Rodzice, dlaczego dajecie dzieciom głupie imiona? Czasami, kiedy czytam te komentarze, to aż się za głowę łapię. Wiadomo – jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził, ale Wy się opamiętajcie, rodzice, dlaczego dajecie dzieciom głupie imiona? Dżesika, Kazimierz, Kosma, Gaweł, Nikola? Serio? Czy Wy naprawdę nie wiecie, na co skazujecie te swoje biedne dzieci?

Brzmi znajomo, prawda? Każdy z nas kiedyś usłyszał to zdanie albo przeczytał, albo chociaż pomyślał. Jak można tak dziecko skrzywdzić? Jak można świadomie skazać go na wyśmiewanie? Czy nie ma ładnych polskich imion?

A tymczasem na tytułowe pytanie „Dlaczego dajecie dzieciom głupie imiona?” jest tylko jedna odpowiedź – bo to moje dziecko i mogę dać mu na imię tak, jak chcę. Nikt o zdrowych zmysłach nie daje swojemu dziecku imienia na złość. Tak, żeby zrobić mu krzywdę na starcie i na coś go skazać. Rodzice wybierają imię, które im się podoba, rodzi pozytywne skojarzenia, może nosi za sobą historię. I jako takie, jest kwestią gustu, a o gustach się przecież nie rozmawia! Głupie raczej jest samo pytanie, na które można odpowiedzieć właściwie tylko niegrzecznie. 

Jest tyle pięknych polskich imion

Jest tyle pięknych polskich imion? To nazwij nimi swoje dzieci! Coraz częściej mamy prawo czuć się obywatelami świata. Dlaczego więc musimy dawać swoim dzieciom polskie imiona? Czy kiedy Gniewko dorośnie i będzie chciał zamieszkać w Afryce i polować tam na antylopy, jego imię będzie miało jakiekolwiek znaczenie? Żadnego. Tak naprawdę imię nie ma żadnego znaczenia. Jedna Anka powiedziała mi kiedyś, że już jej nie żal, że jest milionową Anką, bo to, jak jej dzieci, jej rodzice, mąż, a końcu znajomi się do niej zwracają już wcale nie oznacza niczego zwykłego. Bo ona, ta właśnie dziewczyna o pospolitym imieniu, jest przecież jedyną taką Anką. I to są święte słowa. Każdy człowiek jest wyjątkowy i jego imię nie ma tutaj żadnego znaczenia, nawet jeśli jest jedną z wielu Maj.

To imię źle się kojarzy

To prawda, co mówi się o imionach – nie masz pojęcia, ilu osób nie lubisz, dopóki nie musisz dać swojemu dziecku imienia. Nie lubiłam imienia Weronika, a teraz lubię, bo mam super kumpelkę, na którą mówi się Werka i to do niej bardzo pasuje. Podobnie jest z wieloma imionami w moim życiu. Nie lubiłam, dopóki to imię nie zaczęło kojarzyć mi się z kimś pozytywnym. I możliwe, że to właśnie Twoje dziecko będzie już od zawsze budziło miłe skojarzenia z imieniem. Tym też się nie przejmuj.

Dałam swoim dzieciom imiona niezbyt wyszukane. Miały brzmieć tak samo w obu językach. I tak jest. Kierowałam się właśnie skojarzeniami. Moja Babcia miała koleżankę Janinę. Z tych charakternych. Często o niej opowiadała, Nina to, Nina tamto. Tak mi się spodobało to imię, że wiedziałam od lat, że jeśli będę miała córkę, nazwę ją Nina. Krótkie, pasuje i do małej Ninkusi i do całkiem dużej Niny. Uwielbiam brzmienie tego imienia. W zaawansowanej już ciąży obejrzałam film „Czarny łabędź”. Podobnie jak i inne filmy Aronofsky’ego i ten zrobił na mnie ogromne wrażenie, a postać, którą w filmie oscarowo zagrała Portman, miała na imię właśnie Nina. Po nocach mi się śnił i film, i imię. Nina, Nina, Nina. Na razie nie zapowiada się, aby została baletnicą, bo balet nieprzeciętnie ją nudzi, z całą pewnością jednak już wiadomo, że na swoim potrafi postawić jak niewiele kto.

