Z sanatorium w Rabce napisałam sms do mojej 78-letniej Babci. „Jest super, Rabką jestem oczarowana, dzieci zachwycone, ludzie fantastyczni, fajne wakacje”. Babcia odpisała „Dagusiu. Wiesz przecież, że świat jest piękny, a ludzie dobrzy”. Jedno proste zdanie, a to taka mądrość życiowa, że aż dech zapiera.

Nie zawsze byłam szczęśliwa, ale ostatnio nie mogę narzekać. Paradoksalnie zmiana nie zaszła w moim życiu, nadal mam duże i małe problemy, borykam się z trudnościami i kłopotami. Zmiana zaszła w mojej głowie. 5 lat temu wybaczyłam sobie przeszłość, skupiłam się na przyszłości i nauczyłam się wykorzystywać dzisiaj. Był to długi proces ale dzięki tej podróży w głąb siebie zyskałam wolność i spokój, o których wcześniej tylko marzyłam.

Wtedy też nakreśliłam jasny plan tego, jak chcę, żeby wyglądało moje życie. Z mniejszą lub większą stanowczością trzymam się go do dziś, dopisuję nowe punkty, skreślam nieaktualne już założenia. I mogę powiedzieć zupełnie pewnie – jestem szczęśliwa. Bez żadnego ale

Dzisiaj chcę się z Wami podzielić czterema zasadami (mojego) szczęśliwego życia. Może sobie coś z tego też dla siebie zabierzecie? Może coś do tej listy dopiszecie? 

1. Pokochaj siebie.

W końcu, tuż przed wielką czwórką, dobrze czuję się we własnej skórze. Jasne, że chciałabym pozbyć się cellulitu, rozstępów, przesuszonych włosów i najchętniej wysłałabym jakieś 5 kg tłuszczu w kosmos. Ale dopiero teraz wyglądam tak, jak chcę wyglądać, może nawet lepiej niż wtedy kiedy miałam 20 lat (bo kto wygląda dobrze obcięty na zapałkę?). Zrozumiałam już, jaki styl do mnie najbardziej pasuje i mam coraz mniej modowych wpadek. W końcu, jak patrzę na swoje zdjęcia, to nie reaguję nerwowo lub odruchowym yyyyy. Szkoda mi życia na eksperymenty. Nawet na wakacjach nie zjem codziennie gofra. Zamiast żalu z powodu utraconych 5 minut przyjemności, skupię się na swoim samopoczuciu – podobam się sobie szczuplejsza, za gofra dziękuję, dbam o siebie. Codziennie. Nauczyłam się przyjmować komplementy, jeśli ktoś mówi mi, że mam ładną sukienkę, nie odpowiadam „No co Ty! Stara szmata”, nawet jeśli sukienka rzeczywiście jest stara. Strasznie żałuję, że dojście do tej wiedzy zajęło mi aż tyle lat. Z szacunku do siebie nie muszę być wszędzie i nie muszę wszystkim innym robić dobrze. W swoim życiu gram główną rolę i dbam o siebie podobnie jak o dzieci, męża i dom. Jestem sobą, innym może się to podobać lub nie. Jeśli się nie podoba, to nie martwi mnie to zbytnio. Każdemu podoba się tylko dolar! 

2. Zauważ, że jest dobrze.

Cieszę się tym, co mam, zamiast tęsknić do tego, czego mi brak. Wszystko, co mi potrzebne – mam. Mąż, dzieci, rodzina, dom, zdrowie. Wszystko inne mija, wraca, zmienia się. Jeśli rodzina pozostanie niezmienna, ze wszystkim innym sobie poradzimy. Nie stać mnie na mercedesa z odkrytym dachem, czy na dom z basenem, ale czy gdybym to miała, byłabym szczęśliwsza? Pierwszy dzień pewnie tak, w kolejne wróciłyby moje zwykłe problemy. Naprawdę jak bardzo było dobrze, zauważamy, kiedy to się spieprzy. A gdyby tak zauważyć to już, teraz, bez katastrof? 

Zaakceptowałam to, że niektórych rzeczy nie mogę zmienić, ale mogę zmienić swoje do nich nastawienie. Moje dziecko ma wadę wrodzoną. Zamiast płakać przerażona w poduszkę, mieć wyrzuty do Pana Boga – skupiam się na działaniu. Wizyta u najlepszego w Polsce lekarza? Dlaczego nie? Kosztowała tyle samo, co w Krakowie. Konsultacje za granicą? Jasne – poszło mailem, lekarz odpisał na następny dzień. Niestandardowe leczenie – spróbujmy. Codziennie, zamiast myśleć, że spotkało mnie coś strasznego, myślę, co możemy zrobić, żeby było lepiej? I pocieszam się, że przecież mogło być gorzej.

