calareszta

Przyjemności dla mamy? Dobre sobie. Kiedy? Jak? Za co? Świat pędzi, a my z nim. Z wywieszonym jęzorem wśród lawiny obowiązków. Ciągle i tak brakuje czasu, tych kilku godzin, tej jednej, dobrej chwili. A ja czasami wysiadam. Wychodzę z tej matni posłuchać ciszy, zerknąć na ten rozpędzony pociąg życia i odetchnąć. Nie tylko wtedy, kiedy na zakrętach nie wyrabiam i zapominam, jak się nazywam. Staram się codziennie zrobić coś, co sprawi mi przyjemność. Bo całe życie musimy dbać o innych i robić to, co komuś innemu najbardziej się podoba. Rodzicom, partnerowi, szefowi, dzieciom. Spychamy siebie na margines priorytetów, bo przecież nie wypada, nie ma czasu, szkoda pieniędzy. Bohaterki.

Zastanawia mnie często, kiedy kobiety piszą, że nie mają dla siebie czasu, że nie robią nic dla własnej przyjemności. Nie wiem jak długo można żyć nie myśląc o sobie i co to za życie. Rozumiem poświęcenie dla rodziny, ale drobne przyjemności nie muszą być czasochłonne i niektóre nic nie kosztują. Wręcz, można zaryzykować stwierdzenie, że to inwestycja, która zwraca się z nawiązką. W świecie, który pędzi, potrzeba chwili na posłuchanie własnych myśli.

Koniecznie trzeba umieć zadbać o siebie i uczyć ludzi w naszym życiu, że do siebie też mamy szacunek. Szczególnie dzieci, ale i partnera. Trzeba nauczyć się mówić nie i asertywnie stawiać siebie przed kolejnym praniem, czy wieczorem zarwanym przy desce do prasowania. Praca w domu się nie kończy, a za wypucowaną podłogę medali nie dają.

Świetny filmik wyprodukowała mama, znana blogerka. Leży w wannie, popija wino i śmieje się z tego, że powinna sprzątać teraz dom, myć gary, prać, prasować. Ale te rzeczy muszą poczekać, bo ma swoje priorytety. Cały dzień dbała o innych, teraz jest czas zadbania o siebie. Czy za kilka lat to, że wszystkie zabawki były posprzątane będzie miało jakiekolwiek znaczenie? Nie. A czy to, że dzieci wychowuje mama w dobrym humorze? Tak.

https://www.youtube.com/watch?v=b8LKksWU2jE

Kieruje się podobną zasadą. Codziennie celebruję momenty dla siebie i podpowiadam moje sposoby na dobry humor, na chwilę wytchnienia, na czas, kiedy czuję się jak kobieta, a nie przywiązana do zlewu dzikuska pozbawiona snu. Dopiszcie swoje pomysły, stwórzmy kompletną listę przyjemności dla mamy.

Kwiaty

Kupuję sobie sama. A co w tym dziwnego? Lubię mieć w wazonie świeże kwiaty i nie czekam, aż ktoś się domyśli, że chciałabym je dostać. Mogłabym 365 dni w roku patrzeć na tulipany. Sprawiają, że poranek jest jaśniejszy.

Gazeta

Kupuję sobie w prezencie, najbardziej lubię… kulinarne. Oglądam pyszne potrawy cudnie sfotografowane, ślinka cieknie. Zawsze mam na nocnej szafce i w torebce taką gazetę, którą potrafię wyciągnąć nawet w kolejce do kasy w supermarkecie. Bardzo mnie to relaksuje i inspiruje. Dużo bardziej niż czytanie ambitniejszej prasy. Ale mam przyjaciółkę, która lubi magazyny wnętrzarskie i taką, która na co dzień biznesłuman, żeby się zrelaksować, czyta szmatławce. Bawi ją ten świat szołbizu i celebrytów.  Dla mnie chwila z gazetą to moment relaksu.

Piknik

Uwielbiam robić pikniki. Zdarzało się, że w zimie robiliśmy piknik na kocu w salonie. Wiosną, latem i jesienią uwielbiamy całą rodziną pikniki. Robię proste rzeczy do jedzenia, ser, wędliny, bochenek chleba, oliwa, oliwki, sałatki (owocowa, jedzona na deser z wielkiego plastikowego pudła to już nasza piknikowa tradycja), cokolwiek jest w lodówce, zabieram plastikowe talerzyki i sztućce i idziemy na trawkę. Nie wiem skąd się to bierze, ale jesteśmy zwykle bardzo podekscytowani. Siedzę sobie na kocu i cieszę się zwyczajną chwilą w rytmie powolnego życia. Kto powiedział, że kolacja zawsze musi być gorąca?