Podobały mi się też imiona Julia, Pola, Sophie. Nie dałam tych imion dzieciom, bo nie chciałam ich zniekształcania (nawet przez ojca dzieci, czy ich dalszych krewnych). Ale tak naprawdę – czy jakikolwiek angielsko mówiący ignorant, który przekręca nasze imię zastanawia się nad tym, że my nadal wołamy go John, a nie Jasiek? Czy naprawdę to my mamy przejmować się cudzą głupotą, ignorancją, nietolerancją?

Emma dostała imię w spadku po moim ulubionym serialu „Przyjaciele”, który oglądam na poprawę nastroju. Oglądałam też w trudnej ciąży, kiedy dałam sobie embargo na Internet. I tam jest taki fragment, kiedy w związku Rachel i Rossa rodzi się dziecko, Rachel patrzy na małą i mówi „Wygląda jak Emma”. Moja też wyglądała jak Emma. Od pierwszego USG!

Dominika mieli niejedni znajomi, a mąż kiedyś pracował z Dominikiem i podobały mu się zdrobnienia. I tak nasz synek to zwykle Dom, Dom-dom, Domi. O ile w przypadku imion dziewczynek miałam miliony propozycji, w przypadku chłopców miałam totalną pustkę. Możliwe, że to dlatego, że przez 5 miesięcy byliśmy przekonani, że urodzą się 3 dziewczynki? Może. I tak zostaliśmy rodzicami Emmy, Niny i Dominica. END. Czy to nie piękny zbieg okoliczności? 🙂 

Pszczółka Maja, Zosia Samosia, Zuzia lalka nie duża, Franek strzelca bramek, Jasiu wędrowniczek, Grażyna i Janusz biznesów i Internetów. I tak w kółko. Do każdego imienia można dorobić filozofię.

Czy trzeba dzieciom dać imiona nieprzeciętne?

Nie trzeba. Bo to naprawdę nic nie znaczy. Można być całkiem nieprzeciętną Joaśką i zupełnie przeciętnym Morganem. I raczej o wychowaniu nieprzeciętnego człowieka powinniśmy myśleć, a nie o nadawaniu mu dziwnego imienia, tylko po to, aby wyróżnić go z tłumu. Ale, możliwe, że jeśli masz na imię Kaśka, nie znosiłaś bycia jedną z sześciu Kasiek w klasie i przysięgłaś sobie, że dziecku dasz imię, które na pewno się nie powtórzy? Wolno Ci! Nikomu nic do tego!

Modne imię

Mój mąż zawsze sobie żartował z tego, że jak poznaje nową osobę w Polsce, to może się prawie zakładać, że będzie miała na imię Ania lub Asia, a jak facet to na bank Andrzej albo Grzesiek. W każdych właściwie czasach panowała moda na jakieś imię. Kiedyś były Anki, teraz są Lenki. Kiedyś był Kuba, teraz jest Antek. Te mody wracają i zawsze tak będzie. Tutaj, gdzie mieszkam, choć imiona są zwariowane, też panują mody i mimo dowolności i braku zakazów, bardzo popularne jest imię Summer (lato), Isla (czytane Ajla) czy Myla (czytane Majla). Mamy też w klasie Lolę, Dianę, Aykum, Lochlana, Marcusa i Xaviera, znalazł się i swojsko brzmiący Sebastian i Emilka. W Australii! Dziecku nie trzeba dawać modnego imienia, bo kiedyś, tak jak i za naszych czasów, w klasie siądą cztery Zuzie i pięciu Staśków. I co z tego? Przeżyliśmy to i nasze dzieci przeżyją. Podoba Ci się imię Julka? No i co z tego, że dwie sąsiadki wożą już w wózkach Julki? Ta będzie Twoja Julka, niepowtarzalna.

