Nikt za nas nie wierzy, że wypadki dzieci mogą przydarzyć się zawsze i wszędzie. Nikt z nas nie wierzy, że to może się stać w piękny, spokojny dzień. Nikt z nas nie dopuszcza do siebie myśli, że to może przydarzyć się naszemu dziecku. Nikt z nas nie potrafi przewidzieć, że pozornie niewinna zabawa, w biały dzień, na naszych oczach, może stać się bardzo niebezpieczna. A dzieci są bardzo kreatywne. Szczególnie, jeśli chodzi o stwarzanie zagrożenia, na które nigdy byśmy nie wpadli.

Rok temu. Poranek idealny. Słońce, plaża, śniadanie na kocu, rosa pod stopami. Cudownie.

Do czasu.

Gawędziłam właśnie miło w kawiarni w kolejce po kawę, kiedy dobiegło mnie głośne: “Daga”! Mąż tak do mnie mówi tylko wtedy, kiedy potrzebuje szybko mojej uwagi w miejscu publicznym. To był ułamek sekundy, kiedy się odwróciłam, zobaczyłam, że na rękach trzyma naszego synka, który ma twarz wykrzywioną z bólu, a mąż jest zielony z przerażenia. Nogi się pode mną ugięły, chyba automatycznie, taki przycisk w głowie każdej matki, z napisem „coś się stało mojemu dziecku”. Kiedy powiedział „jedziemy do szpitala”, nadal jeszcze nie połączyły się wszystkie kropki w mojej głowie. Jak to? Co się stało? I wtedy zobaczyłam nienaturalnie wykręconą rękę mojego synka, taką malutką, bezbronną, puchnącą w oczach. I nogi ugięły się jeszcze bardziej.

Nikt z nas nie wierzy, że jeszcze moment temu nasze dziecko się śmiało, broiło, a potem pstryk, w jednej chwili wali się domek z kart, a zaczyna się szpital, cierpienie i strach. I życie odłożone na później, bo nagle nic więcej ponad zdrowie nie jest ważniejsze.

Kiedy mój syn w zeszłym roku złamał sobie rękę w łokciu, jego cierpienie i nasze przerażenie nie były jedynymi konsekwencjami wypadku. Syn był trzy dni w szpitalu, co w naszym przypadku jest logistycznym wyzwaniem. Nie mamy pomocy na zawołanie, z urlopem bywają problemy, a w domu mamy jeszcze dwójkę małych dzieci, którymi trzeba się opiekować. Mogliśmy założyć synkowi zwykły, tradycyjny, ciężki gips albo, za dodatkową opłatą, lekki, a po pewnym czasie ściągany, który zwiększa komfort, bo zwyczajnie można rękę umyć, co zapobiega swędzeniu. Syn po wyjściu ze szpitala potrzebował całodobowej opieki przez ponad tydzień. Każdy ruch powodował ból, nie potrafił sam skorzystać z toalety, miał problemy z jedzeniem, nawet znalezienie wygodnej pozycji wymagało asysty, budził się też wielokrotnie w nocy, a co za tym idzie, budziliśmy się i my. Przestał chodzić do szkoły, bo ręka za bardzo go bolała, żebyśmy mogli zaryzykować ponowny uraz. Kiedy już ściągnięto gips, syn wymagał rehabilitacji. Wszystko to, o czym piszę, to ogromne koszty. Koszty, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć.

Dobra wiadomość jest jednak taka, że możemy, przynajmniej częściowo, zabezpieczyć się na wypadek takich zdarzeń. Nie tylko zamartwiając się o bezpieczeństwo naszych dzieci, ale podejmując konkretne działania pomagające w ujarzmieniu konsekwencji. Nationale-Nederlanden, w nowej, wiosennej kampanii chce przekazać rodzicom, że o tym, co ważne trzeba mówić wprost. Dzieciom zdarzają się wypadki. Koniec kropka. Nawet dzieciom rodziców – helikopterów zdarzają się nieprzewidziane wypadki. Dzieciaki mają bardzo bujną wyobraźnię i niekiedy finał dziecięcych zabaw może okazać się niefortunny. Warto zabezpieczyć się na taką ewentualność.

