Nie kura domowa, a domowa królowa!

Zostałam w domu. Z wyboru, nie bez wyrzutów sumienia, zdegradowałam się do roli kury domowej. No, no, tylko mi tu bez tej kury. Ja wypraszam to sobie, ja jestem domowa królowa! I tylko od czasu do czasu denerwują mnie te ciągłe komentarze.

Tak Ci zazdroszczę, siedzisz sobie w domu. Ktoś, kto wymyślił termin „siedzisz w domu z dzieckiem” powinien dostać Nobla, Oscara i Pulitzera. To jest największa zagadka ludzkości, lepsza niż wszystkie filmy Hitchcocka i książki Agathy Christie razem wzięte! Jest trochę jak skuteczna dieta – wszyscy o niej słyszeli, ale efektów nikt nie widział. Jeśli za siedzenie można uznać gotowanie, pranie, sprzątanie, prasowanie, zakupy, latanie po lekarzach, a to wszystko z maluchem przypiętym na stałe do piersi lub nogi (w zależności od wieku), pomiędzy karmieniem, odbijaniem, usypianiem, zabawianiem, przebieraniem, rozbieraniem, rysowaniem, malowaniem, zabawami w chowanego, wychodzeniem na spacery, do parku, czy na rower, to rzeczywiście – ubaw mamy po pachy siedząc tak sobie w domu.

Jesteś na urlopie macierzyńskim/wychowawczym, w końcu sobie odpoczniesz. Pobudka o 5 nad ranem, picie zimnej kawy, a na obiad jedzenie na stojąco pozostałości niedoprawionego zestawu ze słoiczka, kółka naokoło bloku przy -10 bo na spacer trzeba iść, łzy bezsilności wycierane ukradkiem w toalecie średnio wpisują się w definicję urlopu. Tego urlopowego lenistwa na macierzyńskim ani widu ani słychu. Bo urlop to czas wolny od pracy. Czy można wziąć urlop od bycia mamą??

Ale Ci dobrze, z dzieckiem posiedzisz. To zwykle tekst, który słyszę od bezdzietnych, którzy robią zawrotną karierę, pachną Diorem, a nie bulionem, do wypolerowanego wozu dobiegają na 12 centymetrowych szpilkach lub w nieskazitelnie czyściutkich, trendy mokasynach, a nie w wyświechtanych trampkach. Śpieszą się do pracy, która choćby była i nawet monotonna, daje im wypłatę, prawo do urlopu, L-4, a często i do dodatków motywacyjnych, dodatkowych szkoleń, awansów, premii, integracji, wyjazdów służbowych i możliwość wypicia kawy w towarzystwie o wzroście powyżej metra. Wszyscy jakby zapomnieli, że bycie pełnoetatową matką to harówka darmowa. Kura domowa to degradacja w oczach społeczeństwa, w końcu przecież za siedzenie nikt nikomu nie będzie płacił, nie?

Ty to masz teraz czas. Ano mam. Odkąd dzieci poszły do przedszkola kawę piję na siedząco. Ale jak chcę się z koleżanką umówić, muszę dzień wcześniej, wieczorem, obiad zrobić i bardzo dobrze wszystko zaplanować, żeby te 90 minut poplotkować. Praca w domu nigdy się nie kończy. Cały czas jest coś do zrobienia, a jak już trochę się odrobisz, okazuje się, że kota trzeba zaszczepić, samochód na przegląd zawieźć, do szkoły na wywiadówkę podskoczyć, strój ośmiornicy na przedszkolny występ uszyć, dziecko do dentysty na drugi koniec miasta, jedyne 35 km w jedną stronę zawieźć.

Dzień wolny – zdarza się, że ktoś się w końcu ulituje i podaruje domowej królowej dzień wolny, a sam zajmie się dzieckiem. Ktoś, kto wie, że noc i dzień zajmując się dzieckiem ona też pracuje i ten dzień jej się należy jak psu kość. Na kartce biedaczka zapisuje, co wtedy zrobi. Bo nie wierzy, że te kilka godzin będzie miała tylko dla siebie. I cieszy się, planuje, doczekać się nie może. Wreszcie… dom odgruzuje, posprząta i zrobi jakiś porządny, trzydaniowy obiad! A jak się na zakupy wybierze, to nie zdąży nawet jednej rzeczy przymierzyć, bo w H&M na dziale dziecięcym akurat było -20%, a wiadomo, że dziecko w nocy rośnie przynajmniej jeden rozmiar i koniecznie trzeba do domu przywlec wielką siatę, do wyboru: pełną różu lub błękitów.

Coś Ty cały dzień robiła? Jaki tu syf! Co dziś przygotowałaś? Niezmiennie mamy ochotę na to pytanie stanąć na krześle, podciągnąć kieckę i odpowiedzieć „Piosenkę!” Albo w ten jeden dzień nie zrobić pierdyliona rzeczy, które robimy codziennie, kiedy dzieci są w przedszkolu lub kiedy maluchy śpią. Niech sam zobaczy, jak wygląda tornado w Meksyku. Tylko kobieta w domu wie, ile wysiłku kosztuje to, żeby na zewnątrz wyglądało, że robi się samo. Pozwólmy więc Ojcom od czasu do czasu poznać słodkie uroki lenistwa! Niech zostanie z samo wychowującym się potomkiem na kilka dni w domu bez mamy. Niech się chłopak wyluzuje! W końcu jemu też się należy posiedzieć trochę w domu i odpocząć!

Jeśli jeszcze raz ktoś mnie zapyta, co jak tak naprawdę robię całymi dniami „siedząc” w domu, odpowiem – Jestem domową królową! Dbam o to, żeby korona mi z głowy nie spadła i wydaję polecenia. Przecież muszę dopilnować gosposi, niani, praczki, sprzątaczki, ogrodnika, mechanika, pielęgniarki i zaopatrzeniowca! Tak więc żegnam, idę do kuchni zamówić kawę i wydać kolejne dyspozycje! W końcu nic samo się nie zrobi, niech się zabierają do roboty!

69 komentarzy

  1. Ja na pytanie: „Co ty robisz w domu, jak tak cay dzien siedzisz z dzieckiem?” Odpowiadam bez namyslu: „Siano grabie”. I zostawiam delikwenta z ta idiotyczna odpowiedzia. Maz zostal raz z malym przez 7 godzin, mial wszystko przygotowane (jedzenie, ciuszki na spacer, sliniaczki, picie itp.) , nie musial robic nic poza opieka nad malym. Po powrocie zastalam ich na „spacerze” w ogrodku przed domem… maly bawil sie w wozeczku, a tata spal na ogrodowej hustawce. Na drugi dzien ochoczo podazyl do pracy, calujac mnie czolko i zyczac udanego, cierpliwego dnia… Mysle, ze jesli ktos nie przerabial „siedzenia w domu z dzieckiem”, nie zrozumie. Pozdrawiam goraco w szarym melanzu, przy zimnej kawie… :)))

    1. Szary melanż i zimna kawa – kocham Twój komentarz!! Jest puentą tego wpisu. I jeszcze „jeśli ktoś nie przerabiał „siedzenia w domu z dzieckiem”, nie zrozumie” dlatego dajmy Tacie szansę! A i teściowej jeśli już sobie zapomniała! Pozdrawiam x

          1. oooooo dziękuję… postoję…. :p nigdy więcej! 🙂

        1. Super! Moja jak juz zostawała z dziecmi to co robiła fundowała i drzemke – po co? aby opiekowac się spiącymi dziećmi! Szlag mnie trafiał bo pózniej ja do 23 buja łam sie z dziecmi a ona słodko spała

  2. No to wypijmy to gorąca kawę Dagmara i jak to mówią poprawmy koronę i zapie*** miłego dnia kochana?

  3. „A niech mi ktoś k***a powie, że ja mam czas, bo dziedzę w domu” 😀 taaaaa, chyba wszystkie to znamy, chyba każda usłyszała to pytanie: to co Ty robisz przez cały dzień? – jeśli nie od swojego faceta to od babci/matki/ojca/wujka/koleżanki. 🙂

  4. Zupka wstawiona, więc czas na kawę, bo 10 minut Zosia w końcu posiedzi ? mnie najbardziej irytowało w lecie jak dzwonili wszyscy i mówili, tak Zosia śpi, to masz czas na leżak i opalanie ?? to były 2 godz, podczas których zastanawiałam się co zrobić najpierw!!!!! Pozdrawiam wszystkie kury hihi

    1. W co włożyć ręce w te dwie godziny? Ratować podłogę, brać prysznic, czy ogarniać obiad? Znam to. No ale widzisz, raz powinnaś rzeczywiście nic nie robić i się opalać, a co!

  5. nic dodać nic ująć;-) i zamiast pranie zdejmować to piję CIEPŁĄ kawę:-) a co, w końcu mi wolno! Pozdrawiam:-)

  6. Z jednej strony – pełna zgoda, z drugiej – jestem w stanie zrozumieć mamy, które oprócz tego, że piorą/sprzątają/gotują/zajmują się dziećmi muszą jeszcze chodzić do pracy. Im Twoja sytuacja wydaje się prostsza, chyba nie mozna mieć tego za złe 😉 Problem polega na tym, że o tym „siedzeniu” inne mamy mówią najmniej, raczej bezdzietni znajomi 😛

      1. Ten stereotyp jest strasznie mocno zakorzeniony, samej mi się zdarza powiedzieć, że siedzę w domu (a wcale nie siedzę). Chociaż przyznam, że mamy taki podział obowiązków, że są dni, w których palcem nie kiwnę poza opieką nad młodym i czuję się jak na urlopie 😛 Może to dlatego. Niemniej jednak trzeba powiedzieć, że dbanie o dom i dzieci to ciężka praca, która powinna być bardziej doceniana.

        1. Do pierwszych urodzin moich dzieci też się tak czułam. Dzieci dużo spały, a ja mogłam wszystko zrobić. Nawet na spacerach sobie czytałam, super było no. Ale się skończyło. Z jednym wszędzie też można iść, posadzić w bujaku i obiad zrobić, w trakcie spaceru ogarnąć zakupy. Gorzej jak jedno ma rok, a drugie tydzień, lub kiedy ma się wieloraczki. Niemniej jednak każda mama powinna za to co robi coś mieć, a nie tylko satysfakcję. Uznanie i świadczenia byłyby na miejscu.

  7. Święta racja! na szczęście od męża rzadko słyszę, ze nic w domu nie robię gdy mam dzień wolny. On doskonale to wszystko wie, bo siedzi połowę miesiąca cały dzień boży w domu z małą i w tym czasie i obiad gotuje i sprząta i pranie robi…a jak ja przychodzę z pracy to strasznie prosi, żebym się choć na chwilę małą zajęła,bo on nie ma siły:D

    1. Mój też nie narzeka, bo wie jak to wygląda. I wie, że są dni, kiedy można sobie włosy z głowy rwać, wszystko idzie nie tak i bałagan jest najmniejszym problemem.

  8. Ja jestem Matka Pracująca (nie „siedząca” w domu). Co prawda pracuje z domu i w przerwach miedzy callami, raportami, prezentacjami, mailami i innymi nie mogącymi czekać sprawami muszę zrobić pranie, coś ugotować (na szczęscie tylko zupę bo dzieciaki w przedszkolu a maż w pracy zjedzą obiad), ogarnać dom po tylko 2h zabaway z rana przed przedszkolem 😉 dla mnie osobiscie jak mam dzien wolnego (czytaj urlop od pracy) to mam mnóstwo czasu 🙂 Ale i tak podziwiam Matki Domowe bo ja bym zwariowała bez mojej odskoczni jaką jest praca.

      1. Jakoś przypadkiem natrafiłam już na ten artykuł i część o Matce Pracującej za każdym razem mnie porusza. Zwłaszcza pierwszy akapit i na samą myśl o wszystkich uprzejmych komentarzach otoczenia aż mnie w sercu kuje!

  9. ponieważ ręce akuratnie mam od farbek pomalowane całe, tak więc podpisuję się obiema nogami pod tym wpisem. korona superglue do głowy przytwierdzona 😀

  10. A co maja powiedziec kobiety, ktore piora, gotuja, sprzataja, robia zakupy, przewijaja pieluchy, karmia, zabawiaja malucha + ETAT? Bycie pelnoetatowa mama to robota po pachy, bo z dzieckiem (dziecmi) zawsze jest masa roboty, ale to takze przywilej! Sa takie mamy na tym swiecie, ktore maja pobudke o 4 rano (po nieprzespanej nocy) i jada do pracy. A na ogarniecie gospodarstwa domowego po pracy maja raptem 4-5 godzin (a nie 14) zanim sie dzien skonczy.

    1. Post był tylko o jednej stronie medalu – o byciu mamą w domu. O dylematach pracujących mam pisałam tutaj – http://www.calareszta.pl/droga-mamo-w-domu-droga-mamo-w-pracy/ Każda decyzja, wg mnie, ma plusy i minusy, które opisałam. Dzisiaj było tylko o pozostaniu w domu. Idąc dalej: co mają powiedzieć samotne matki? Matki chore? Czy matki dzieci niepełnosprawnych? Matki żyjące w ubóstwie? Każda mama ma swoje trudy, każda sytuacja jest wyjątkowa. Pozdrawiam i życzę dużo siły.

      1. Slusznie, slusznie.

        Z tym ze po przeczytaniu tego artykulu, a szczegolnie tej wzmianki o bezdzietnych znajomych robiacych uwagi, przypomnialo mi sie jak lata temu, kiedy bylam bedzietna i niezamezna mialam niezmierny podziw i szacunek do mezatych i dzieciatcyh kolezanek, ktore w domu ogarnialy gospodarstwo. Odwiedzajac je widzialam jaka to ciezka orka na ugorze. Teraz jednak mam inna perspektywe. Bo jak mialam jeden dzien wolny od pracy w domu z dzieckiem, to ogarnelam caly balagan, obiad normalny ugotowalam i caly dzien spedzilam z corka bawiac sie. Byl to dla mnie relaks. Jeden dzien urlopu, a taka roznica. I juz nie uwazam, ze niepracujace mamy maja trudno. Ale nie narzekam specjalnie, bo codziennie mam stycznosc z mamami dzieci ciezko chorych lub niepelnosprawnych i to dopiero jest szacun!

        1. Myślę, że to co w domu wykańcza to też bezsens i monotonia tej pracy. Sprzątasz a końca nie widać, zadanie codziennie jest takie samo. W pracy przynajmniej idzie się do przodu.

    2. A to ciekawe, bo ja wlasnie napisalam komentarz o tym, ze wlasnie nie znalam takich przypadkow i wlasnie dlatego obraz macierzynstwa (zanim zostalam mama) byl zdecydowanie niepelny. Wiecej – sluchajac wypowiedzi ogolu wierzylam, ze dziecjko tylko spi i je! WTF!?
      A wszystkie moje kolezanki albo rezygnowaly z pracy albo zaraz zachodzily w druga ciaze. Teraz sama jestem taka mama, ktora ma dziecko w zlobku i etat. Jest ciezko (o makijazu przed pojsciem do pracy nawet nie mysle, codziennie sie spozniam, co chwila wolne na badania lekarskie, ciezko zadbac o siebie- w domu jestem dopiero na 18), ale musze przyznac, ze im starsze dziecko tym latwiej. Moje juz niedlugo skonczy 2 lata i jak siegam pamiecia wstecz do czasow niemowlecych to nie ma nawet porownania.

      1. Od wszystkich rodzicow naokolo slysze, ze „z czasem jest latwiej” i kurczowo sie trzymam tej nadziei! 😉

        1. Ja myślę, że nie jest. I to mnie trochę przeraża. Problemy „techniczne” zamieniają się w prawdziwe dylematy – szkoła, dojrzewanie, brrr 🙂

      2. Tylko je i śpi chyba w pierwszych tygodniach. Potem mamom się wszystkie czynności zlewają w jedno, są tak zmęczone – dlatego nie pamiętają. I strzelają sobie ciążę, żeby chwilę odpocząć!

  11. Przeczytalam tekst i naszla mnie taka refleksja, ze cale to mylne pojecie o „siedzeniu w domu”, „odpoczywaniu” i „nicnierobieniu” wzielo sie od niedzieciatych kobiet i facetow(wiadomo!) ale rowniez z wypowiedzi mam, ktorym sie trafil naprawde grzeczny/spokojny/latwy egzemplarz. Jeden – zadne tam blizniaki czy hardcore trojaczki (chyle glowe mamo CalejReszty).
    Ja mam sasiadke, ktora sama mowi o sobie, ze faktycznie czuje sie na macierzynskim jak na prawdzimym urlopie, ale coz sie dziwic jak jej dziecko posadzone przed lustrem spedza tak godzine wpatrujac sie w dzidzie naprzeciwko, cieszac sie ze ma towarzystwo. Druga godzine zajmuje sie wcinajac krome chleba, a mama w tym czasie sielsko gotuje obiad i popija parujaca kawke. Do tego jej maz trzymal cale finanse w swoich rekach wiec zadne tam rachunki, decyzje finansowe i inne takie nigdy nie zaprzataly jej glowy.
    Przez takie obrazki (plus reklamy ze slicznymi, usmiechnietymi bobaskami) moje wyobrazenie o macierzynstwie wlasnie tak wygladalo. Do tej pory czuje zal do spoleczenstwa i mediow, ze kreuja taki wizerunek.
    Przez to moje wczesne macierzynswo bylo traumatycznym przezyciem. Zderzylam sie z tak odmienna rzeczywistoscia od tej sielankowej, ze trudno mi bylo sie odnalesc w roli matki. Gdybym tylko byla bardziej przygotowana i nastwiona psychicznie na to, ze macierzynski nie ma nic z „siedzenia”, oj jak inaczej bym wszystko zrobila.
    Teraz juz wiem, teraz jestem madra! Teraz tez nie siedze i nie odpoczywam, ale przynajmniej tego nie oczekuje.

    1. Tak! Tak! Tak! Masz zupełną rację. Są takie dzieci! Nie moje, ale są, widuję je. Siedzą wpatrzone w jeden punkt, nie brudzą się, a zapytane nic nie mówią. Dzieci moich koleżanek spały po 3h w trakcie drzemki, a moje 45 minut! Jak się ma taki egzemplarz, to w te 3h można rzeczywiście coś zrobić, a jak dziecko jest już obudzone to spokojnie nogi do góry wyciągnąć i zerkać od czasu do czasu jak sobie kromkę wcina. Ja w sumie nie miałam chyba żadnych oczekiwań, bardziej myślałam, że to co mówią to nieprawda i na pewno nie jest aż tak źle. I że ja będę superwoman. Myliłam się. Pozdrawiam ciepło.

    1. Ja kiedyś odpowiadałam, że leżę i pachnę ale potem mi się znudziło, bo w końcu ile można pachnieć, więc wymyśliłam coś innego. Na razie działa – miny są bezcenne.

    1. Haha, korona z H&M pożyczona od córki. Sesja przy piskach „mamusiu oddaj koronę” choć leżała schowana od zeszłego balu przebierańców. Ech.

  12. Haha dobre: pilnuje zeby mi korona z glowy nie spadla 😀 Super sesja zdjeciowa Królowo !

  13. Post pierwsza klasa, trafiony w samo sedno. Dodatkowo tekst napisany z nutką humoru, który można pochłonąć w minutę. Rewelacja

  14. Genialne zdjęcia Królowej! Korona Ci służy! 😉 Jeszcze tylko tron i możesz wydawać rozkazy, a służba będzie Cię wachlować 😉 A tak na serio to nie wiem skąd się wziął obraz kobiety, która zajmuje się domem i dziećmi, czyli nic nie robi. Bez sensu. Czasem mam wrażenie, że taka osoba znacznie bardziej się napracuje niż niektóre panie, które pracują od 8 do 16, a ich praca polega na tym, że głównie piją kawę i plotkują. Tak na serio to nie ma się co licytować, kto ma gorzej, ani patrzeć z zazdrością/nienawiścią na innych. Róbmy swoje najlepiej jak potrafimy! Pozdrawiam!

    1. Jasne, że tak. Każdy ma swoją działkę. Mnie tylko denerwuje, jak ktoś uważa, że dzieci same się wychowują, a dom sam obsłuży. Dzięki – Dagmara Elizabeth III.

  15. „Dziecko” i „siedzenie” to dwa słowa, które się wzajemnie wykluczają, bo ja za sprawą mojej córeczki, jestem w ciągłym ruchu, nawet teraz, kiedy piszę ten komentarz. Ten, który uważa, że przebywanie na macierzyńskim to odpoczynek, chyba niewiele wie o roli matki, kury domowej, bogini domowego ogniska, jak zwał, tak zwał :). My wiemy swoje :). Zresztą ja się nie uważam ani za lepszą, ani za gorszą od kobiet na etacie. Fajne zdjęcia :).

    1. Dzięki! Ja też nie uważam się lepsza, ani gorsza, każdy ma swoje zdanie i wybór, albo przymus. Żadna praca nie hańbi i niech ten krytykuje, kto cokolwiek na dany temat wie, a nie tylko z teorii.

    2. Ja po tym „urlopie” miałam dylematy (jeszcze był krótszy- nie załapałam się na roczny) ….z jednej strony dzieć mały….i może by jeszcze z nim z drugiej…..jak najszybciej do pracy by w końcu….odpocząć -psychicznie najbardziej 😉 a egzemplarz w miarę wtedy grzeczny był …jak patrzę z perspektywy mamy przemądrzałej i pyskatej 4 latki 😉
      Podziwiam mamy które zostają w domu – brak odskoczni od dzieć/gotuj/sprzątaj…itd i jeszcze dowalą (w tym małżon/partner/znajomi/wstaw dowolne) że masz fajnie, że odpoczywasz, źe co ty cały dzień robisz (nawet jeśli fizycznie czasem od święta da się odpocząć to psychicznie od gagagugu niekoniecznie) i jeszcze pretensje ze coś tam nie zrobione/ugotowane/sprzątnięto/znów wstaw co tam tylko się da……

      1. Do mnie nikt pretensji nie ma, zwłaszcza mąż. Wybacz, ale nie lubię zdania: „Podziwiam mamy, które zostają w domu” bo pachnie ono desperacją, jakbyśmy w tym domu cierpiały za wszystkie grzechy nasze. W domu też można być kreatywnym, zapewniam Cię, a siedzenie w domu nie powoduje, że ta biedna matka kretynieje. Fakt, że przy dzieciach trzeba się napracować i człowiek czasem chętnie by odpoczął, ale takie uroki bycia matką. Reasumując- wszystko ma swoje plusy i minusy :).

  16. Chyba pokażę ten wpis mężowi, bo jemu się chyba wydaje, że TYLKO ON ciężko pracuje, a ja siedzę w domu i pachnę… Mamy synka, pół roczku, świetny maluszek, najbardziej lubi poznawać świat z wysokości moich ramion 🙂

    1. Taaaa, jest wielu takich mężów, którzy myślą, że robota w domu sama się zrobi, a dziecko się wychowa samo. Nie pozostaje Ci nic innego jak tylko dać mu szansę trochę w tym domu popachnieć. Zobaczymy co wtedy powie 🙂

  17. Świetny tekst 🙂 Podeślę linka teściowi, od którego usłyszałam „Jak masz wózek, to masz czas” 😀 wrrrr!!!

  18. Przeczytałam teks i mam takie spostrzeżenie. Mamy, które postanowiły zostać w domu nie „siedzą” ale (niestety musiałam dodać) mają więcej czasu „na dom i dzieci” w porównaniu z mamami, które pracują. Mamy pracujące robią to wszystko co opisałaś po 8 godzinach pracy u kogoś. Może stąd wzięło się „siedzenie w domu” bo te pracujące to już nie mają kiedy „siedzieć”.
    Ps. Bardzo podziwiam mamy, które zostały w domu bo wg mnie to jest bardzo duże poświęcenie siebie.

  19. Ja to sobie powtarzam ostatnio jak ktoś mnie wyprowadzi z równowagi tego typy pytaniami „jestes Królowa Królowa i chodź z podniesioną głową!” Także calareszta jesteś Królową 🙂

  20. O taaak, to jest niesamowite jaki jest odbiór społeczny. Ja odkąd nic nie robię z dwójką w domu, założyłam firmę – malutką bardzo, ale pochlaniajacą mnóstwo czasu i domyślasz się jak wygląda praca jak masz zaprowadzić starszaka do przedszkola i zostać z trzylatką i zorganizować to tak, żeby chociaż chwilkę wyrwac na pracę, coby potem tylko do 3 a nie 4 w nocy siedzieć. A jedyne co słyszę od „normalnych” ludzi to: kiedy wracasz do pracy? No wtf!!!! Sam fakt, że odkurzacz co najmniej trzy razy, bo jest 90% szans, że jak obrucisz się z dumą po pierwszych dwóch razach przekonasz się, że całą trasę podążał za tobą maluch z krakersem. A potem wpadnie teściowa zająć się raz na dwa tygodnie na dwie godziny dziećmi i walnie z wyrzutem: wiesz, kuchenkę Ci umyłam….. No bo ja tylko leżę, tak jak teraz….. pozdrowienia od segregowania pierdyliona skarpetek z Elzą

  21. „Królowa domowa” to własnie ja! wow ! od 7 lat siedzę i nic nie robie…pachnę przeważnie tym co ugotuję. Tron też mam 🙂 i nawet tam nie jestem sama bo zawsze ktos ma jakąs ważną sprawę ! Dostaje szału jak słyszę ” ale Ci dobrze ,że nie pracujesz!!!” cisnienie osiąga zenitu, zaciskam zęby i myslę sobie ,że nie dam się wciągnąć w kolejna głupią pogaduchę na temat „nie pracowania”! Najgorsze jak słysze to od matek które wychodzą z domu o 7 rano (mąż odwozi dzieci do szkoły) odbiera dzieci o 16. Nie gotuje bo po co jak dzieci jadły w szkole, nie sprzata bo od tego wg.niektórych jest tylko sobota. O 19 kolacja, serial i do spania. Takie cięzkie życie. I taka matka uważa , że ja mam dobrze. 14 godzin na pełnych obrotach bo zawsze cos jest do zrobienia. Jedno dziecko do szkoły z drugim w domu, „ogarnięcie ” domu aby na oko bylo czysto, obiad, dziecko z tekstem”ze tylko gotuje a nie bawię się znim” :(Co tu dużo pisac same wiecie jak jest. A juz nie mogę się doczekac tych złosliwych uwag jak moje dziecko pojdzie do przedszkola od wrzesnia to dopiero bedzie SIEDZI I NIC NIE ROBI!!! Jezeli stac mnie na to aby siedziec i nic nie robic to nie powinno to nikogo interesowac. Bo bede miec az 4 -5 godz od odstawienia dzieci do szkoly i przedszkola aby to wszystko ogarnąć. Czasem marze aby wstac rano zrobic make up i jechac do pracy. Poranna kawa przy plotkach w pracy. Jest inaczej. Odskocznia od obowiązków domowych nie twierdze,że jest lekko ale jest inaczej. KRÓLOWE DOMOWE głowy do góry!

  22. Ostatnio wlasnie zastanawialam sie co to za nazwa „urlop” macierzynski ???. Ktoz to wymyslil???

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *