Ten temat na pewno Cię nie dotyczy.

Molestowanie seksualne to temat, który spędza mi sen z powiek. Większość z nas, rodziców, chce myśleć, że podobnie jak choroba, czy nieszczęśliwy wypadek, molestowanie nigdy nie przydarzy się naszym dzieciom. Takie rzeczy nie dzieją się przecież w naszej rodzinie, otaczamy się samymi porządnymi ludźmi i mamy oczy szeroko otwarte. I chociaż ciągle atakuje nas ten temat, spychamy go z myślą „to nie o mnie”. Jestem pewna, że znajdą się tacy, którzy nie doczytają tego postu do końca. Bo przecież ten temat na pewno Cię nie dotyczy.

A ja jestem realistką i przerażają mnie statystyki.

Czy wiesz, że jedno na pięcioro dzieci w Europie jest wykorzystywane seksualnie? Czy wiesz, że w 80% przypadków wykorzystywania seksualnego dziecko bardzo dobrze zna sprawcę, ufa mu i darzy go sympatią? (źródło: Fundacja Dzieci Niczyje)

Czy wiesz, że osobą, która seksualnie wykorzysta Twoje dziecko może być KAŻDY? Pedofilem nie jest tylko podejrzany typ, który z lubieżnym uśmiechem przygląda się na ławce w parku dzieciom. Pedofil to z pozoru normalnie wyglądający człowiek. Może nim być każdy – Twój brat, mąż, ciocia czy niania. Całkiem niedawno oglądałam program publicystyczny, w którym dorosłe osoby opowiadały o tym, jak były molestowane seksualnie jako dzieci. Program był przerażający. Do dziś dzwięczy mi w uszach zdanie wypowiedziane przez jedną z bohaterek:

Mam takie wspomnienie z dzieciństwa – babcia pomagała mi się ubierać i lizała mnie po sutkach.

Zgorszeni? Zniesmaczeni? Zaszokowani? A jednak zdarzyło się to naprawdę. Wątpię, aby tylko w jednym domu… Mam niewiele negatywnych wspomnień z dzieciństwa, które było szczęśliwe. Pomiędzy wspomnieniami wakacji nad rzeką, zabaw z ferajną pod blokiem, objadania się lodami, jedno wspomnienie jest szczególnie wyraźne. Mam 10 lat i jestem na Zielonej Szkole w Domu Wczasów Dziecięcych w Głazie. Codziennie wieczorem Pani wychowawczyni urządza prysznic. Mamy się wszystkie rozebrać, stać nago w łazience i czekać na swoją kolej. Pani polewa nas prysznicem, stojąc na krześle i patrząc jak się myjemy. Dla mnie, jedynaczki, to było traumatyczne przeżycie. Wstydziłam się, było mi zimno, bałam się spojrzenia Pani. Do niczego więcej nie doszło, ale wiem, że jako dziecko, choć nie umiałam tego nazwać, czułam, że było to przekroczeniem mojej granicy komfortu. Czułam się nie tylko fizycznie naga, odarta z godności i zagubiona. Bardzo się bałam, wstydziłam, a Pani ciągle powtarzała, że jesteśmy takie duże, żebyśmy się rodzicom nie skarżyły, że to przecież normalne.

Jeździłam na kolonie i zielone szkoły, jednak nie mam zamiaru posyłać na nie swoich dzieci, przynajmniej do momentu, kiedy nie stwierdzę, że dzieci poradzą sobie w momencie zagrożenia. Umarłabym ze strachu. Kolonie absolutnie niczego mnie nie nauczyły, często się bałam i tęskniłam za domem. Oczywiście potem szybko o tym zapominałam i znowu prosiłam rodziców, żeby mnie puścili. Samodzielności uczyłam się codziennie w domu, w szkole, na placu zabaw, a nie w trakcie dwutygodniowego wyjazdu. Nie jestem przeciwna takim wyjazdom – apeluję jednak o rozważność i przygotowanie do nich dzieci.