Ubezpieczenie na wypadek uszczerbku na zdrowiu dziecka, jest umową dodatkową do polisy na życie w Nationale-Nederlanden. Oferta ubezpieczenia skierowana jest do rodziców, którzy chcą szczególnie zadbać o bezpieczeństwo swoich pociech i bezpieczeństwo swoich finansów, w przypadku nieszczęśliwych zdarzeń. Zapewnia ono ochronę w razie nieprzewidzianego zdarzenia, m.in. właśnie złamania, w dużo szerszym zakresie niż jest to standardem w szkolnych ubezpieczeniach. Wyróżnikiem oferty jest to, że świadczenie zostanie wypłacone za sam fakt zdarzenia na podstawie dokumentacji medycznej, a nie. jak to zwykle bywa, po zakończeniu leczenia i orzeczeniu komisji lekarskiej, która określa, czy zdarzenie pozostawiło trwały uszczerbek na zdrowiu. Umowa dodatkowa obejmuje również skręcenia, których większość tego typu ofert nie uwzględnia.

Ochroną ubezpieczeniową może zostać objęte dziecko pomiędzy trzecim, a siedemnastym rokiem życia, natomiast świadczenie może wynosić nawet do 150 proc. sumy ubezpieczenia. Wysokość składki ustalana jest indywidualnie, w zależności od wysokości składki na ubezpieczenie na życie. Dzieci wykazują się kreatywnością i pomysłowością nie tylko w czasie lekcji, ale również poza szkołą. Dlatego Ubezpieczenie na wypadki dzieci działa cały czas, niezależnie od miejsca.

W naszym przypadku otrzymalibyśmy kilka tysięcy złotych, które pokryłyby koszty droższego gipsu, pomoc przy pozostałych dzieciach, rehabilitację i pewnie jeszcze zostałoby kilka złotych na większy od Dominika, ogromny, trójwymiarowy balon w kształcie Chase’a z Psiego Patrolu, który dotrzymywał naszemu synkowi towarzystwa po wypadku. 😊 Gdyby Dominik dłużej nie chodził do szkoły, moglibyśmy opłacić korepetycje. Gdyby potrzebował, moglibyśmy pojechać do sanatorium.

Na stronie Nationale-Nederlanden znajdziesz wszystkie niezbędne informacje, jasno wytłumaczone warunki, a nawet kalkulator wypłat. Warto ubezpieczyć dziecko, nawet jeśli nie trafił Ci się wyjątkowo ruchliwy egzemplarz, jak u mnie. Złamana ręka w łokciu, szyta dziura na wylot w języku, zwichnięta noga, dwa razy rozcięty łuk brwiowy (jedno z dzieci uderzyło się o kant stołu czekając w szpitalu na wizytę u specjalisty!!!), podejrzenie wstrząśnienia mózgu po salcie głową w tył z kuchennego taboretu, dwa dni w szpitalu z ostrym urazem i blokadą kręgów szyjnych po fikołku na wuefie, szycie policzka po zabawie z rodzeństwem, oparzenie uda gorącą herbatą, w biały dzień, w asyście połowy dalszej rodziny, to tylko niektóre wypadki dzieci, moich dzieci. Strach się bać co będzie dalej! 

P.S. 

Wszystkiego nie przewidzimy, dlatego warto minimalizować ryzyko tam, gdzie się da. NN przygotowało również serię filmików we współpracy z ratownikiem medycznym, Mikołajem Łaskim, autorem książki “Pierwsza pomoc dla dzieci i niemowląt”, które mają na celu uczulenie rodziców jak ważne jest zabezpieczenie ich dzieci, ale nie tylko to finansowe (ubezpieczenie NNW), ale także umiejętność reagowania w kryzysowych sytuacjach. Pierwsza pomoc dla dzieci w przypadku najczęstszego domowego wypadku – zakrztuszenia. Warto poświęcić 2 minuty na obejrzenie filmu i przypomnienie sobie, co należy zrobić w takiej sytuacji.

Na youtubie znajdziesz też inne filmiki przybliżające pierwszą pomoc w rozmaitych wypadkach z udziałem dzieci., na przykład resuscytacja czy właśnie złamanie.

Wpis powstał we współpracy z Nationale-Nederlanden.

Nieźle się napracowałam, żeby napisać dla Ciebie ten post, uff. Teraz czas na Ciebie, razem tworzymy to miejsce. Będzie mi miło, jeśli pozostaniemy w kontakcie. Jest kilka opcji:

  • Zostaw proszę komentarz. Dla Ciebie to moment, a dla mnie istotna wskazówka.
  • Polub mój fanpage na Facebooku, dzięki temu będziesz na bieżąco.
  • Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim ze znajomym.
  • Możesz śledzić mnie na Instagramie, gdzie oprócz fotek moich dzieciaków znajdziesz całą masę zdjęć żarcia i butów!

 

Written by calareszta.pl