P7174578

Jedna z rzeczy, którą uwielbiam, to organizacja przyjęć. Wykorzystuję więc wielkie święto urodzin moich dzieciaków, aby raz na rok wyżyć się pod kątem imprez. Już 4 lata pod rząd, w okolicach 15 lipca organizuję wielką fetę, wyjątkowe urodziny dla dziecka. Każdego mojego dziecka.

Mam trzy powody, aby w ten dzień aż tak imprezować. Po pierwsze – dzieci jest trójka i nawet w ten szczególny dzień muszą dzielić się uwagą. Kiedy organizujemy wielkie przyjęcie, w jakiś sposób im to rekompensujemy. Po drugie – to nie tylko urodziny moich dzieci. To wielki dzień dla całej mojej rodziny, szczególny, naznaczony wspomnieniami, dzień, od którego zaczęło się nasze my. Dzień, w którym zostaliśmy rodzicami i wszystko się zmieniło. Po trzecie – dopóki jest siła i energia, trzeba się radować, spotykać ze znajomymi, z rodziną i celebrować życie. Kiedy będziemy to robić, jak nie teraz?

 

Rok temu pisałam o tym jak zaplanować i przygotować imprezę, więc w tym roku nie będę się powtarzać. Jeśli macie taką potrzebę, zajrzyjcie tutaj.

 

Oczywiście jasne było to, że przyjęcie odbędzie się w naszym domu. Jeden problem od razu sam się rozwiązał. Dzieciaki co drugi dzień zmieniały zdanie co do motywu przewodniego imprezy, przeszliśmy od Pony, przez Barbie, Psi Patrol, Transformers i Lego.

 

Kiedy nie mogły absolutnie na nic się zdecydować, postanowiłam sama się tym zająć i postawiłam na motywy pastelowe, różowo-niebieskie. Zawsze chcę trochę zaskoczyć dzieciaki, więc te ich ulubione kolory wydawały mi się dobrym pomysłem. Znalazłam małą, rodzinną firmę zajmującą się dekoracjami urodzinowymi. Od pierwszego kontaktu z Pan Talerzyk wiedziałam, że dobrze trafiłam.

 

Kilka wieczorów zajęło mi przeglądanie ich bogatej oferty. Chciałam mieć wszystko! Pompony, cudne balony, konfetti, lampiony, rozety, girlandy. W końcu wybrałam, z nadzieją, że to wszystko razem będzie dobrze wyglądało. Pomógł mi Pan Talerzyk, podsyłając delikatne sugestie i linki do produktów, które jednak mogłyby lepiej pasować do całości. Rewelacyjnym rozwiązaniem są dla mnie jednorazowe talerzyki i sztućce. Bynajmniej nie są to ordynarne plastiki! Zawsze kupuję te rzeczy, bo przecież nie mam w domu zastawy dla aż tylu osób, poza tym ostatnie, czego chcę w ten dzień, to ślęczenie przy garach. Jednorazowe talerzyki i cudne (drewniane!) łyżeczki skradły moje serce. Pan Talerzyk ma ich tak bogatą ofertę, że ciężko się zdecydować. Z miejsca zakochałam się też w diabelskim młynie, który wozi babeczki (tydzień po imprezie nadal cieszy dzieciaki). Kiedy odpakowywałam dostarczone pudełko z dekoracjami, już piszczałam z zachwytu i nie mogłam się doczekać, kiedy to wszystko stworzy wystrój naszej imprezy. 5 lat! Taka okrągła rocznica, musi być cudnie. Dekoracje teraz na stałe zdobią pokoje dzieci.

 

Odkąd poznałam Teresę, autorkę bloga Candy Company, której Amaro dał nagrodę dla najlepszego kulinarnego bloga 2015, było dla mnie jasne, że to jej zlecę upieczenie tortów. Bo w tym roku dzieciaki chciały każde swój tort i babeczki. Pozostawiłam Teresie dowolność smakowo-estetyczną, miało być tylko słodko, cukierkowo i pastelowo. Jasne, że pewnie mogłabym upiec torty sama. Niestety, chcąc, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik, nie mogę sobie pozwolić na aż takie ryzyko, a przecież wszyscy wiedzą, że biszkopt ma większe humory niż kobieta w ciąży.