Kiedyś były inne czasy. Nie mówiło się tyle na ten temat, nie istniała medialna nagonka, rodzice nie czuli, że muszą z dziećmi rozmawiać na te tematy. I nie wiedzieli też chyba za bardzo jak, bo z nimi też nikt na ten temat nie rozmawiał. Teraz mamy wybór, mnóstwo materiałów i pomocy (polecam stronę Fundacji Dzieci Niczyich).

Jest mnóstwo objawów, które mogą świadczyć o tym, że w życiu Twojego dziecka dzieje się coś niedobrego. Oczywiście niektóre z nich mogą oznaczać coś zupełnie innego, ale na pewno warto się im przyjrzeć i nie wolno ignorować. Dziecko, które płacze na widok dziadka, ciocia, która ciągle szuka okazji do spędzania z dzieckiem czasu sam na sam – nie muszą, ale mogą być niepokojącymi sygnałami.

Z sygnałów w miarę oczywistych jest nagłe, niewspółmierne do wieku zachowanie seksualne, zachowanie agresywne i oczywiście dolegliwości fizyczne w okolicach intymnych. Więcej przeczytasz na stronie Fundacji Dzieci Niczyich (praktyczne wskazówki jak rozmawiać z dzieckiem, jak rozpoznać objawy, kogo potencjalnie się bać, gdzie szukać pomocy).

Najlepiej przygotować się do rozmów z dzieckiem. W końcu nie chcemy go niepotrzebnie wystraszyć, czy spowodować, że będzie uciekało przed każdym dorosłym. Rewelacyjnym materiałem jest film „Gadki”, który można obejrzeć razem z dzieckiem.

  • Mów swojemu dziecku, że nie musi się zgadzać na coś, na co nie ma ochoty, co budzi jego wstręt, lub narusza jego prawo do intymności.

 

  • Mów swojemu dziecku, że nie wszystkie sekrety są dobre i najlepiej nie mieć ich przed rodzicami.

 

  • Mów swojemu dziecku od najmłodszych lat, że strefy intymne może dotykać i oglądać samo, a w trakcie kąpieli mama lub tata po jasnym komunikacie i zgodzie dziecka (Teraz umyjemy pupę, ok?). I nikt więcej. Wykorzystuj każdą okazję, na przykład przebierając dziecko na plaży czy na basenie – zasłoń je ręcznikiem i przypomnij, dlaczego się okrywamy.

 

  • Mów swojemu dziecku, że gdyby coś się wydarzyło, co je niepokoi, może zawsze się do Ciebie zwrócić. Nie lekceważ, ani nie umniejszaj jego lęków i obaw.

Nie wychowuj swojego dziecka w przeświadczeniu, że dorosły oznacza mądrzejszy i że każdego dorosłego należy słuchać i robić to co każe. Szacunek, a bezgraniczne podporządkowanie się, to dwie różne rzeczy. Zbyt potulne dziecko może mieć problem ze sprzeciwieniem się dorosłej osobie, nawet takiej, która go krzywdzi, czy poniża. Warto wpajać dziecku, że istnieją sytuacje, kiedy może powiedzieć „nie”, szukać pomocy tak długo, aż ktoś mu pomoże i że nie będzie miało kłopotów dlatego, że o tą pomoc prosi. Słuchaj swojego dziecka uważnie, podkreślaj, że powinno o wszystkim Ci mówić, nie bagatelizuj jego nawet kilkuletnich, banalnych problemów. Dla dziecka są one ważne, szuka Twojej uwagi, dając ją budujesz zaufanie.

Wiem, że może popadasz w przygnębiające przeświadczenie, że musisz zacząć bacznie przyglądać się wszystkim, nawet bliskim, rodzinie i znajomym. Nie bój się tego, że będą czuli się urażeni, bo powinni to zrozumieć. Zapewnienie bezpieczeństwa dzieciom to dla rodziców priorytet. Molestowanie seksualne, zły dotyk zaburzają prawidłowy rozwój, na zawsze pozostają w pamięci. Wielu rodziców na świecie było zdruzgotanych, kiedy dokonali tego przerażającego odkrycia. Nie ma tu miejsca na „Ale”. Ale wujek Józek na pewno nigdy by nic takiego nie zrobił! Ale przecież ona tak kocha dzieci. Ale nie bądź taka znowu przewrażliwiona. Ja jestem i się tego nie wstydzę. Nie uważam, że popadłam w paranoję. Nawet jeśli okaże się, że muszę chronić dzieci przed kimś z naszego najbliższego otoczenia.

