images

Na kanwie Walentynek napiszę coś o związkach. Co nieco obserwuję i kilka wniosków nasunęło mi się do głowy.

Nie bez znaczenia niech będzie też fakt, że aż dwa razy rozstawałam się z moim narzeczonym, teraz zwanym mężem (lub też odkąd piszę bloga – miszczem drugiego planu). Najpierw – przed pierwszym naszym zaplanowanym ślubem. Pół roku przed. W rękach zostały mi zaproszenia i rachunek za rezerwację sali. Nie pomogły nawet oświadczyny na Wieży Eiffla.

Za drugim razem oświadczył się pod Wielkim Benem w Londynie, słowami, że to już chyba najwyższa pora. Nasze narzeczeństwo trwało 7 lat, pierwszy rok to związek internetowo-telefoniczny-platoniczny. Mieliśmy też prawie 2 lata przerwy (prawie w tym czasie nie wyszłam za mąż za innego kandydata, no cóż począć, kochliwa byłam).

Myślę więc, że wiem trochę na temat związków. Po kolejnych Walentynkach, które część moich znajomych publicznie głośno bojkotowała, część po cichutku chlipała w poduszkę, reszta obmyślała plan zemsty. Te co chciały, co lubią, wrzucały focie pełne czerwieni. Tych ostatnich niestety była mniejszość.

Dlaczego więc tak jest? Co sprawia, że niektóre związki po latach wciąż kwitną, nie boją się nawet szmirowatych Walentynek, a inne po kilku miesiącach rozsypują się w pył?

Wiem że te moje niektóre pomysły niejedną z Was utwierdzą w przekonaniu, że jestem nudziara i absolutnie nic nie robię bez uprzedzenia. Prawda jest taka, że gdybym nie planowała to nic w życiu bym nie miała. Ani czasu, ani szczęścia.

Weź sobie co Tobie w życiu z tych porad się przyda.

Osoby trzecie

Nie zapraszaj do Waszego życia nikogo innego, przecież pamiętasz, że troje to tłum. Nie daj sobie gadać do ucha różnych głupstw a potem nie przynoś ich do domu. Kobiety często myślą, że coś zdziałają mówiąc “A mąż Hanki to…”, “A Mamusia mówi, że Ty to…”.

Jak byś się czuła, jakby porównywał Cię do kogoś innego, czy nie daj Boże mówił Ci co jego mamusia zmieniłaby w Twoim zachowaniu. Rozniosłabyś na kawałki mendę. Nie warto. To co się dzieje między Wami dotyczy tylko Was. Oczywiście, potrzebujesz wsparcia innych kobiet, ale cenzuruj to, czym się z nimi dzielisz. Wywlekanie Waszych wspólnych sekretów to trochę jak zdrada.

Bądź proaktywna

Udowodniono, że Walentynki hejtują ludzie którzy są nieszczęśliwie zakochani, samotni i Ci w długich, nieudanych związkach. Znam takie pary, gdzie ona po cichu marzy o tulipanie, a on ogłasza kumplom z dumą, że oni są z tych, co to nie obchodzą. No i tak wieczór kończy się spaniem w osobnych pokojach i wielkim wyrzutem.

Nie wiem co jest złego w tym żeby się na moment zatrzymać i dać ukochanemu czekoladowe serduszko czy czerwonego balona? Nie musisz dawać się wciągnąć w szaleństwo zakupów, możesz zrobić ręcznie kartkę. Ale pamiętaj o jego imieninach, urodzinach, dniu ojca, itp. Jeśli marzysz o tym, żeby on pamiętał o dniu kobiet, znienacka go zapytaj – kochanie, w sobotę dzień kobiet, może ugotujesz dla nas coś pysznego z okazji naszego święta? Nawet jeśli pomyśli sobie “no baba mi zgłupiała, przecież ledwo wodę na herbatę umiem ugotować”, zasiejesz w nim myśl, że coś by zrobić trzeba, bo będzie zawód jak nie ruszy dupy po tego tulipana.

Wiem, że w idealnym świecie lepiej by było gdyby sam się domyślił, gdyby niespodzianka była. Zejdź na ziemię, takie rzeczy tylko w Greyu. W realu jak sama o siebie nie zadbasz to nic nie będziesz miała.

Wygląd

W czasie narzeczeństwa wychodzisz wręcz z siebie, żeby wyglądać jak milion dolców, wszystkie zbędne włoski depilujesz, makijaż staranny nakładasz, sprzątasz jak ma do Ciebie przyjść, bieliznę piękną kupujesz. Po ślubie, po ciąży, najczęściej w domu paradujesz w starych dresach. Nawet wałki i maski wywlekasz na salony. W końcu upolowałaś już zwierzynę, GPS na palcu ma, to nigdzie się nie ruszy. To samo mąż – skarpetki jakieś dziurawe, podkoszulek zaplamiony, spodnie rozciągnięte.