 

Kolejnym krokiem był animator. To już trzecie urodziny, kiedy się na to decyduję. Rewelacyjny pomysł na dużą imprezę, kiedy dorośli rzadko się widują i chcą pogadać, a rodzice solenizanta zajęci są organizacją. Wiem, że najfajniej jest samemu zabawiać dzieciaki, niestety w praktyce nigdy nie byłam na takiej imprezie. Byłam za to na wielu takich, gdzie znudzone dzieciaki włóczyły się z kąta w kąt, ewentualnie okupowały kolana mamy i taty, nudząc, żeby już iść do domu. W tym roku wybór padł na firmę Famiga, która od lat zabawia dzieciaki w Krakowie. Zamówiłam dwie animatorki, bo pogada miała być piękna i upalna, a moim dzieciom marzył się dmuchany zamek, więc potrzebna była para dodatkowych rąk do jego obsługi. Niestety pogoda się nie udała, ale i tak panie animatorki uratowały imprezę. Wyciągały dzieciaki do zabawy, namawiały do wspólnego rozrabiania. Wiele mam po imprezie pisało do mnie, że tak rozbawionych swoich dzieci dawno nie widziały. A ja wiem, że to jest tak, że jak ktoś ma dar i złapie kontakt z dzieciakami, to najbardziej nieśmiałe dziecko zaangażuje do wspólnych harców. Największą atrakcją okazał się ciepły śnieg i zamykanie dzieci w bańce.

 

Wszystko układało się cudnie, dopóki nie zaczęłam sobie zdawać sprawy z tego, że przy wszystkim co się aktualnie dzieje, możliwe, że nie będę dała rady sobie sama poradzić. Same dekoracje i dmuchanie balonów helem zajęłoby mi cały dzień. O ile jeden. Niestety nie miałam w tym roku wsparcia znikąd, tak się złożyło, że albo ktoś był na wakacjach, albo w ciąży, albo akurat maleńkie dziecko. Zdecydowałam się na współpracę z organizatorką imprez kameralnych Weroniką Góralczyk, która po wcześniejszym zaplanowaniu aranżacji przyjęcia, złożyła wszystkie dekoracje, napompowała balony, podpowiedziała kilka fajnych rozwiązań, a potem udekorowała dom, podczas gdy dzieciaków nie było, a ja szalałam w kuchni. Zrobiła nawet foto budkę, w której dzieciaki mogły sobie zrobić zdjęcia. Dodatkowo w pakiecie wzięłam wykonanie kilku fotek, dzięki czemu możemy cieszyć się pięknymi zdjęciami na których (SZOK) również jestem ja razem z rodziną! Fajnie było mieć taką profesjonalną, a jednocześnie ciepłą pomoc i pewność, że dom będzie wyglądał olśniewająco, a ja będę spokojniejsza z zapasem czasu.

 

Cieszę się, że mogę Wam polecić kilka fajnych rozwiązań i babeczek, które rozwijają swoje małe firmy poświęcając im kupę czasu i ogromną pasję. Bez ich pomocy te urodziny nie byłyby aż takie magiczne. Sama narobiłam się jak dziki wół, ale jaka satysfakcja, kiedy dzieci mówią, że ten dzień “był najpiękniejszy mamusiu”! Zawsze warto.

 

Fotek być może jest za dużo, ale to i dla nas wspomnienie tego pięknego dnia. 5 lat! Daliśmy radę! Nie było łatwo, ale szybko zapomnimy o tych gorszych chwilach. Może być tylko lepiej!

 

werka (14) werka (13) werka (12) werka (10) werka (9) werka (8) werka (7) werka (6) werka (5) werka (4) werka (3) werka (2) werka (1) P7174958P7174719P7174715P7174706P7174704P7174697P7174687P7174676P7174667P7174658P7174643P7174638P7174626P7174618P7174610P7174609P7174606P7174603P7174598P7174597P7174586P7174584P7174582P7174581P7174578P7174572P7174571P7174567P7174566P7174551P7174549P7174548P7174803werka (46)werka (45)werka (44)werka (43)werka (41)werka (40)werka (38)P7174586werka (37)werka (36)werka (35)werka (34)werka (33)werka (32)werka (30)werka (26)werka (25)werka (24)werka (18)werka (17)werka (23)werka (22)werka (16)werka (21)werka (20)werka (19)P7174917P7174898P7174897P7174882P7174881P7174867P7174865P7174859P7174846P7174842P7174822P7174834P7174801P7174789P7174767P7174752P7174742DSC09136
Po publikacji postu padło wiele zapytań o koszty. Podaję przybliżone ceny, aktualne w lipcu 2016 na terenie Krakowa.

