoczuciu. Czego możesz nauczyć się od dziecka? Zanim zaczniesz nową zabawę, posprzątaj po starej.

Rutyna.

Wszyscy rodzice na świecie doskonale wiedzą, że dzieci potrzebują rutyny. Muszą być stałe pory pobudek, stałe pory chodzenia spać i odpowiednia ilość godzin snu, aby dziecko nie zamieniało się w jęczące zombie. Sami jednak często o tym zapominamy. Zasypiamy przed telewizorem grubo po północy, do łóżka ciągniemy komórkę, na której, zamiast spać, oglądamy nic nie znaczące pierdoły, zamiast położyć się o rozsądnej porze, oglądamy kolejny odcinek serialu. W sypialni w ogóle nie powinniśmy mieć elektroniki, lepiej by nam zrobił zwykły budzik i książka! Czytamy na dobranoc dzieciom, nigdy nie pozwolilibyśmy na oglądanie w łóżku, tuż przed zaśnięciem, bajki czy granie w gry, więc dlaczego sami nie stosujemy się do tej zasady? Czego możesz nauczyć się od dziecka? Przed zaśnięciem musisz się wyciszyć. I chodź spać wcześniej, żeby nie być rano jak jęczące zombie. Kolejny odcinek serialu nie wpłynie pozytywnie na Twoje życie, za to żwawy poranek może być początkiem świetnego dnia.

Ruszaj się.

Stale powtarzamy dzieciom, żeby spaliły trochę energii, pograły w piłkę, poszły pobiegać, zabieramy na rower, plac zabaw i basen. Same jednak się nie ruszamy. A bo to nie mam czasu, nie mam pieniędzy na karnet, nie mam w czym, nie umiem, nie mam z kim, nie wiem jak, jestem zmęczona, za gruba, powolna, za stara. Miliony wymówek. Podczas gdy ruch potrzebny jest nam dla zdrowia!! Nie dla szczupłego tyłka (to też) ale zwyczajnie dla zdrowia. No i dla psychiki też. Bo jak się porządnie spocisz, to głupie myśli zaraz z głowy wylatują. Sport poprawia humor, zdrowie, sylwetkę. Możliwe, że jeśli zapanujesz nad wieczorną rutyną, uda Ci się dwa razy w tygodniu odrobinę wcześniej wstać i pójść na spacer, albo zamiast zdychać wieczorem przed głupim reality show, pójdziesz na jogę. Jak się chce, to można. 

Dbaj o siebie.

Dzieciom stale przypominasz o myciu zębów, o przebieraniu pobrudzonych ubrań, o czesaniu włosów, o kremie przeciwsłonecznym, kupujesz nowe ciuchy, sukienki, koszulki, przecież to Twój cud, niech się prezentuje. Sama jednak zapominasz, siebie zawsze stawiasz na samym końcu. A wygląd znacząco wpływa na naszą samoocenę. O ile dzień w piżamie i dresie naprawdę jest w porządku, tak połamane paznokcie i odrosty na pół głowy mogą wcale nie napawać Cię dobrym humorem i pewnością siebie. Zainwestuj w kilka wygodnych ciuchów, które złożysz w bezproblemowe zestawy na każdy dzień tygodnia. Modne trampki, nowe dżinsy, kilka podkoszulków, zapinany kardigan, wygodna sukienka, apaszka i voila! To samo tyczy się włosów i makijażu. Dobry podkład, korektor na wory pod oczami, błyszczyk, odrobina różu na policzki i od razu wyglądem oddalasz się od pomiętej stówki z Waryńskim i od dzikuski oderwanej od garów. Złota zasada jest jedna – poświęć sobie chociaż część uwagi i środków, jakie poświęcasz innym. Swoje zasoby musisz regenerować, aby inni mogli z nich czerpać! Mówię tu o odpoczynku, czasie dla siebie, zabawie, dbaniu o zdrowie. Bez paliwa nie pojedziesz.

To jak? Może od czasu do czasu swoje złote rady wygłaszane do dzieci powiemy też do samych siebie, do lustra? Bo to, czego możesz nauczyć się od dziecka, to podstawy, których nie wolno zapominać. Dbaj o siebie.

Zdjęcie: źródło

Nieźle się napracowałam, żeby napisać dla Ciebie ten post, uff. Teraz czas na Ciebie, razem tworzymy to miejsce. Będzie mi miło, jeśli pozostaniemy w kontakcie. Jest kilka opcji:

  • Zostaw proszę komentarz. Dla Ciebie to moment, a dla mnie istotna wskazówka.
  • Polub mój fanpage na Facebooku, dzięki temu będziesz na bieżąco.
  • Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim ze znajomym.
  • Możesz śledzić mnie na Instagramie, gdzie oprócz fotek moich dzieciaków znajdziesz całą masę zdjęć żarcia i butów!

 

Written by calareszta.pl