Ciężko mi jest pojąć jak można się tak masakrycznie zaniedbać. Wiem, że teraz niejedna z Was myśli, że ten hejt niepotrzebny, że łatwo mi mówić, że może mam szczęście, że czasu i pieniędzy nie ma.

No więc tak – sama mam trójkę dzieci, wielokrotnie przez pierwsze dwa lata ich życia byłam z nimi sama. Wróć. ZAWSZE byłam z nimi sama, miałam nianię 2×6 godzin w tygodniu, w czasie których zwykle robiłam zakupy i chodziłam na różne kontrole lekarskie. Mimo to co rano brałam prysznic, myłam głowę, malowałam rzęsy i ubierałam czyste ciuchy. Wydaje mi się, że jest to podstawą, już nawet nie dbania o wygląd, ale higieny kobiety.

Twój mąż idzie na 9 godzin do korpo, gdzie atakują go na codzień 25 latki, cycki wywalone, czerwone usta, długie paznokcie i krótkie spódniczki. Nie mówię od razu, że masz chodzić po domu w 13 centymetrowych szpilkach i z gołym tyłkiem. Umycie głowy wraz z wysuszeniem zajmuje 10 minut. Jeśli jesteś zarobioną matką, powinnaś tak dobrać fryzurę, aby nie musieć jej zbyt długo układać, żeby dobrze wyglądać. Ja nawet swój kolor włosów dostosowałam do w miarę naturalnego, jak 2 miesiące nie znajdę czasu i kasy na fryzjera to nic nie będzie, a od biedy mogę sobie nawet sama w domu zafarbować za 2 dyszki. Odrost na pół głowy jest szczytem niedbalastwa.

Jeśli nie masz czasu malować paznokci, obetnij je na krótko i w weekend użyj odżywki. Jak już wymalujesz, zmyj jak tylko lakier zacznie odpryskiwać. Zaniedbane, obszarpane i brudne paznokcie są obrzydliwe.

W ciąży przytyłam 30 kilo. Moje ciało na zawsze się zmieniło, mam wszystkie problemy, które męczą kobiety, cellulit, rostepy, za dużo skóry na brzuchu, przebarwienia, naczynka. Ale dbam o to wszystko jak mogę. Zaczęłam biegać, bo biegać można zawsze i wszędzie i potrzeba do tego tylko sportowych butów. W lecie wstawałam przed wszystkimi rano i szłam biegać, na wiosnę mijałam się z mężem – on wracał z pracy, ja wychodziłam biegać. Nie mówię o maratonach, spróbuj na początek 30 min szybkiego marszu. Poczujesz się jak nowonarodzona, a Twoje ciało Ci podziękuje.

Zróbcie sobie małe ćwiczenie i wywalcie z mężem z szaf wszystkie ciuchy, których nie lubicie u drugiej osoby. Niech sobie leżą na osobnej półeczce. Niech sobie w swetrze w mikołajki chodzi na piwo z kolegami, a Tobie niech oszczędzi. Ty tak samo – zakładaj zawsze bieliznę jak na wizytę do lekarza. Wyrzuć z szafy wszystkie ciuchy które mają plamy, dziury, są rozciągnięte, pamiętają czasy PRL i nie nadają się do noszenia. Zostaw jeden zestaw roboczy – do prac w ogrodzie czy farbowania włosów, resztę spakuj i wyrzuć. W domu powinnaś zawsze wyglądać schludnie. Przecież chcesz żeby to właśnie taki obraz Ciebie miała Twoja rodzina.

Jak będziesz w miarę zadbana, czysta, od czasu do czasu poświecisz czas na swoje zdrowie i ruch – od razu podniesie sięTwoją samoocena, nabierzesz energii i pewności siebie. A jak Ty sama tak będziesz siebie postrzegać inni nie będą mieli wyjścia!

Osobno

Nie trzymaj swojego partnera na smyczy. Nie bądź jak bluszcz i nie oplataj go, żeby się czasem nie udusił! Nie martw się – jak będzie chciał Cię zdradzić, to i tak to zrobi. Znam co najmniej kilka biurowych romansów, o których nigdy się żona czy mąż tych Państwa nie dowiedzieli. Człowiek im bardziej kontrolowany, tym bardziej szuka możliwości małej ucieczki. Pozwól mu wyjść, odpocząć od spraw domowych.

Sama też pielęgnuj swój czas wolny, daj mężowi za sobą zatęsknić. Jeśli siedzisz w domu, jest to szczególnie ważne. Abyś nie zwariowała, abyś była nadal atrakcyjna, musisz mieć jakieś swoje życie, nie związane z dziećmi i garami. Możesz w tym czasie iść do koleżanki na plotki, albo posiedzieć na ławce w parku z ulubioną książka. Jak już wyjdziesz, nie dzwoń co chwilę do domu. Na pewno nic nikomu się nie stanie. Wierz mi – znajdziesz czas.