Zdjęcie – pixabay.com

42 komentarze

  1. Ja też jestem zafiksowaną w tym temacie. Mówię Dzieciom, że tak obcy jak i osoba znajoma może zrobić krzywdę. Że mamie i tacie zawsze można wszystko powiedzieć i że mama i tata mogą ich uratować. A sekrety to mogą być między nami a nie obcymi. Robiłam też scenki z tym jak np Pani w przedszkolu czy ktoś obcy robi jedno a 'prosi’ Dzieci żeby nam powiedzieli coś innego lub żeby nic nie mówili. Codziennie wieczorem opowiadam Im mój dzień co robiłam ale też jak się czuję albo jakie emocje miałam w ciagu dnia. Bardzo chciałabym kiedyś żeby ktoś ze znajomych kogo nie znają podszedł do nich na placu zabaw i wziął ich tak jak to było w tym eksperymencie w NYC. Uczę ich co mają w takiej sytuacji mówić i robić ale jestem bardzo ciekawa co by naprawdę zrobili.
    Temat ten powoduje, że źle śpię w nocy…

    1. Ja bym też chciała taki eksperyment. Możemy na ten temat pogadać, najpierw z psychologiem, żeby jednak nie wyrządzić dzieciom krzywdy takim testem.

  2. Mnie ten temat tez przeraza. Podobnie jak porwania dzieci. Juz w szpitalu po porodzie nie odstepowalam malego ani na krok. W sklepach czy w bardziej zatloczonych miejscach odczuwam tak duzy dyskomfort psychiczny, ze ktos moglby go szybko wyjac z wozka i uciec, wykorzystujac moment mojej nieuwagi, ze zazwyczaj trzymam go na rekach. Szczegolnie, ze w tej okolicy gdzie mieszkamy bardzo naglosniony jest problem mafiii zebraczych. Porywaja dzieci, by wykorzstywac je w „pracy”.

    1. Ja np nie lubię placów zabaw które nie są ogrodzone a dookoła rośnie wiele krzewów i drzew. Chodzę na takie, bo teoretycznie przyjemniej jest posiedzieć w cieniu parku, ale w praktyce siedzę spięta i obserwuję wszystko i dookoła.

  3. Ja córce komunikuję, kiedy zamierzam umyć jej miejsca intymne. Kiedy na przewijaku chcę sprawdzić czy dokladnie umylam albo zobaczyć czy nie ma czerwonej pupy to też ją o tym informuję. Kiedy stawia opór. (bo np. Jest juz wieczorem zmęczona i nie chce współpracować) to nie robię niczego na silę. Nie chcę pokazywać jej że dorosły może wszystko. To samo z buziakami. Wiadomo, wszyscy rodzice uwielbiają buziaki od swoich dzieci. Jeśli jednak moje dziecko nie ma ochoty dać mi buziaka to ok. Nie chce, no, trudno, ma prawo. Trzeba je uszanować. Bardzo dużo myślę o tym temacie i strasznie się boję, że moje dziecko może zostać skrzywdzone.

    1. Też tak robię, żeby dzieci nie wyrosły w przekonaniu, że trzeba. bo tak! Ja również bardzo się boję i chcę też, żeby moje dzieci odrobinę się bały. To może głupie, ale świat nie jest różowy i muszą wiedzieć, że nie wszyscy są mili i chcą dobrze.