Żarcie na wynos

Obliczyłam, że każdego dnia przyrządzam około 4 potraw. Czyli w tygodniu 28 posiłków dla 5 osób. Aaaaaa! Zwykle w niedzielę, ale bywa i piątek, tradycyjnie zamawiam kolację i robię sobie święto. Amerykańscy naukowcy już dawno odkryli, że od pizzy jeszcze nikt nie umarł! Jaki to jest relaks, kiedy nie trzeba planować, gotować, sprzątać i nikt nie wybrzydza!

Serial

Nie oglądam telewizji, ale uwielbiam seriale. Na topie mojej listy są Przyjaciele. Wiele dialogów weszło mi w krew, znam prawie każdy odcinek na pamięć. Był taki rok, kiedy w okolicach wypłaty, każdego miesiąca kupowałam sobie jeden sezon. Dzięki temu teraz mam całą kolekcję i kiedy w życiu jest mi smutno, puszczam sobie Przyjaciół. Mam też Rodzinkę.pl i oglądam, żeby pozytywnie zakończyć dzień. Są takie dni, kiedy nie jestem w stanie przyjąć ciężkich filmów, dokumentów, dramatycznych romansów. Muszę się pośmiać. W taki sposób przeżyłam trudną ciążę i kilka pierwszych lat moich dzieci, kiedy wieczorami nie miałam nawet siły przebrać się w piżamę. Ostatnio pokochałam też Suits (ciężko mi stwierdzić, czy sam serial, czy tylko Harveya, ale czy to ważne?). Co jeszcze polecacie?

Kino

Uwielbiam wieczorami chodzić do kina. Zwykle chodzę sama. Lubię sobie popłakać, wzruszyć się, zasmucić, coś przemyśleć. Nie czekam, aż z kimś uda się zgrać, często wychodzę do kina spontanicznie, bez planu. Wiele filmów sprawiło, że wracałam spłakana, rozbawiona, rozmarzona. Prawdopodobnie w domu nie przeżyłabym takich emocji.

Kuchnia

Uwielbiam kuchenne wyzwania. Przynajmniej raz w tygodniu staram się przyrządzić danie, którego jeszcze nie próbowałam. To może być nowy makaron, zupa, deser. Ale nie taki zwyczajny, o nie. To musi być coś wymyślnego lub jakieś zaskakujące połączenie. Jeśli to danie mi wyjdzie, odczuwam ogromną satysfakcję, choć czasami dla dzieci muszą być w ten dzień parówki (mąż dzielnie testuje).

Wolny dzień

Zdecydowanie zbyt rzadko to robię, ale mam zamiar się poprawić. Czy ktokolwiek słyszał o tym, żeby matka brała urlop? Nie mówię nawet o urlopie od dzieci. Chodzi mi o jeden dzień z dala od wszystkiego. Wycieczka w góry, na kajak, do małego schroniska, do miasta, w którym nigdy nie byłam, nad jezioro, czy na plażę. Bez koleżanki i tłumu. Solo. Czy zastanawiasz się czasami, czy podążasz dobrą ścieżką? Czy żyjesz tak, jak chcesz? Czy Twoje priorytety są na właściwym miejscu? Co by się stało, gdyby w jednej chwili wszystko się skończyło? Taki dzień na uporządkowanie myśli czyni cuda. Marzę o tym, aby robić sobie rokrocznie taki prezent w okolicach urodzin. 

Śniadanie na mieście

Jest takie jedno miejsce w Krakowie, bardzo klimatyczne, jedyne w swoim rodzaju. I ja sobie to miejsce upodobałam i kilka razy w roku chodziłam tam z moją przyjaciółką na śniadanie. Mamy nawet swój stolik w oknie, zdarza się, że turyści robią nam zdjęcia. To jest takie miejsce z obdrapanymi murami, z kawałem historii i duchem kultury. No i oczywiście przepysznym, bardzo prostym jedzeniem, herbatą w porcelanowej filiżance i świetną obsługą. To jest zawsze dla mnie prawdziwa przyjemność. My dwie, w swoim zajętym życiu znajdujące jednak odrobinę czasu na odłożenie na bok obowiązków, telefonu i po prostu dwie godziny zwykłej rozmowy z kimś, kto jest przy Tobie w trudnych chwilach, z kim dorastasz i dzielisz kawałek swojego świata.

