r-600,0-n-nf2043111lq5M_anna_przybylska_nie_zyje_anna_pr

Nigdy nie lubiłam niedzieli, czas inaczej płynie, zmusza do sentymentów, do niepotrzebnej ciszy. W taką piękną, jesienną niedzielę, 5 października 2014 roku, Bóg zabrał Anię Przybylską.

Była ode mnie tylko rok starsza, osierociła trójkę dzieci, z których najmłodszy Jaś miał 3 latka, dokładnie tyle, ile wtedy moje dzieci. Była przepiękną kobietą, miała ogromne poczucie humoru, dystans do siebie, najważniejsza była dla niej zawsze rodzina. Podziwiałam ją za słowa, które mówiła o swoich dzieciach, o miłości swojego życia – niemężu, wydawała mi się jedną z nas, szczególnie jak żartowała, że rano jak się budzi pewno nikt nie widziałby w niej gwiazdy, bo jest po prostu mamą.

Od wczoraj, jak pewnie wielu z nas, ciężko jest mi powstrzymać się od myśli, jakby to było gdybym to ja poszla do lekarza z bólem brzucha i usłyszała wyrok: rak trzustki. Czego najbardziej byłoby mi żal? Najbardziej byłoby mi żal, że nie uściskam już nigdy moich dzieci, nie poczuję ich małych rączek, szeptu “kocham Cię Mamusiu”. Nie usłyszę ich śmiechu, nie zobaczę jak rosną, nie odprowadzę ich nigdy do szkoły, nie ukocham na dobranoc, nie przeczytam już żadnej bajki. Niczego ich nie nauczę, nie zobaczę ich pierwszych miłości, pierwszej pracy, nie będę mogła im pomóc, jak będą mieli swoje dzieci. Nie zobaczę na jakich ludzi wyrosną i czy zdałam mój wielki test.

Najbardziej jednak rozpaczałabym nad losem tych trzech małych istotek, które nigdy nie wiedziałyby co oznacza Mama. Śmierć matki i życie bez niej jest dla mnie niewyobrażalne. Matka jest początkiem wszystkiego, punktem odniesienia w każdym momencie życia. Mama jest ostoją, kimś, kto kocha Cię bezgranicznie zawsze i wszędzie. Tylko matka czeka na Ciebie w domu, abyś bezpiecznie powrócił z każdej podroży. Zawsze ma dla Ciebie dobre słowo i jesteś dla niej pępkiem świata. Opatrzy stłuczone kolano, ale i złamane serce, stanie za Tobą murem na podwórku ale i w sądzie, nawet wtedy, gdy nie wyrośniesz na dobrego człowieka. Skłamie za Ciebie bez mrugnięcia okiem, obroni Cię przed całym złem, skoczy za Tobą w ogień. Bardzo ciężko jest żyć bez mamy, nie czuć tego ciepła, które ona daje, nie mieć poczucia bezpieczeństwa, gdziekolwiek jesteś, kimkolwiek jesteś, cokolwiek robisz. I z tego powodu najbardziej nie chciałabym umierać, nie chciałabym zabierać moim dzieciom paradoksalnie najprostszej rzeczy, którą mogę im dać.

Tak więc dzisiaj slogan, ale cieszmy się każdym dniem, każdą chwilą, którą możemy spędzić ze swoimi bliskimi, którzy przecież są jedynym sensem naszego życia. Tak jak ona sama mówiła, kiedy już wiedziała, że jej czas jest policzony: “Ja teraz rozumiem, co to znaczy naprawdę cieszyć się każdą chwilą. Doceniam każdą minutę”.

Tak bardzo jest mi przykro Aniu, że nie udało Ci się wygrać… Cała Polska za Tobą płacze, ja również. Dedykuję Ci piosenkę Nalepy “Co się stało kwiatom”..

Czemu zwiędły dziś

czemu kwiaty zwiędły dziś

co się stało im

przecież tylko poszłaś ty

słońce wzeszło jak co dnia

czemu kwiaty zwiędły dziś

czemu milczy ptak

czemu milczy swoją pieśń

może z sobą wzięłaś ją

może wzięłaś kwiatów woń

jedną starą suknię wzięłaś

jedne stare buty stąd

teraz jestem sam

teraz w mieście jestem sam

martwi ludzie śpieszą gdzieś

martwe ptaki krzyczą coś

tyle scieżek, tyle dróg

deszcz już twoje ślady zmył.

Zdjęcie – eska.pl

Written by calareszta.pl