3. Postaw na jakość.

Dbam o wysoki poziom. Zastawa w moim domu nie jest tylko dla gości. W piątek wieczorem potrafię założyć szpilki, dla męża. Z wyglądu i zachowania nie chcę zamienić się w kurę domową. Jestem w grupie ryzyka – pracuję dla siebie, więc nie mam potrzeby codziennie się stroić, a mąż codziennie wychodzi do biura, gdzie dwudziestoparolatki organizują pokaz mody i kokietują szefa. No taka prawda. Ja wiem, że przecież byłby pajacem, że ja matka dzieciom, że rodzina, że świństwo itp. Oczywiście, wierzę w to, że między nami jest miłość. Wierzę też w to, że ogień w związku z czasem gaśnie i ja też jestem odpowiedzialna za jego podtrzymanie. To, że mam papier i obrączkę na ręce na potwierdzenie tego, że jest mój, nic nie znaczy.

Stale robię w swoim życiu porządek – toksyczni ludzie, niefajne miejsca, głupie poglądy, depresyjne myśli, nieodpowiednie lektury, bałagan w papierach, ubite kubki, ale i nadmiar tłuszczu, stare dresy – do śmieci. Dla siebie samej dbam o najlepsze otoczenie. Nie chcę, żeby były w nim zniszczone graty. Sama sobie kupuję kwiaty. Ma być pięknie, a nie byle jak. To piękno jest w szczegółach mojego życia.

4. Żyj dzisiaj.

Myślę pozytywnie. Nawet jeśli mam beznadziejny dzień, zdarzyło się coś złego, nie mam pieniędzy na koncie i znowu podnieśli mi ratę kredytu, a samochód nie odpalił. Skupiam się na tu i teraz. Do perfekcji opanowałam metodę małych kroków. Coś się spieprzyło? Najpierw to naprawię, a potem skupię się na konsekwencjach. Zazwyczaj chłodne myślenie o działaniu powoduje, że problem robi się mniejszy.

Wierzę, że wiele rzeczy mogę zmienić, jeśli jest to tylko możliwe. Bariery są zwykle w mojej głowie, świat stoi otworem. Jeśli czegoś bardzo zapragnę, zrobię to. Nawet jeśli miałoby to trwać latami i wymagało dużo pracy. Będę obracać ten cel w swojej głowie tyle razy, że w końcu znajdę sposób jego osiągnięcia. I małymi krokami, codziennie, zrealizuję go.

Nie patrzę w tył, ani za bardzo nie planuję. Jak byłam młodsza, ciągle coś mi nie pasowało, mówiłam jutro, później, szkoda, że, byle do… Stale żałowałam czegoś, co kiedyś się wydarzyło lub czekałam na coś, co ma nadejść. I tak mijały mi kolejne dni, miesiące, lata. Ludziom bardzo często się wydaje, że jeśli schudną, znajdą miłość. Jeśli znajdą lepszą pracę, kupią dom, w którym będą wreszcie szczęśliwi. Nie widzą tego, że jedno nigdy się nie zmieni – oni sami. I dopóki nie zmienią swojego nastawienia, ani szczupły dom, ani willa z basenem tego nie zmieni. Jak powiedział Dali Lama – „Są tylko dwa dni w roku, w których nic nie może być zrobione. Jeden to wczoraj, a drugi jutro. Dzisiaj jest właściwy dzień, aby kochać, wierzyć i żyć w pełni”. W piosence, którą bardzo lubię jest zdanie – “Dziś mam miliony, jutro – nie wiem” (Reality). Dlatego skupiam się na dniu dzisiejszym, w nim szukam szczęścia. I w sobie teraz, nie za rok, czy tej sprzed pięciu lat. 

Szczęście jest na wyciągnięcie ręki – przecież świat jest piękny a ludzie dobrzy!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Nieźle się napracowałam, żeby napisać dla Ciebie ten post, uff. Teraz czas na Ciebie, razem tworzymy to miejsce. Będzie mi miło, jeśli pozostaniemy w kontakcie. Jest kilka opcji:

  • Zostaw proszę komentarz. Dla Ciebie to moment, a dla mnie istotna wskazówka.
  • Polub mój fanpage na Facebooku, dzięki temu będziesz na bieżąco.
  • Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim ze znajomym.
  • Możesz śledzić mnie na Instagramie, gdzie oprócz fotek moich dzieciaków znajdziesz całą masę zdjęć żarcia i butów!
Written by calareszta.pl