Dziecku krzywdę robisz

Tak to już jest, że te nasze dzieci zawsze o coś kiedyś będą miały do nas pretensje. Albo o to, że mieliśmy jeszcze młodszego brata i on nam psuł ciągle zabawę, albo o to, że włosy im ścięliśmy w 2009 i na zdjęciach z komunii nie dobrze wyszedł, a w końcu o to, że nie wypychaliśmy ich na studia, za to zmuszaliśmy do gry na pianinie. Zawsze coś się znajdzie, za co starzy są źli. Dopiero jak się ma własne dzieci, to wychodzi stara jak świat prawda – wszyscy rodzice popełniają błędy. I Tobie może trafić się dziecko, które kiedyś będzie żałowało, że ma pospolite imię, a może na odwrót – że nietypowe. Nie dogodzisz, nie przewidzisz.

Wszyscy możemy się stać obiektem drwin, niezależnie od płci, wieku, zamożności, wyglądu, czy właśnie imienia. A może trafimy na bardziej tolerancyjny grunt? A może przez to, że nasze dziecko ma nietypowe imię będzie mu łatwiej wychodzić poza ramy tłumu? 

Wszystkim nie dogodzisz

Dasz tradycyjne staropolskie, no ale jak na małe dziecko wołać Zygmunt, jak w piaskownicy zawołać Kazika? Dasz nowoczesne, wiadomo – tylko bezmyślna patologia nazywa swoje dzieci imionami celebrytów, na dodatek jeszcze spolszczając – Dżesika, Wenesa, Bajan. Dasz popularne – ojesu, takie oklepane, teraz wszędzie tylko Franki i Amelki. Nie dogodzisz. Zawsze znajdzie się ktoś, kto Twój wybór skrytykuje. Tak wygląda życie. Trzeba się do tego przyzwyczaić i o ile nie krzywdzisz innych, robić swoje. Przecież to Twoje życie.

Anna Skura, modelka, dała kilka dni temu swojej pierwszej córce na imię Melody. W Internecie, oczywiście, zawrzało. Bo przecież gdyby była Marysią, byłoby jakoś tak swojsko. Tylko czy wtedy Ci, którzy znają styl życia Ani, nie dziwiliby się, że spędzając 300 dni w roku na podróżach dookoła świata dała dziecku imię, z którym właściwie niewiele, potencjalnie, go łączy?

To nam ma to imię się podobać, ma pasować do naszego dziecka, do naszej rodziny, do naszego stylu życia i charakteru, bo to wszystko będzie miało ogromny wpływ na nasze dziecko, a nie opinia ciotki Zośki, Pani Halinki w urzędzie stanu cywilnego, czy dawno nie widzianej, a wcale nielubianej koleżanki. Inni nie będą mieli wyjścia i z czasem zaakceptują nasz wybór, który przecież też jest częścią nas. Nie ma głupich imion, są tylko dziwni ludzie. Ale nimi się nie przejmuj. Bo po co?

Zdjęcie: źródło.  

Nieźle się napracowałam, żeby napisać dla Ciebie ten post, uff. Teraz czas na Ciebie, razem tworzymy to miejsce. Będzie mi miło, jeśli pozostaniemy w kontakcie. Jest kilka opcji:

  • Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim ze znajomym.
  • Zostaw proszę komentarz. Dla Ciebie to moment, a dla mnie istotna wskazówka.
  • Nie masz na nic czasu, w szczególności dla siebie? Kup moje autorskie produkty, które pomogą w ogarnianiu rzeczywistości. Stworzone przez matkę trojaczków – to działa! SKLEP.
  • Polub mój fanpage na Facebooku, dzięki temu będziesz na bieżąco.
  • Zapisz się do Newslettera. Dzięki temu prosto na swoją skrzynkę dostaniesz info o nowościach i będziesz zawsze na bieżąco.
  • Możesz śledzić mnie na Instagramie, gdzie oprócz fotek moich dzieciaków znajdziesz całą masę zdjęć żarcia i plaży.
Written by calareszta.pl