Kąpiel

Olejki, bąbelki, świeczki, lampka wina. Leżę i pachnę. Naprawdę polecam. Czasem nawet bez książki, po prostu cisza, zapach olejku i blask świec. Wychodzę wygładzona i wyciszona.

Księgarnia

Uwielbiam chodzić do księgarni. Kocham książki, choć ostatnio mało czytam. Uwielbiam je wąchać, dotykać, oglądać. To wręcz fizyczna przyjemność. Nie sądzę, abym kiedykolwiek skusiła się na czytnik. Przecież książki są magiczne!

Kawa

Najlepszej jakości na jaką mnie stać. I finansowo i czasowo. Od 7 lat jestem zakochana w kapsułkach Nespresso (zanim jeszcze przekonywał do „what else” George Clooney!). Piję o świcie, sama, w ciszy. Czarną, mocną. Fizycznie wręcz czuję, jak budzi się moja głowa i zmysły.

Dzień piżamowy

Jako niedzieciata zawsze miałam taki dzień w miesiącu. Teraz znacznie rzadziej, ale nadal urządzamy całą rodziną taki dzień, kiedy może się nic nie chcieć. Trochę czytania, trochę jedzenia w łóżku, gorące kakao, komedia familijna. Cudownie.

Spacer

Najlepiej oczywiście wzdłuż morza, ale w zależności od możliwości może też być nad rzeką, po górach, po łące, czy po starej dzielnicy. Uwielbiam spacerować bez celu. Sama, z mężem, z dzieckiem.

Spa

Cokolwiek to jest, czy pedicure, czy manicure, czy masaż, zabieg na twarz, godzina w saunie, warto od czasu do czasu robić coś tylko i wyłącznie dla siebie, dla urody i poprawienia sobie humoru. Ze względu na czas, spa urządzam w domu. Nakładam maski na co tylko wyprodukowali, smaruję włosy olejkami, ścieram, odżywiam, ujędrniam.

Luksus

Luksusem w czasach, kiedy jestem matką jest czerwona szminka. To ekstrawaganckie szpilki. To nowe trampki. To mikro torebka, która czeka na właściwą okazję. Z chwilą, gdy stałam się mamą nie przestałam być kobietą i nadal kupuję sobie czasami coś wcale nie praktycznego. A kiedy przychodzi ten dzień, kiedy w końcu mogę to na siebie narzucić, czuję się naprawdę wyjątkowo. Moja lista przyjemności dla mamy jest bardzo banalna. Pewnie wiele z tych rzeczy robi każdy, ale nie myśli o nich w kategoriach przyjemności. A ja je świadomie celebruję, szukam na nie czasu i cieszę się, kiedy uda mi się go odnaleźć. Gdybym tego wszystkiego od czasu do czasu nie robiła, prawdopodobnie bym oszalała!

Lubicie sprzątać, jeździć na motorze, ćwiczyć, szyć. Każdy ma kilka ulubionych czynności, które sprawiają, że czujemy się dobrze. Podzielcie się proszę pod tym postem Waszym sposobem na kilka chwil tylko dla siebie. Stwórzmy razem listę przyjemności dla mamy! I korzystajmy z niej kiedy tylko nadarzy się okazja!

Nieźle się napracowałam, żeby napisać dla Ciebie ten post, uff. Teraz czas na Ciebie, razem tworzymy to miejsce. Będzie mi miło, jeśli pozostaniemy w kontakcie. Jest kilka opcji:i

    • Zostaw proszę komentarz. Dla Ciebie to moment, a dla mnie istotna wskazówka.
    • Polub mój fanpage na Facebooku, dzięki temu będziesz na bieżąco.
    • Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim ze znajomym.
    • Możesz śledzić mnie na Instagramie, gdzie oprócz fotek moich dzieciaków znajdziesz całą masę zdjęć żarcia i butów!

 

Written by calareszta.pl