Slow life pewnie dla każdego oznacza coś innego. Niektórzy znają to pojęcie tylko w teorii. Ja w końcu odnalazłam swoje slow life. Slow life, powolne życie, dolce vita. Nie wiem kiedy i jak to się stało dokładnie, bo był to proces, który w mojej głowie zachodził latami, ewaluował i kiełkował, aż w końcu nabrał siły, rozpędu i każdym centymetrem mojego ciała i każdą wolną myślą ujrzał światło dzienne.

Czytaj dalej

Dziś bawię się w złote myśli, będę jak ta Dagmara Coelho, a co! Czytaj dalej

Zawsze dbałam o siebie. Od wielu lat wiem, że co włożę, to wyjmę. I nie chodzi o zrywy przed wiosną, czy na lato, czy nawet te nieszczęsne noworoczne postanowienia. Od kilku lat czytam składy, analizuję, słucham swojego organizmu. Wiem, że to, czym karmię swoje ciało, to jakość skóry, włosów, ale i energii. Trochę jak z paliwem – na tym lepszym dalej zajedziesz i silnika nie zarżniesz. Czytaj dalej

Jestem przerażona nie tylko własnymi doświadczeniami ostatniego roku, ale i historiami od Was, które codziennie czytam. Nie potrafimy dbać o siebie. Dbanie o siebie to nie są samotne zakupy spożywcze ani nawet wypad do dentysty! Od zarania dziejów był to problem matek, teraz jednak wskoczył na jakiś totalnie chory poziom, z którego jak najszybciej musimy się wydostać, żeby nie oszaleć i odnaleźć odrobinę chociaż równowagi.

Czytaj dalej