  4. Też będę starała się uczulić dziecko na te sprawy. Ważne jest to, o czym wspominasz, by dzieci nie miały sekretów przed rodzicami, bo w ten sposób możemy je ochronić przed złem. Ile pedofilów dzięki temu jest bezkarnych- straszy dzieci, że mają siedzieć cicho, bo inaczej mamie się coś złego przydarzy. Ostatnio czytałam o prawie 60-letnim zwyrodnialcu, który regularnie gwałcił chyba 9-letnią dziewczynkę i groził jej, że jeśli coś powie mamie, to stanie się jej krzywda. Zboczeńca złapali, co nie zmienia faktu, że dziewczynka nie otrząśnie się z traumatycznych przeżyć. W wypadku pedofilii kary powinny być zaostrzone- osobiście jestem za tym, żeby były jak najcięższe. Bo dzieci się nie dotyka, po prostu.

    I jak to mówi mój mąż, to nie obcych powinniśmy się bać, tylko tych, którzy są blisko nas. Właśnie tych miłych wujaszków, sąsiadów etc. Pisałam zresztą o tym jakiś czas temu.

    1. Niestety też tak uważam – pedofilia to choroba, nieuleczalna. Raz zdiagnozowana powinna skazywać chorego na zamknięcie. I też przeraża mnie to, że dzieje się to zwykle blisko, często w domu.

      1. Popieram! Jestem za tym, aby takiemu mężczyźnie pedofilowi wycinali jajca, w więzieniu dali do najgorszego bloku, żeby inni pokazali mu gdzie jego miejsce…

        1. To jest choroba. Ja popieram kastrację w takim wypadku. Podobno Australia jest krok przed podpisaniem takiej ustawy, a tym samym będzie pierwszym krajem na świecie, który będzie pedofilów karał kastracją. Jestem za!

  5. To bardzo trudny temat, ale mimo wszystko powinno się o tym mówić i super, że poruszyłaś tą sprawę. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, że coś takiego mogłoby spotkać moje dziecko. Trzeba być czujnym na każdym kroku.

    1. Niestety, taka nasza rola. Dlatego dałam mur na tym zdjęciu, bo dziecko często taki napotyka. Jesteśmy zbyt zajęci i może nam coś umknąć.

  6. Też uważam, że nie powinniśmy batelizować tego tematu i zbywać go słowami „mnie to nie dotyczy”. Dlatego też w poniedziałek wybieram się na pogadankę „Gadki o Gatkach” na temat tego jak rozmawiać z dzieckiem o złym dotyku. Również wspomnę o tym na blogu.

    1. Nie tylko w tych czasach. Kiedyś też to się działo, ale nikt o tym nie mówił, mało kto wiedział, że taki problem w ogóle istnieje i to na taką skalę. Jak widać każdy z nas ma jakieś doświadczenia z pedofilem, jakkolwiek to nie brzmi. Ja pisałam ostatnio o księdzu, który był jednym z opiekunów na kolonii, na której byłam. Daga pisze o swoich doświadczeniach z opiekunką z zielonej szkoły. To jest straszne, ale to się dzieje od zawsze… Mamy o tyle lepiej od starszych pokoleń, że jesteśmy świadomi zagrożenia, więc mamy większe szanse na uchronienie naszych dzieci przed zboczeńcami.

      1. Mamy o tyle dobrze, a i tak wiele osób zamiata to pod dywan. Ten post, tak jak myślałam nie cieszy się zbytnią popularnością. Nadal w mentalności wielu osób istnieje przekonanie, że nikt z bliskich nie mógłby tego zrobić. A niestety – według statystyk – tak właśnie jest! Przecież nikt nie zostawia kilkuletniego dziecka z zupełnie obcą osobą.

        1. Mam qmpele, która w dzieciństwie i na przestrzeni lat była gwałcona przez przyszywanego wujka. Powiedziała o tym mamie a ta zbagatelizowała. Powiedziała, że najgorzej jak się bała, że będzie z nim w ciąży. Teraz to się przedawniło..

  7. Niestety tak jest, łatwiej pomyśleć „mnie to nie dotyczy”, niż działać. A tak naprawdę przecież niewiele trzeba – rozmowy, tłumaczenia, jak się zachować w pewnych sytuacjach. Chociaż niestety nigdy żadna z nas nie będzie miała pewności, że to wystarczy. Niemniej jednak nie uważam, żeby to był temat, który można sobie odpuścić. Bardzo dobrze, że o tym napisałaś!

  8. Temat jest bardzo ciężki, trzeba uważać na każdym kroku, uświadamiać dzieci że dorosłym nie wszystko wolno, nie bagatelizować informacji jakie wysyła do nas nasze dziecko, nawet kiedy nic nie mówi, uczulić je, żeby nigdy nie odchodziło z kimś obcym, ani nie wdawało się w rozmowy z obcymi zwłaszcza jak nie ma rodziców obok… U mnie już się przyzwyczaili, że każdy kto bierze moje dzieci na ręce czy się do nich zbliża, jest przeze mnie bacznie obserwowany, mam tak od urodzenia pierworodnego, tyle mi zostało po „wściekliźnie poporodowej” :)Ja zawsze jak zostawiam dzieci pod czyjąś opieką, to później starszego wypytuję, i mówię mu, że gdyby coś się działo co mu się nie podoba, albo go ktoś jakoś męczy, to żeby od razu nam mówił. Mnie to strasznie przeraża, nie chce nawet myśleć, że ktoś mógłby tak krzywdzić moje dziecko… ale wszystko trzeba przekazać tak dziecku, żeby nie bało się wszystkich i w efekcie bało się wyjść z domu, najgorsze jest kiedy to jeden z rodziców krzywdzi swoje dziecko i nie widzi w tym nic złego, a drugi rodzic nie zdaje sobie sprawy co się dzieje….

    1. Mnie się wydaje, że zawsze zdaje sobie z tego sprawę, ale nie dopuszcza tego do siebie. Dla niektórych miłość do partnera jest jak narkotyk i ubezwładnia. Czytałam tysiące takich historii. Matek, które wolą, aby mąż pocieszył się córką i żeby „zostało w rodzinie” niż żeby sobie poszedł. Chore. Tak samo jak te, które ojcu do łóżka kładą dziecko. Czy te, które nie wierzą dziecku. To chyba najgorsze sytuacje, które mogą się dzieciom przydarzyć – piekło, które zgotowali im rodzice.

  9. Tylko czasem dziecko potrafi dobrze udawać przed rodzicem i nic nie powiedzieć. Czasem takie sytuacje dzieją się jednorazowo, ale pozostawiają traumę na zawsze. I mimo upływu lat odczucia są takie same jak w „tamtej” chwili…

    1. No jasne, tym bardziej trzeba starać się mieć z dzieckiem dobry kontakt i szukać innych objawów. Wydaje mi się, że to nigdy nie dzieje się „niezauważalnie”. Ciężki temat, szczególnie w czasach, kiedy mamy mało czasu.

    1. Babcia, mąż, wujek. Niestety – zdarza się to codziennie, w wielu domach, szczególnie w przypadkach, kiedy pedofil dobrze się kamufluje. Trzeba być czujnym. Komentarz o babci mam z tyłu głowy, już chyba na zawsze.

  10. Ten temat trzeba poruszać. Wystarczy tylko chwila, jakaś dziwna sytuacja – chociażby ta przetoczona przez Ciebie o babci lizacej sutki wnuczce….OKROPNE!
    Chciałabym aby ten temat jak i inne złe tematy omijały moja rodzinę. Ale niestety…zło czai się za rogiem. Teraz mogę napisać, że będę walczyć jak lwica. Rozszarpie i nie dam skrzywdzić swojego dziecka!

  11. Zaczęłam czytać z niedużym entuzjazmem bo przecież temat mnie ani mojej rodziny nie dotyczy… I jakże dobrze że to zrobiłam! Dziękuję? będę bardziej czujna w tym temacie i juz wieczorem wiem o czym będę rozmawiać z synem..

    1. Moje dzieciaki kochają ten film, zawsze oglądamy dwa razy. Myślę, że warto niczego nie ignorować, żeby ustrzec swoje dziecko przed czymś nieprzyjemnym, albo co najgorsze, tragedią.