Animator. Cennik zaczyna się od 250 zł za 2 godziny zabaw organizowanych przez jednego animatora. Cena idzie w górę w zależności od czasu, liczby animatorów i dodatkowych rozrywek. Dodatkowo zapłacimy na przykład za dmuchany zamek, pokaz iluzji, maszynkę do waty cukrowej, itp. Więcej informacji na stronie Famiga. Dwie godziny z animatorem w zupełności wystarczą. Najlepiej tak zaplanować, aby w te dwie godziny „nakarmić” dorosłych, tort podać przed lub po tak, aby czas animatora maksymalnie wykorzystać. My zawsze tak robimy, dzięki czemu wszyscy jemy na siedząco i w spokoju, a dzieciaki są wybawione. Zwykle rezygnuję z malowania twarzy. Zajmuje zbyt wiele czasu i jest nudne dla pozostałych dzieci. Poza tym w lecie malowana twarz za moment wygląda nieestetycznie. W zamian można kupić zestaw kredek do malowania (dużo lepsze niż farby), na przykład takie jak tutaj i pod koniec przyjęcia wymalować dzieciakom twarze. Jest przy tym kupa śmiechu.

Organizator przyjęć to bardzo indywidualna wycena, w zależności od pakietu.  W każdym pakiecie zawiera się aranżacja przyjęcia, sesja przy torcie i 15 obrobionych zdjęć. Pakiet podstawowy to ok. 350 zł. Resztę trzeba indywidualnie ustalać z Weroniką.

Tort. Za zdobiony według życzeń, personifikowany tort, dla około 20 osób, upieczony bez sztucznych dodatków, ze świeżymi owocami i musem, w Krakowie płacę od 120 do 180 zł. Duża babeczka, tak zwany cup cake (przy większej ilości) to około 4-5 zł, mała 2-3 zł. Mniejsze babeczki z perspektywy kilku imprez wydają mi się dużo lepszym rozwiązaniem, dużo mniej się marnuje.

Dekoracje i zastawa stołowa. Ceny również uzależnione są od ilości i tego, co zamówimy. 8 sztuk dużych talerzyków (widocznych na zdjęciach) to koszt 18 zł. 8 sztuk małych talerzyków to 7,5 zł. Łyżeczki drewniane kosztują 18 zł za 8 sztuk. Są idealne do deserów, na przykład tortu. Jeśli chodzi o dekoracje, girlanda np. złożona z flag, to koszt 40 zł. Mały pompon kosztuje 4,5 zł, duży 5,5 zł. Zestaw trzech lampionów (to te wielkie, wiszące kule) kosztuje 50 zł. Po przyjęciu porozwieszałam te ozdoby w pokojach dzieci na stałe, stanowią świetną dekorację. Paczka dużego konfetti widocznego na stole to 14 zł. Nabicie balonu helem to w Krakowie koszt ok. 3-4 zł. Nie kupuję dzieciakom-gościom prezentów, a właśnie rozdaję na do widzenia balony i babeczki (jeśli zostaną). Więcej informacji odnośnie cudnych dekoracji na stronie Pan Talerzyk.

Powodzenia z Waszymi przyjęciami!

Nieźle się napracowałam, żeby napisać dla Ciebie ten post, uff. Teraz czas na Ciebie, razem tworzymy to miejsce. Będzie mi miło, jeśli pozostaniemy w kontakcie. Jest kilka opcji:i

    • Zostaw proszę komentarz. Dla Ciebie to moment, a dla mnie istotna wskazówka.
    • Polub mój fanpage na Facebooku, dzięki temu będziesz na bieżąco.
    • Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim ze znajomym.
    • Możesz śledzić mnie na Instagramie, gdzie oprócz fotek moich dzieciaków znajdziesz całą masę zdjęć żarcia i butów!
Written by calareszta.pl