Obowiązki

Wiele kobiet bierze sobie na głowę zbyt wiele obowiązków. Z jednej strony dlatego, że czują, że taka ich rola życiowa, z drugiej dlatego, że Pan domu jakoś się nie kwapi.

Jak wróciłam do pracy zrobiłam listę obowiązków, tych które trzeba robić codziennie, raz w tygodniu, raz w miesiącu, raz na kwartał, sezonowo. Do każdej czynności dopisałam czas jaki zajmuje jej wykonanie. Listę potem uzupełnił mąż. Równo i sprawiedliwie podzieliłam co kto ma robić. Powiesiłam na lodówce, ściągnęłam dopiero jak weszło nam w krew. Nie ma co czekać aż ktoś się domyśli, że trzeba coś zrobić.

Tak jak w pracy – zakres obowiązków jest na stałe określony i na każdym kroku jesteśmy z niego rozliczani. To samo w domu, jeśli to Ty gotujesz, robisz zakupy i płacisz rachunki, to mąż ma wynosić śmieci, odkurzać i wieszać pranie. Nie ma zlituj. Niektórzy panowie są oporni, więc spokojnie wytłumacz – pokaż np jak zrobić pranie.

Pieniądze

Jak nie wiadomo o co chodzi – chodzi o pieniądze. WIele par nie ma wspólnego konta i rodzi się na tym polu wiele konfliktów. Wg mnie jest to klucz do wspólnego życia. Nawet jak mieliśmy jedną wypłatę nie musiałam się męża prosić o pieniądze na waciki czy pieluchy. Zaczynamy każdy miesiąc od ustalenia budżetu. Łączymy nasze wspólne przychody (lub tylko jeden), odliczamy pieniądze przeznaczone na oszczędności, rachunki, jedzenie, benzynę, itd. W budżecie zawsze zakładamy też pieniądze na wspólne prezenty (np w lutym na Walentynki) i rozrywkę dla naszej rodziny. To co zostanie dzielimy na 2. Są to nasze prywatne pieniądze, którymi możemy dowolnie dysponować. I druga osoba nie ma prawa się do tego wtrącać. Nie mamy też sytuacji w których pojawia się ogromny rachunek za gaz i nie ma go kto zapłacić. Zanim doszliśmy do takiego rozwiązania przetestowaliśmy różne opcje, ale nic tak naprawdę nie działało. Tylko kalkulacja z ołówkiem w ręku zdała egzamin.

Proszę, dziękuję, przepraszam

Wiele osób zapomina o prostych gestach. Uczymy nasze dzieci, aby były miłe i życzliwe, uprzejme i grzeczne, a same nigdy nie używamy magicznych słów.

Powiedz przepraszam, jeśli się pomyliłaś, jeśli naskoczyłaś, bo miałaś zły dzień. Poproś o coś miło, zamiast żądać. Podziękuj za drobny gest, bo Ci mąż odśnieżył samochód, herbatę zrobił jak chora byłaś. Kiedy ostatnio wysłałaś mu kartkę? Pocztą? Może być nawet elektroniczną, możesz sama zrobić. Często kupuję mężowi drobiazg. Ulubioną czekoladę za 3 złote, robię mu ulubione danie, do kieszeni mu miłosny liścik włożę, do torby z która chodzi do pracy batonik, który bardzo lubi. Takie tam gesty, nic prawie mnie nie kosztują, a miło jest.

Nuda

Brak czasu, brak pieniędzy, zmęczenie. To wszystko powoduje, że człowiek z którym mieszkasz pod jednym dachem staje się współlokatorem. Patrzysz na niego jak mebel, który stale stoi Ci na drodze. Żeby to naprawić dużo nie potrzeba, ani czasu ani pieniędzy.

Wystarczy, że wyłączysz telewizor, świece zapalisz i już nastój do kolacji jest zupełnie inny, nawet jeśli będziecie jeść mrożone pierogi. Możesz poprosić mamę, nianię czy koleżankę, żeby zaopiekowała się dziećmi, a Ty weź męża pod rękę na spacer. To nic nie kosztuje, pobądźcie trochę razem. Zorganizuj w lecie piknik. Weź w rękę wino i nad rzeką się napij, głupio gadaj i pośmiejcie się trochę. Album z tych pierwszych wspólnych wakacji wyciągnij. Powspominaj jak pięknie było. Ugotuj mu fajną kolację, coś czego nigdy nie jedliście, albo razem coś przygotujcie. Idź na noc muzeów. Jeśli masz takie możliwości, od czasu do czasu staraj się wyjść i przeżyć coś wspólnie – narty, koncert, teatr. Zaplanuj coś ekscytującego, nawet jeśli będzie to raz w roku. Zamiast czekać aż on się domyśli, sama zaproponuj coś fajnego. Jest mnóstwo możliwości, musisz tylko pomyśleć.

Gwarantuję Ci – warto.

admin-ajax (8)

 
Written by calareszta.pl