      1. Syn pokochał filmik-cytuje go nawet kolegom w przedszkolu? jak tylko wrócę do pracy to swoim dzieciaczkom w grupie też go pokażę-niech idzie w świat dalej?

  12. Absolutnie się z Tobą zgadzam. Niestety nie zawsze ci którzy powinni bronić to robią. Znam dziewczynę,której mąż molestował swoje własne dzieci, i przyłapala go na tym. Zamknęli go,lecz po upływie dłuższego czasu ona stwierdziła, że tęskni za nim i czeka aż wyjdzie z więzienia. Dla mnie masakra,bo gdyby któreś z moich dzieci zostało skrzywdzone,to chyba bym zabiła gnoja. A tłumaczenie wstylu nic nie zauważyłam,dla mnie nie jest usprawiedliwieniem. Dziecko krzywdzone zawsze daje znać,choćby w minimalny sposób. Też jestem przewrazliwiona na tym punkcie ale uważam,że lepiej odrobinę przesadzac,niz nie daj Boże żałować że zrobilo się za mało.

  13. A ja… z drżącą ręką chciała bym dodać jeszcze jedno… SŁUCHAJ dziecka kiedy mówi do Ciebie, kiedy daje Ci jasne sygnały ze jest coś nie tak… choć dla wielu niby oczywiste… jednak takie nie jest…

  14. Bardzo ważny temat. I bardzo trudny. Za każdym razem jak rozmawiam z dziećmi na ten temat mam skurcz żołądka, stresuję się tym zagrożeniem, ale też tym, że nie wytłumaczę im dobrze, że o czymś ważnym zapomnę, że niewystarczająco ich uwrażliwię na tema temat. Dlatego bardzo Ci dziękuję za ten tekst, wiele cennych informacji pozwoliło mi uporządkować temat. Do następnej rozmowy z dziećmi będę naprawdę dobrze przygotowana. Moja córka ma 12 lat, ale wygląda na 14-15 – śliczna z niej dziewczyna, ale widziałam już spojrzenia dużo starszych chłopaków i mężczyzn skierowane w jej stronę …….. Dużo rozmawiamy, chociaż akurat teraz niezbyt mnie lubi i w ogóle (taki wiek;)), to ważne tematy traktuje poważnie. Z kolei synowie trenują piłkę nożną – jeżdżą na zawody, obozy sportowe….. Przed pierwszym obozem wpadłam w panikę, czy przed wszystkimi zagrożeniami jestem w stanie dzieci ustrzec. Teraz jestem spokojniejsza, widzę, że kodują, są myślącymi stworzeniami i rozumieją w czym rzecz. Do tego tematu trzeba wracać. Pozdrawiam:)

  15. Właśnie oglądnęłam z synem, już kiedyś mu to sygnalizowałam. To bardzo ważne, a filmik świetny. Będę udostępniać!Super, że poruszyłaś taki ważny temat. Mój kuzyn był kiedyś świadkiem jak starszy facet zaczął rozbierać niepełnosprawnego chłopca. Działo się to na klatce schodowej na ostatnim piętrze wieżowca, na którym mój kuzyn mieszka. Nie wiele brakło, a sam wymierzyłby mu sprawiedliwość, a mój kuzyn z tych co to dwa arbuzy pod pachami noszą. Słysząc krzyki dotarła żona mojego kuzyna i go powstrzymała, bo byłby chyba zabił chłopa zanim dotrze policja.

  16. OMG! Ostatnio czytałam zwierzenia matki która odkryła,ze jej córki sa molestowane przez sasiada ale szybko zareagowała dała znać policji i okazało się ,że ten mężczyzna już był karany za podobne rzeczy tylko ,że zmienił miejsce zamieszkania i tak naprawdę była wujkiem Phil z sąsiedztwa . Kastracja ja jestem za!

    1. Łojesu masakra. Niestety takie życie. Pytanie co dzieci robiły z sąsiadem? Ja nie pozwalam, choćby sąsiedzi byli najmilszymi ludźmi na świecie, nadal są obcy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *